Budżet Hiszpanii na 2013 rok

Dziś hiszpański rząd przedstawi projekt budżetu na 2013 rok, czyli kolejne propozycje cięć i reform mających uchronić kraj przed bankructwem i nadzorem zewnętrznym.

Rząd musi zredukować nadmierny deficyt, który w czerwcu  przekroczył 4 proc. PKB, a to jest ponad połowę tego co przewidziano na cały rok. Także dzisiaj okaże się jak dużego dokapitalizowania ze strony UE potrzebują hiszpańskie banki na refinansowanie długu państwa. Rząd w ramach oszczędności chce m.in. podwyżki VAT oraz zmniejszenie zasiłków dla bezrobotnych.
Zgodnie z planem reform strukturalnych uzgodnionych przez hiszpański rząd z Komisją Europejską nastąpić ma też, zamrożenie emerytur oraz przyspieszenie podnoszenia wieku emerytalnego. W odpowiedzi na tego typu reformy w wielu miastach Hiszpanii wybuchły antyrządowe protesty.

Janusz Szewczak, ekonomista, analityk gospodarczy, mówi że działania rządu Hiszpanii odnoszą skutek przeciwny do zamierzonego.

– Widać wyraźnie, że metody leczenia, walki z kryzysem, metody leczenia tej sytuacji są gorsze niż sama choroba. To lekarstwo nie zdaje egzaminu,  te pomysły na kolejne cięcia, ograniczenia, zamrożenie płac, odebranie świadczeń socjalnych, zahamowanie inwestycji prowadzą wyłącznie do pogłębienia się zjawisk kryzysowych, czyli do coraz większej recesji i coraz większego długu, większych deficytów, a w konsekwencji protestów społecznych nasilających się gwałtownie, płoną dzisiaj przecież koktajle mołotowa na ulicach Aten, Madrytu i to jest dopiero początekpowiedział Janusz Szewczak.

Podczas czerwcowego szczytu w Brukseli, kraje UE zgodziły się na dokapitalizowanie hiszpańskich banków w wysokości 100 mld euro. Kolejny raz ratowane są grupy interesów, kosztem emerytur podatników i płac.

– Społeczeństwa zaczynają być wściekłe na reformatorów, którzy nie widza innego rozwiązania, jak tylko kosztem najbiedniejszych, emerytów, przedsiębiorców  i klientów. Natomiast ratują jak do tej pory wyłącznie partie wspólna walutę euro i elity finansowe. Widać wyraźnie, że elity polityczne w Europie w tym Hiszpanii, Portugalii czy Grecji są albo zbyt słabe, albo zbyt skorumpowane, żeby podjąć inne metody zaradcze, inne sposoby walki z kryzysem. To wszystko prowadzi jedynie do coraz większych niepokojów społecznych w Europie. Nie można wykluczyć, że tego typu sceny jak w Madrycie czy w Atenach, przeniosą się na ulice innych miast europejskich –  dodaje Janusz Szewczak.

 

Wypowiedź Janusza Szewczaka:


Pobierz Pobierz

RIRM

drukuj