Człowiek Putina „zagranicznym agentem”

Rosyjski bloger Aleksiej Nawalny poinformował, że szef Komitetu Śledczego Aleksandr Bastrykin ma pozwolenie na pobyt stały w Czechach i posiada tam nieruchomości. W myśl przyjętej niedawno przez Dumę ustawy Bastrykin jest więc „obcym agentem”.

Przemyślenia opozycyjnego publicysty przedstawił dziennik „New York Times”. Aleksander Bastrykin to bliski współpracownik prezydenta Władimira Putina, a Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, którym kieruje, podlega bezpośrednio szefowi państwa rosyjskiego. Na swoim blogu Nawalny opublikował dokumenty, z których wynika, że Bastrykin uzyskał od władz czeskich pozwolenie na pobyt i jest właścicielem nieruchomości znajdujących się na terenie Republiki Czeskiej. Bloger wskazał przy tym, że dokumenty wydają się sprzeczne z oświadczeniem Bastrykina, który podczas parlamentarnego dochodzenia w 2008 roku zaprzeczył, jakoby miał interesy poza granicami Rosji. „Posiadanie majątku i pozwolenia na pobyt w Czechach, kraju należącym do NATO, skłania do kwestionowania wyniku weryfikacji, jakiej musiał się poddać Bastrykin, by móc pracować w rosyjskich organach ścigania” – pisze Nawalny. Bloger ostrzega, że zagraniczne inwestycje wysokiego rangą rosyjskiego urzędnika mogą narazić go na szantaż ze strony zachodnich służb wywiadowczych. „Myślicie, że służby specjalne krajów NATO nie wiedzą, że człowiek z dostępem do tajemnic państwowych zwrócił się do czeskiej policji o przyznanie mu pozwolenia na pobyt?” – zapytał Nawalny. Pisząc o Bastrykinie, bloger kilkakrotnie używa określeń „zagraniczny agent” i „szpieg”, sarkastycznie naśladując oskarżenia o finansowanie z zagranicy, kierowane przez władze pod adresem opozycji i organizacji pozarządowych. W myśl ustawy przyjętej przez Dumę organizacje pozarządowe, które korzystają z zagranicznej pomocy finansowej, zostają uznane za „zagranicznych agentów” i będą musiały w ciągu 90 dni od wejścia w życie nowego prawa wpisać się do specjalnego rejestru. Będą zobowiązane do opatrywania wszystkich swoich publikacji, w tym internetowych, adnotacją o swym statusie. Za niedopełnienie tych wymogów będzie im groziła grzywna. Ustawa wywołała protesty i kontrowersje jeszcze na etapie opracowywania. Wielu zasłużonych rosyjskich obrońców praw człowieka zapowiedziało już, że nie podporządkuje się nowej ustawie. Aleksiej Nawalny, który poruszył sprawę współpracownika prezydenta, jest jednym z przywódców protestów przeciwko powrotowi Władimira Putina na Kreml.

drukuj