Demokraci muszą przełknąć gorycz porażki
Stany Zjednoczone robią duży krok w prawo. W wyborczej batalii zwycięża Donald Trump, a za jego prezydenckim sukcesem najprawdopodobniej pójdzie również sukces partii Republikańskiej, która ma duże szanse na większość w Senacie.
Donald Trump, wielki wygrany i Kamala Harris, która ze sceny schodzi jako wielka przegrana. Kamala Harris potrzebowała czasu, by oswoić się nie tylko z przegraną, ale przede wszystkim z jej skalą. Według sondaży to ona miała zwyciężyć, a poniosła sromotną porażkę. Gdy stało się jasne, że wygrał Trump, Harris nie była w stanie nawet wyjść do swoich wyborców i wygłosić przemówienia. Pojawił się jedynie współprzewodniczący sztabu.
– Nie usłyszycie dziś wieczorem wiceprezydent (Kamalę Harris – red.), ale usłyszycie ją jutro – mówił współprzewodniczący sztabu, Cedric Richmond.
Kamala Harrris w końcu wyszła do swoich wyborców i przemówiła do Amerykanów.
– Wiem, że ludzie odczuwają i doświadczają teraz wielu emocji. Rozumiem to, ale musimy zaakceptować wyniki tych wyborów. Dzisiaj rozmawiałam z prezydentem elektem Trumpem i pogratulowałam mu zwycięstwa. Powiedziałam mu również, że pomożemy jemu i jego zespołowi w procesie przejścia i że zaangażujemy się w pokojowe przekazanie władzy – mówiła Kamala Harris.
Prawdopodobnie sztab Kamali Harris potrzebował czasu, by nadać sytuacji odpowiedniej narracji, a ta narracja wybrzmiała bardzo klarownie. Demokraci mówią o pokojowym przekazaniu władzy, nawiązując do sytuacji ze stycznia 2021 roku, gdy protestujący wobec wyniku wyborów prezydenckich wtargnęli do Kapitolu.
– Oczywiście nie jest to wynik, na jaki liczyliśmy, ale życie w demokracji polega na uznaniu, że nasz punkt widzenia nie zawsze zwycięży, na gotowości do zaakceptowania pokojowego przekazania władzy – zaznaczył były prezydent USA, Barack Oabama.
Większość demokratów nie ma wątpliwości, kto jest winny porażki Kamali Harris. Wskazują na Joe Bidena. To urzędujący prezydent pierwotnie starał się o reelekcję. To on poniósł sromotną porażkę podczas debaty z Trumpem w sprzyjającej mu stacji telewizyjnej.
„Everything we have to do (…) we finally beat Medicare” – mówił Joe Biden.
Tej wypowiedzi nie tłumaczymy, bo nie zrozumieli jej sami Amerykanie. Wyjaśnienia już po debacie przedstawił Biały Dom.
Ostatecznie Joe Biden wycofał się z wyścigu o urząd prezydenta. Teraz komentuje wynik wyborów.
„W nadzwyczajnych okolicznościach stanęła na wysokości zadania i poprowadziła historyczną kampanię, która ucieleśniała to, co jest możliwe, gdy kieruje nią silny kompas moralny i jasna wizja narodu, który jest bardziej wolny, sprawiedliwy i pełen możliwości dla wszystkich Amerykanów” – napisał w swoim oświadczeniu obecny prezydent USA, Joe Biden.
Demokraci mają niespełna cztery lata, by wytypować kolejnego kandydata na urząd prezydenta. To będzie trudny czas dla partii Bidena i Harris, bo Republikanie będą mieli nie tylko prezydenta, ale przejmą także władzę nad Kongresem.
TV Trwam News



