Demokracja w Polsce się skończyła
Wieloletni dziennikarz śledczy Cezary Gmyz został zwolniony za artykuł o prawdopodobnym odnalezieniu trotylu na wraku Tupolewa. Zarzucono mu nierzetelność. On sam mówi, że informacje, które ujawnił są prawdziwe.
Wypowiedź dla Radia Maryja red. Wojciecha Reszczyńskiego
Wyrzucenie z pracy red. Cezarego Gmyza jest dowodem, zresztą kolejnym, na ograniczanie wolności słowa przez władzę. To wygląda na odruch zemsty władzy na niezależnym dziennikarzu śledczym, który funkcjonował do tej pory w bardzo trudnych warunkach i wielokrotnie pisał o nadużyciach władzy. Sprawdził się, był wiarygodny dla swoich czytelników. Dziś zostaje pozbawiony pracy.
Jednak to nie tylko typowy odruch zemsty władzy na niezależnym dziennikarzu, ale równocześnie pogrożenie palcem innym dziennikarzom, którzy chcieliby iść tą drogą, a więc drogą niezależnego, uczciwego, obiektywnego, prawdziwego dziennikarstwa.
Decyzja jest dla mnie z jednej strony szokująca, bo głęboko niesprawiedliwa. Z drugiej strony rozumiem, że sytuacja się w Polsce zagęszcza się, trzeba zdyscyplinować co niektórych dziennikarzy. Wydaje mi się, że już jest trochę za późno. Większość z nas słuchała konferencji prasowej prok. Szeląga, który użył gry językowej. Powiedział, że nie stwierdzono na poszyciu i wewnątrz Tupolewa materiałów wybuchowych, co jednak nie znaczy, że ich nie było.
Tym samym potwierdził – jakby warunkowo – obecność tych materiałów. To samo zrobił Cezary Gmyz, a może nawet i więcej dlatego, że potwierdził z czterech niezależnych źródeł obecność materiałów wybuchowych, które przyczyniły się do eksplozji Tupolewa. Według mnie zaklinanie prawdy jest metodą na krótką metę. Sądzę, że to wywoła reakcje przeciwne. Jeżeli zwalnia się z pracy takich ludzi jak red. Cezary Gmyz to znaczy, że demokracja w Polsce już się skończyła.
RIRM
