Dobiegła końca akcja gaśnicza w Biebrzańskim Parku Narodowym
Zakończyła się akcja gaśnicza w Biebrzańskim Parku Narodowym. Strażacy wrócili do macierzystych jednostek. Teren pożarzyska będzie jednak dozorowany głównie przez funkcjonariuszy z OSP.
Decyzję podjęto po oględzinach terenu przeprowadzonych w niedzielę z policyjnego śmigłowca z kamerą termowizyjną i dronów strażackich.
Starszy kapitan Krzysztof Batorski, rzecznik komendanta głównego PSP, mówi, że teren BPN został oddany władzom Parku.
– Tutaj czeka nas bardzo poważny proces odbudowy, co jest niezwykle trudne, bo nie jest to żadna infrastruktura, tylko po prostu obszar przyrodniczy, który odbudowuje się latami. Jest to bardzo przykre, natomiast ciągle musimy być ostrożni i monitorować sytuację nie tylko jako straż pożarna, ale tez służby leśne i władze różnego rodzaju parków narodowych w Polsce, dlatego że jeśli spojrzymy na mapę Instytutu Badań Leśnictwa, która prognozuje nam zagrożenie pożarowe w lasach, jeśli spojrzymy na tę mapę dzisiaj, jest ona pokryta kolorem czerwonym. To oznacza, że w całym kraju panuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego, jeśli chodzi o tereny leśne – wskazuje Krzysztof Batorski.
Walka z pożarem podmokłych łąk i terenów leśnych w Biebrzańskim Parku Narodowym trwała od prawie tygodnia. Z danych ze zdjęć satelitarnych wynika, że pożar objął powierzchnię ponad 5 tysięcy hektarów.
W weekend w całym kraju strażacy wyjeżdżali do pożarów 1 708 razy, z czego 883 to były pożary, w których zginęły trzy osoby, a 10 zostało rannych. W lasach strażacy gasili 137 pożarów.
RIRM



