fot. PAP/Artur Reszko

Drzewa z Niemiec i autobusy elektryczne z Chin – patriotyzm gospodarczy w wykonaniu prezydenta Warszawy

Stołeczny ratusz sprowadza z Niemiec drzewa do obsadzenia placu Centralnego – alarmują politycy Prawa i Sprawiedliwości. Niektóre z nich kosztują ponad 20 tys. złotych. W sumie do stolicy Polski ma trafić od naszego zachodniego sąsiada ponad sto roślin. To m.in. buki, modrzewie, jesiony czy klony ze szkółki w Brandenburgii.

Warszawski radny Wojciech Zabłocki ujawnił na portalu X informacje o cenach zakupionych drzew. Większość kosztuje kilkanaście tysięcy za sztukę, a najdroższe ponad 21 tys. złotych.

Poseł PiS Sebastian Kaleta wskazał, że ta sytuacja dowodzi fałszu Rafała Trzaskowskiego.

–  W czasie tej kampanii mówi wiele nowych rzeczy, z których nie jest znany. Próbują oszukać Polaków, że on nagle popiera patriotyzm gospodarczy, a jego działalność w Warszawie przeczy tej zasadzie. Drzewa z Polski się nie podobają władzom miasta, więc zamawiają je z Niemiec. I  to w wielu miejscach w Warszawie: przy Placu Trzech Krzyży, przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej czy na Placu Pięciu Rogów są drzewa sprowadzone zza granicy. To jest tylko taki symboliczny przykład, bo przecież w wielu innych aspektach Warszawa nie wspiera polskiej gospodarki. Chociażby ostatnio wyjechały na ulicę Warszawy na początku tego roku autobusy elektryczne z Chin, w sytuacji, gdy w Polsce produkuje się bardzo wysokiej klasy autobusy elektryczne – zwrócił uwagę poseł.  

Politycy PiS podkreślają, że miasto nie ujawnia  danych o koszcie i skutkach transportu tylu drzew na dystansie 600 km. „Ubolewają też nad tym”, że Rafał Trzaskowski nie zadał sobie pytania, jak duży ślad węglowy zostawi ten transport.

RIRM

drukuj