PAP/EPA

Dowódca sił USA na Bliskim Wschodzie: Rząd Afganistanu może nie poradzić sobie z talibami

Dowódca sił USA na Bliskim Wschodzie, generał Kenneth „Frank” McKenzie, powiedział w Senacie, że obawia się, iż siły bezpieczeństwa Afganistanu nie będą w stanie utrzymać integralnego terytorium państwa po wycofaniu amerykańskich wojsk.

„Mój niepokój budzi zdolność sił zbrojnych Afganistanu do utrzymania terytorium, gdy zostaną bez militarnego wsparcia, do którego przywykły przez wiele lat” – oznajmił Kenneth McKenzie podczas przesłuchania przed senacką komisją sił zbrojnych.

„Niepokoi mnie zwłaszcza to, czy afgańskie siły powietrzne będą w stanie latać, gdy wycofamy wsparcie dla nich” – dodał. Generał ocenił, że siły talibów liczą około 50 tys. bojowników.

We wtorek, podczas przesłuchania w Izbie Reprezentantów, Kenneth McKenzie powiedział, że ma poważne obawy dotyczące wiarygodności i postępowania talibów.

Kenneth McKenzie ocenił wówczas, że po wyjściu wojsk USA z tego kraju będzie nieporównywalnie trudniej walczyć z zagrożeniami terrorystycznymi w Afganistanie. Uzbrojone drony, które teraz mogą dotrzeć do celu w ciągu kilku minut z afgańskich baz, będą musiały stacjonować znacznie dalej – wyjaśnił.

Dodał, że jeżeli okaże się, iż ze względu na zagrożenie terroryzmem, USA będą musiały wejść ponownie do Afganistanu, to będzie to wymagało bardzo poważnego wsparcia wywiadu, a to stanie się „znacznie trudniejsze, jeśli nie niemożliwe” – ocenił.

Wyjaśnił, że w sytuacji, w której USA musiałyby przeprowadzić atak na cel w Afganistanie, wciąż dysponowałyby kilkoma opcjami, jak pociski rakietowe dalekiego zasięgu, siły powietrzne lub atak sił lądowych, co jednak byłoby „z natury bardzo niebezpieczne”.

Talibowie zagrozili, że podejmą operacje przeciw siłom USA, jeśli wycofywanie ich z Afganistanu nie rozpocznie się w ustalonym jeszcze za prezydentury Donalda Trumpa terminie, czyli 1 maja.

„Washington Post” podał, że prezydent Joe Biden zdecydował się wycofać amerykański kontyngent z Afganistanu, by uwolnić militarne zasoby, które muszą zostać przeszkolone pod kątem konfrontacji z Chinami.

Prezydent postanowił uwolnić „czas, uwagę, środki naszego wyższego dowództwa i naszej armii, by skoncentrować się na tym, co uważamy za fundamentalne wyzwanie XXI wieku” – powiedział „Washington Post” przedstawiciel Białego Domu.

PAP

drukuj