fot. wikipedia

Co najmniej 18 żołnierzy zginęło w zasadzce w prowincji Anbar

Co najmniej 18 irackich wojskowych, w tym oficerowie, zginęło w sobotę w zasadzce w zdominowanej przez sunnitów prowincji Anbar – poinformowały źródła w irackiej armii. Ponad 30 żołnierzy zostało rannych.

Nie jest na razie jasne, dlaczego tak wielu wysokich rangą wojskowych przebywało w rejonie kontrolowanym w znacznej części przez sunnickich rebeliantów powiązanych z Al-Kaidą.

Jak poinformowano, trzej zamachowcy samobójcy zdetonowali ładunki wybuchowe, gdy wmieszali się między wojskowych w opuszczonym budynku w mieście Rutba, ok. 360 km na zachód od Bagdadu.

Według agencji AP, cytującej z kolei źródła policyjne, grupa żołnierzy, w tym generał, przypuściła szturm na budynek, w którym podłożono materiały wybuchowe. Żołnierze mieli w okolicy prowadzić poszukiwania rebeliantów Al-Kaidy.

Premier Nuri al-Maliki rozkazał stacjonującym w pobliżu siłom pościg za organizatorami zamachu.

Żadne ugrupowanie do tej pory nie przyznało się do przeprowadzenia tego aktu terroru, ale ataki samobójcze są uważane za znak rozpoznawczy Al-Kaidy.

Powiązani z tą organizacją rebelianci zintensyfikowali ostatnio ataki na irackie siły bezpieczeństwa, ale także na cywilów, których podejrzewają o sympatyzowanie ze zdominowanym przez szyitów irackim rządem; w kraju dochodzi do aktów przemocy na niespotykaną skalę od pięciu lat.

RIRM/PAP

drukuj