Co się dzieje na Kaukazie?

Rośnie liczba ofiar islamskiego terroryzmu na Przedkaukaziu. Zamachowcy uderzyli trzykrotnie, zabijając kilkadziesiąt niewinnych osób. Te zamachy wskazują na dwie ważne sprawy. Po pierwsze, na stały wzrost ekstremizmu islamskiego na Kaukazie i w Azji Środkowej, po drugie, że Rosja podobnie jak Europa Zachodnia nie uniknie zmierzenia się z radykalnym islamem.

Pułapki islamu

Im wcześniej zdamy sobie sprawę w Europie z poważnego zagrożenia, jakim jest islam wojujący w Azji Środkowej i na Kaukazie, tym szybciej stworzymy sieć współpracy w walce z terroryzmem. Współpracę, jak podaje portal „Naszego Dziennika”, zaoferowały Rosji nawet Stany Zjednoczone, które we wrześniu 2001 roku przekonały się w Nowym Jorku o realnym zagrożeniu, jakie niesie ze sobą islamska międzynarodówka.

Stany Zjednoczone chcą zacieśnić współpracę antyterrorystyczną z Rosją, by po zamachach bombowych w Wołgogradzie wzmocnione zostało bezpieczeństwo podczas zimowej olimpiady w Soczi. Nie sądzę, żeby dumna Rosja z tej oferty skorzystała. Prezydent Putin nie może pokazać słabości i na swój sposób rozprawi się z inicjatorami zamachów, tym bardziej że terroryści, uderzając trzykrotnie w cywilów, pokazali, że nie żartują i nie zaprzestaną. Przy okazji wskazali, że ten pokaz siły to dopiero namiastka ich możliwości.

Na zlecenie międzynarodowego dzieła chrześcijańskiego Open Doors kilka miesięcy temu dr Anna Münster stworzyła raport pt. „Wzrost islamskiego ekstremizmu w Azji Środkowej i na Kaukazie. Sytuacja i perspektywy”. Raport dość obszernie opisuje zjawisko radykalizowania się nastrojów religijnych i narodowowyzwoleńczych w tym regionie. Przybliżę Czytelnikom „Naszego Dziennika” w tym miejscu kilka najważniejszych tez tego dokumentu, pogłębiając je własnym komentarzem.

Zdaniem autorki, wycofanie się USA z Afganistanu w 2014 r. oraz oczekiwane zmiany reżimu w Kazachstanie i Uzbekistanie grożą destabilizacją regionu, dając radykałom pole do działania.

Kult „męczeństwa”

Islam w Dagestanie pojawił się na przełomie VII i VIII wieku po narodzeniu Chrystusa, czyli zdecydowanie wcześniej niż np. w Czeczenii, gdzie dotarł dopiero w XVIII wieku. Był to islam sunnicki, który ma najwięcej wyznawców, ale Münster twierdzi, że to indywidualne i grupowe reakcje na poszczególne odłamy islamu decydują o tym, w jaki sposób religia ta jest manifestowana. Radykalne grupy, takie jak salafici, Hizb at-Tahrir, Bractwo Muzułmańskie, Tablighi Dżamaat, oraz promowany przez nie kult „męczeństwa” stały się „jednoczącym i mobilizującym czynnikiem” dla młodych muzułmanów, często niezadowolonych ze swej politycznej i socjalno-ekonomicznej sytuacji.

Kontrola rządu nad ich życiem obejmuje również życie religijne, w związku z czym przypomina znienawidzone czasy sowieckie, gdzie łamanie praw człowieka i niszczenie swobód religijnych było powszechne. Dodatkowo nowe technologie i „arabska wiosna” są wyraźnym ostrzeżeniem dla obecnych represyjnych rządów, że obalenie władz może się dziś powieść na różne sposoby, niekoniecznie za pomocą środków terrorystycznych.

Zjawisko nasilania się radykalnego islamu jest odpowiedzią na rozczarowanie, łączy się też ze zjawiskiem solidarności pomiędzy muzułmanami w Azji Środkowej i na Zakaukaziu, którzy gnębieni i wyniszczani łączą się przeciwko wspólnemu wrogowi, którego w pierwszej odsłonie uosabia Putin i jego Rosja, a następnie cywilizacja Okcydentu, z religią chrześcijańską włącznie. Muzułmanie z tych obszarów czują się gnębieni przez świat Zachodu i uważają, że są narażeni na działanie wielkiej konspiracyjnej akcji przeciwko kulturze muzułmańskiej.

Miliony Rosji

Dwie krwawe i destrukcyjne wojny w Czeczenii zniszczyły region, ale Moskwa ogłosiła zwycięstwo, po czym zainstalowała reżim promoskiewski Ramzana Kadyrowa, który od 2007 roku jest prezydentem Czeczenii. Rosja przy okazji wydała miliony dolarów na odbudowę regionu. Kadyrow i jego zwolennicy twierdzą, że stłumili rebelię, ale zamiast tego gwałt i przemoc rozlały się na sąsiednie republiki, Dagestanu, Inguszetii i Kabardyno-Bałkarii, a nawet dotarły do Moskwy i do innych części Rosji (jeśli uwzględnimy np. zamachy w moskiewskim metrze w 2010 roku czy na lotnisku Domodiedowo w 2011 roku).

Republiki Kaukazu Północnego stały się znane z ruchów niepodległościowych, które przetoczyły się przez ten region. Bojownicy z Czeczenii i Dagestanu wypowiedzieli wojnę w imię islamu, jaka charakteryzowała islamski ruch oporu w połowie XIX wieku. Najczęstszym odniesieniem jest tu „Ghazawat” (bitwa za wiarę) kierowana przez Imama Szamila. Te wczesne wojny doprowadziły do powstania niezależnych państewek Dagestanu i Czeczenii, które zostały z biegiem lat utracone w wyniku kolejnych wojen z rosyjskim okupantem.

Islamska międzynarodówka

Wojny w Czeczenii uruchomiły międzynarodówkę islamską pod patronatem m.in. samozwańczego Emiratu Kaukaskiego kierowanego przez Doku Umarowa, który or- ganizuje akcje i szerzy ideologię islamsko-wyzwoleńczą za pomocą m.in. portalu kavkazcenter.com (a także w wersji polskiej emiratkaukaski.blogspot.com), nawołuje do operacji paramilitarnych i do nawiązania współpracy z innymi organizacjami islamskimi.

To poczucie solidarności było i jest utrwalane przez działania wojenne w Afganistanie, Iraku, Syrii czy też przez konflikty w Czeczenii i Bośni. Na wspomnianych portalach możemy przeczytać nieco inne treści niż te powszechnie dystrybuowane w mediach zachodnich. Na przykład zamachowcy z Wołgogradu i Dagestanu są nazywani męczennikami, którzy zabili Rosjan, a 28 innych ranili na granicy z Emiratem Kaukaskim.

Wracając do raportu Anny Münster, pisze ona, że „rozwój politycznego islamu w ostatnim ćwierćwieczu w tym regionie jest często opisywany jako reakcja na lokalne żale, sporne kwestie i konflikty”. Autorka przewiduje również, że wycofanie przez USA wojsk z Afganistanu będzie miało destabilizujący wpływ na cały ten region, tak jak upadek Związku Sowieckiego odegrał wiodącą rolę w umocnieniu się islamu oraz we wzroście islamskiego ekstremizmu. W Dagestanie rośnie wpływ najbardziej radykalnego islamu sunnickiego, wahabizmu inspirowanego i sponsorowanego przez Arabię Saudyjską. Popularność radykalizmu nie wzięła się z niczego.

Obszar wielkiej gry

Represjonowanie muzułmanów przez system totalitarny Związku Sowieckiego, gdzie „zamykano meczety i wypędzano lub zabijano imamów”, oraz powstanie nowych niezależnych państw, takich jak Armenia, Gruzja i Azerbejdżan, doprowadziło do „lokalnych przejawów ekspresji islamu rozwijających się pod wpływem ingerencji z zewnątrz”, pisze autorka. Wpływy te obejmowały formy od pokojowych po polityczne, kiedy to szereg międzynarodowych organizacji zyskało punkt zaczepienia w tym regionie. Różne kraje reagowały w różny sposób, między innymi w zależności od ich interpretacji islamu oraz stopnia sekularyzacji, jakiemu uległy w czasie ery sowieckiej.

Obszarem tej wielkiej gry są dziś postsowieckie republiki Kaukazu (Gruzja, Azerbejdżan, Armenia, rosyjski Kaukaz Północny/Przedkaukazie) i Azja Środkowa (Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan). Jaka będzie przyszłość tego regionu, zależy także od Zachodu, ponieważ i on ma swój udział w tej tragedii. Żądza pieniądza, chciwość, robienie łatwych biznesów z oligarchami kaukaskimi i bonzami reżimów Azji Środkowej (w jednym z najbardziej represyjnych reżimów, w Uzbekistanie, w 2010 roku znany muzyk Sting zagrał koncert przed córką dyktatora Islama Karimowa, za co brytyjski artysta otrzymał horrendalnie wysokie wynagrodzenie), uległość wobec Moskwy oraz dzika wręcz rywalizacja o dostęp do bogactwa zasobów naturalnych w tym regionie sprawiają, że korupcja i łamanie praw człowieka są legitymizowane przez rządy państw Zachodu, które mają tutaj swoje żywotne interesy. Nie usprawiedliwiając w żadnej mierze zamachowców, których męczennikami w żadnym wypadku nie możemy nazywać, pamiętajmy, że ta nienawiść i fanatyzm są również odpowiedzią na powszechne łamanie praw człowieka w Rosji, Azji Środkowej i na Kaukazie.

Dr Tomasz M. Korczyński

Autor jest socjologiem, publicystą, ekspertem ds. zjawiska prześladowań chrześcijan.

drukuj