fot. flickr.com

Dyskusja nad systemem dowodzenia Polski

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i Ministerstwo Obrony Narodowej zabierają głos w debacie „Naszego Dziennika” na temat systemu dowodzenia. Prezydent RP Andrzej Duda i szef resortu obrony Antoni Macierewicz nie ukrywają, że mają rozbieżne poglądy na temat ostatecznego kształtu  reformy.

Wiceminister obrony Tomasz Szatkowski na łamach dzisiejszego wydania „Naszego Dziennika” wskazuje na potrzebę jednoosobowego dowództwa. Z kolei Szef BBN Paweł Soloch we wczorajszym wydaniu gazety zaznacza, iż należy ustanowić dowództwo sił połączonych.

Były szef resortu obrony Romuald Szeremietiew akcentował na antenie Radia Maryja, że oś sporu dotyczący systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi – leży gdzie indziej.

– Zostały wprowadzone dwa strategiczne stanowiska w projekcie Ministerstwa Obrony Narodowej. Szefowi inspektoratu dowodzenia i szkolenia oraz szefowi inspektoratu wsparcia będą podlegali – zwłaszcza szefowi inspektoratu dowodzenia – dowódcy rodzajów sił zbrojnych. W tej konstrukcji prezydent nie może powoływać wspomnianych przeze mnie szefów inspektoratu, ponieważ takich powoływań nie przewiduje konstytucja. Są one w dyspozycji ministra. Tymczasem, szczebel strategiczny, to jest wyłączna kompetencja prezydenta. Minister wprowadzając na szczebel strategiczny swoich mianowanych generałów, jakby narusza kompetencje prezydenta – zaznaczył Romuald Szeremietiew. 

Zmiana systemu kierowania i dowodzenia wprowadzonego reformą w 2014 r. została zapowiedziana przez ministra Antoniego Macierewicza i była kilkakrotnie przedmiotem rozmów szefa obrony, prezydenta, szefa sztabu generalnego oraz najwyższych dowódców.

Prezydent Polski przedstawił swoje oczekiwania wobec systemu dowódczego w kwietniu na dorocznej odprawie kierowniczej kadry MON i sił zbrojnych.

RIRM

drukuj