Chaos na ulicach Los Angeles
Na ulicach Los Angeles narastają napięcia między policja a protestującymi. To czwarty dzień brutalnych zamieszek.
Masowe deportacje stały się punktem zapalnym w Stanach Zjednoczonych. Największy protest wybuchł w Los Angeles. Doszło tam do podpaleń i strać z policją. Sytuacji dałoby się uniknąć, gdyby nie nieodpowiedzialne podejście gubernatora Kalifornii, Gavina Newsoma – uważa prezydent USA, Donald Trump, który wzywa do aresztowania urzędnika.
– To, co zrobił temu stanowi, jest podobne do tego, co Biden zrobił temu krajowi i to jest naprawdę złe. Tysiące, setki tysięcy nielegalnych imigrantów (wielu z nich to więźniowie), zajmują twoją opiekę zdrowotną. Zajmują twoją przestrzeń w szkołach i zajmują twój szpital, a w wielu przypadkach są przestępcami – mówił prezydent Stanów Zjednoczonych.
Wcześniej Donald Trump zdecydował o wysłaniu do największego miasta w Kalifornii ok. dwóch tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej, a do tego 700 żołnierzy piechoty morskiej. Do Los Angeles ma trafić kolejne wsparcie.
„Na rozkaz prezydenta ministerstwo obrony mobilizuje dodatkowe dwa tys. żołnierzy Gwardii Narodowej Kalifornii, którzy zostaną powołani do służby federalnej, by wesprzeć ICE i umożliwić funkcjonariuszom federalnych organów ścigania bezpieczne wykonywanie ich obowiązków” – poinformował rzecznik Pentagonu, Sean Parnell.
Władze Los Angeles krytykują działania Donalda Trumpa.
– Musimy powstrzymać naloty. To nie powinno mieć miejsca w naszym mieście. To nie jest uzasadnione – stwierdziła burmistrz miasta, Karen Bass.
Do krytyki dołączają także Demokraci, którzy działanie Trumpa postrzegają jako podsycanie chaosu.
TV Trwam News



