fot. PAP/Paweł Supernak

Dr K. Kawęcki: Potwierdzeniem faktu, że projekt Trzeciej Drogi od samego początku był inicjatywą niepoważną, są okoliczności jego upadku

Potwierdzeniem faktu, że projekt Trzeciej Drogi od samego początku był inicjatywą niepoważną, są okoliczności jego upadku. Najpierw Szymon Hołownia ogłasza koniec Trzeciej Drogi i dziękuje Radzie Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego za uchwałę o zakończeniu współpracy, podczas gdy rzecznik prasowy Polskiego Stronnictwa Ludowego informuje, że Rada Naczelna takiej decyzji nie podjęła. Można więc powiedzieć, że tak wygląda koniec Trzeciej Drogi, koniunkturalnego projektu wyborczego – egzotycznego sojuszu, zupełnie nieprogramowego, ale bardzo, bardzo pragmatycznego – mówił w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja dr Krzysztof Kawęcki, politolog.

Współpraca Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050 w ramach Trzeciej Drogi dobiegła końca. Prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, stwierdził, że był to „projekt wyborczy”.

– Rzeczywiście to był projekt wyborczy. Trzecia Droga, powołana w 2023 r. przed wyborami parlamentarnymi przez ugrupowanie Szymona Hołowni i Polskie Stronnictwo Ludowe Władysława Kosiniaka-Kamysza, była jedynie koniunkturalnym zabiegiem. W politycznych mrzonkach Szymona Hołowni nowy twór polityczny miał doprowadzić do powstania trzeciej siły politycznej i stać się głównym rozgrywającym. Natomiast w zamyśle Władysława Kosiniaka-Kamysza sojusz ten miał uratować Polskie Stronnictwo Ludowe przed zejściem ze sceny politycznej. Sondaże w pierwszej połowie 2023 r. dawały partii Hołowni ponad siedem proc. poparcia, natomiast notowania Polskiego Stronnictwa Ludowego były poniżej progu wyborczego, osiągając wyniki niewiele ponad 3,5 procent. Mimo to Trzecia Droga uzyskała w wyborach parlamentarnych ponad 14 proc., ale szybko traciła poparcie. Nic nie zostało z tzw. 12 gwarancji wyborczych Trzeciej Drogi, m.in. z zapowiedzi mieszkań w dobrej cenie, akademika za złotówkę, końca kolejek do lekarzy, zielonej Polski, taniego prądu czy demagogicznego hasła „Kobiety do przodu” – zwracał uwagę dr Krzysztof Kawęcki.

Trzecią Drogę ostatecznie pogrążył katastrofalny wynik Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich, mimo że ten w ich momencie był już dobrze rozpoznawalnym politykiem piastującym stanowisko marszałka Sejmu, czyli drugiej najważniejszej osoby w państwie.

Głównym powodem rozpadu są jednak sondaże. Pokazują one, że poparcie dla Trzeciej Drogi jako koalicji jest poniżej ośmioprocentowego progu wejścia do parlamentu.

– Sondaże mówią o poparciu w granicach pięciu proc., a zatem to jest chyba główna przyczyna. Drugą przyczyną – w moim przekonaniu – są jednak wciąż ogromne – oczywiście nieuzasadnione (…) – ambicje polityczne Szymona Hołowni, wiara, że jest w stanie odgrywać znaczącą rolę polityczną, mimo że wybory prezydenckie absolutnie zweryfikowały jego plany. Potwierdzeniem faktu, że projekt Trzeciej Drogi od samego początku był inicjatywą niepoważną, są okoliczności jego upadku. Najpierw Szymon Hołownia ogłasza koniec Trzeciej Drogi i dziękuje Radzie Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego za uchwałę o zakończeniu współpracy, podczas gdy rzecznik prasowy Polskiego Stronnictwa Ludowego informuje, że Rada Naczelna takiej decyzji nie podjęła. Można więc powiedzieć, że tak wygląda koniec Trzeciej Drogi, koniunkturalnego projektu wyborczego – egzotycznego sojuszu, zupełnie nieprogramowego, ale bardzo, bardzo pragmatycznego – zwrócił uwagę politolog.

Zdaniem gościa „Aktualności dnia” najbliższe wybory parlamentarne mogą być pierwszymi od 35 lat, w których PSL nie przekroczy progu wyborczego.

Do tego dochodzą jeszcze wewnętrzne tarcia w Koalicji 15 października. Wszystko to razem każe stawiać pytania o przyszłość tej formacji.

Całość rozmowy z dr. Krzysztofem Kawęckim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj