fot. PAP/Wojciech Pacewicz

E. Kochanowska: W sporze o przyczyny katastrofy znikają ludzie, którzy lecieli do Smoleńska

W sporze o przyczyny katastrofy smoleńskiej znikają ludzie, którzy lecieli tym samolotem i znika cel wyjazdu, rocznica zbrodni katyńskiej – zauważyła w rozmowie z PAP Ewa Kochanowska, wdowa po Rzeczniku Praw Obywatelskich Januszu Kochanowskim.

Ewa Kochanowska oceniła, że rodziny osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej, „coraz gorzej znoszą niesprawdzone albo wyssane z palca informacje na temat katastrofy”.

„Wolelibyśmy poczekać na raporty zarówno podkomisji, jak i prokuratury, źle znosimy nieustanne żonglowanie Smoleńskiem, wyciąganie jako sensacyjnych informacji, które są już dawno zdementowane” – powiedziała.

„W tym sporze o przyczyny katastrofy znikają ludzie, którzy lecieli tym samolotem i znika cel tego wyjazdu. Już bardzo rzadko łączy się z tą katastrofą obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, którą mieli uczcić tam na miejscu” – zauważyła.

Zwróciła uwagę, że jest już wiele miejsc pamięci osób, które zginęły 10 kwietnia pod Smoleńskiem; niektóre rodziny założyły fundacje upamiętniające bliskich.

„Taka działalność państwowa, instytucjonalna i prywatna jest prowadzona. Jest też spora grupa osób, która uważa, że to jest ich prywatna tragedia, strata i bardzo źle znoszą oficjalne uroczystości. Bardzo różnie to wygląda” – powiedziała.

„Rocznicę katastrofy, jak każdego roku, spędzę w Częstochowie przy grobie męża, teraz już wiem z całą pewnością, że jest to jego grób. Zwykle 10 kwietnia odbywa się tam mała uroczystość” – poinformowała.

Ewa Kochanowska – która była członkinią społecznego komitetu budowy pomników smoleńskich – chwali projekt pomnika ofiar autorstwa Jerzego Kaliny. Zaznacza jednocześnie, że zdaniem rodzin ofiar właściwym dla niego miejscem byłoby Krakowskie Przedmieście.

„Przy skwerze ks. Jana Twardowskiego znaleziono miejsce na pomnik, nienarzucające się, niczego nieniszczące, wręcz przeciwnie – dodające Krakowskiemu Przedmieściu większego współczesnego znaczenia. Wybraliśmy znakomity projekt, pan Jerzy Kalina to artysta rozpoznawalny i podziwiany na świecie; byłam bardzo zadowolona, że projekt tej klasy artysty będzie w Warszawie” – oceniła.

„Pomnik znakomicie wpisywałby się w zakończenie Osi Saskiej, on był nie tylko projektem architektonicznym, ale także zaprojektowana była wokół niego zieleń, było też miejsce dla krzyża, który wzbudził tyle sporu. Byłoby to miejsce do zadumy, kontemplacji, pamięci – po prostu znakomite. Niestety, nie dopuścili do tego przeciwnicy jakiegokolwiek upamiętniania katastrofy smoleńskiej, oni mają już niemal obsesję na tym punkcie, która jest niezrozumiała, a nawet podejrzana. Pomnik ofiar malezyjskiego Boeinga powstał w trzy lata od zestrzelenia samolotu nad Ukrainą” – powiedziała.

Oceniła, że odsłonięcie pomnika przy Placu Piłsudskiego nie zakończy sporów wokół niego.

„Dotychczasowe aktywności przeciwników pomnika wskazują na to, że spokoju nie będzie, będą wieczne awantury, gorszące sceny. Spodziewam się najgorszego” – powiedziała.

Ewa Kochanowska skomentowała także zapowiedź zakończenia dotychczasowej formy obchodzenia miesięcznic smoleńskich. 10 marca prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział: „To przedostatni marsz, ale nie przedostatnia miesięcznica. Te miesięcznice, uroczystości kościelne, Msze św., tutaj w kościele seminaryjnym z rana, a wieczorem w Katedrze św. Jana, w katedrze warszawskiej będą odbywały się nadal”.

„Na miesięcznicach spotykały się osoby, które odczuwały wielką potrzebę wspólnej modlitwy i jednoczenia się. Od kilku miesięcy „doczepili się” do tego jacyś awanturnicy. Oni nie mają żadnego znaczenia, żadnych wpływów, istnieją tylko dzięki temu, że odbywają się marsze pamięci, podczas których oni krzyczą, protestują, bębnią, rzucają się na ziemię itd. Myślę, że z tego powodu lepiej, że będziemy się gromadzili w kościołach, że ta wielka narodowa tragedia nie będzie tłem do lansowania się jakichś frustratów” – powiedziała Ewa Kochanowska.

Pytana o działania podkomisji smoleńskiej i prokuratury Kochanowska oceniła, że należy spokojnie czekać na końcowe ustalenia.

„Wszystko wymaga swojego trudu i swojego czasu, nie należy tego przyspieszać. Biorąc pod uwagę wszystkie trudności, np. brak czarnych skrzynek, musimy korzystać z tego, co mamy oraz z najnowszych zdobyczy nauki, które podkomisja smoleńska i prokuratura zaangażowały. Osiem lat to rzeczywiście długo, ale ja będę czekać, nie chciałabym zostawiać niewyjaśnionej katastrofy smoleńskiej moim dzieciom i wnukom” – powiedziała.

Janusz Kochanowski był Rzecznikiem Praw Obywatelskich piątej kadencji – pełnił tę funkcję od 2006 r. do 10 kwietnia 2010 r. Zginął w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem wraz z 95 innymi pasażerami, w tym prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką Marią, ostatnim prezydentem RP na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim, parlamentarzystami i najwyższymi dowódcami wojska.

PAP/RIRM

drukuj