„Debata Smoleńska”- nowe wnioski

W auli im. Roberta Schumana na UKSW w Warszawie trwa „Debata Smoleńska”. W spotkaniu biorą udział eksperci i naukowcy.

Debata ma charakter apolityczny i jest otwarta, a jej celem jest wyjaśnienie prawdy o katastrofie smoleńskiej – mówi Antoni Kolek, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Doktoranci dla Rzeczpospolitej.

– Cała debata ma charakter naukowy. Nie będzie tam żadnych wystąpień osób, które są związane z polityką. Badania, referaty są tworzone przez naukowców i będą przez nich prezentowane. Debata ma charakter otwarty dla widzów, natomiast nie będzie możliwości zadawania pytań z sali. Nie chcemy się narazić na sytuację, że ktoś będzie zadawał pytania dotyczące polityki – powiedział Antoni Kolek.

Na spotkanie są zaproszeni niezależni naukowcy oraz strona rządowa. Chcemy skonfrontować i przeanalizować wyniki prac wykonanych przez obie strony ws. katastrofy – mówi Antoni Kolek. Wyjaśnia, że w przypadku nieobecności strony rządowej, debata zostanie zainicjowana poprzez odczytanie poszczególnych części raportu i tez stworzonych przez komisję rządową. Debata składa się z trzech części.

 – Najpierw chcemy zacząć od  samego przygotowania do tej wizyty w Katyniu, delegacji prezydenckiej. Jak ona była przygotowana, czy była odpowiednio zabezpieczona? Tutaj eksperci od bezpieczeństwa i działań kryzysowych będą mogli się wypowiedzieć. W drugiej części odnośnie samej katastrofy będzie konfrontacja tez związanych z głównymi przyczynami, czy była to brzoza? Czy były to jakieś inne działania, np. wybuch? Trzecia część dotyczy uwarunkowań prawnych badania tej katastrofy. Chcemy nawiązać do wszystkich słynnych dokumentów, które w opinii publicznej bardzo często się przewijały – zaznaczył Antoni Kolek.

W debacie naukowej weźmie udział również dr inż. Wacław Berczyński, ekspert parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.  Konstruktor boeinga  stwierdził, że to niemożliwe, aby  Tupolew spadając z wysokości ok. 20 m z prędkością przy podchodzeniu do lądowania mógł rozpaść się na tysiące kawałków, nawet po zderzeniu z brzozą.

Wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby samolot stracił skrzydło na brzozie. Nawet gdyby stracił część skrzydła, co uważam nie jest możliwe, to i tak nie powinno dojść do tego typu katastrofy; do rozpadu samolotu na tyle części. Skrzydło jest solidną konstrukcją. Każdy kto leciał samolotem widzi jak te skrzydła unoszą się w górę i w dół co najmniej parę stóp.  To nie ma żadnego wpływu na całe skrzydło. W kierunku wzdłużnym te ugięcia są bardzo widoczne. W kierunku poprzecznym skrzydło jest znacznie silniejsze, więc nie powinno ulec zniszczeniu w zderzeniu z brzozą –  zaznaczył dr inż. Wacław Berczyński.

Ponadto ekspert zauważył, że nie było śladów uderzenia samolotu o brzozę – zupełnie zniszczona jest natomiast część bliższa kadłuba.

Prawdopodobnie nastąpił wzrost ciśnienia z jakiegokolwiek powodu. Środkowa część skrzydła się rozpadła na wiele kawałków, jak widać na zdjęciach. W taki razie końcowa część skrzydła się nie miała na czym trzymać i odleciała. To mógł być wybuch paliwa, eksplozja – powiedział dr inż. Berczyński.

RIRM

drukuj