fot. x.com/KosiniakKamysz

Brytyjscy lotnicy kończą misję w Malborku

Lotnicy RAF i ich Eurofightery kończą czteromiesięczną misję wspierania ochrony wschodniej flanki NATO. Przez cztery ostanie miesiące Brytyjczycy wraz z Polakami i kontyngentem szwedzkim stacjonowali w bazie lotniczej w Malborku.

Wielka Brytania to jedno z państw, których siły powietrzne angażują się w misje NATO – Enhanced Air Policing oraz Baltic Air Policing, których celem jest wsparcie obrony przestrzeni powietrznej w regionie wschodniej flanki NATO, Morza Bałtyckiego i państw bałtyckich, które nie posiadają własnego lotnictwa bojowego.

W ramach misji państwa sojusznicze rotacyjnie wystawiają kontyngenty własnego lotnictwa, które przez kilka miesięcy rozmieszczane są w bazach lotniczych na wschodniej flance – m.in. w litewskich Szawlach czy w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Obecnie w Malborku stacjonują, poza polskimi lotnikami, żołnierze z Wielkiej Brytanii i Szwecji.

„Dziękujemy Siłom Powietrznym Wielkiej Brytanii za profesjonalizm i zaangażowanie w ramach natowskiej misji Enhanced Air Policing. Myśliwce RAF-u, które stacjonowały w Malborku to przykład współpracy na rzecz bezpieczeństwa i błyskawicznego reagowania na naruszenia przestrzeni powietrznej” – napisał szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak podkreślił, w Polsce zostają Szwedzi i ich myśliwce JAS-39 Gripen.

 „Wkrótce dołączą Australijczycy i kolejne państwa” – zapowiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Służby prasowe Royal Air Force przekazały, że w trakcie czteromiesięcznej misji brytyjskie myśliwce były podrywane 20 razy, m.in. w celu identyfikacji i przechwycenia nieznanych maszyn pojawiających się w przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem, które okazywały się rosyjskimi samolotami zwiadowczymi. Brytyjscy lotnicy brali także udział w organizowanych w regionie ćwiczeniach, jak np. czerwcowe manewry „Atlantic Trident” w Finlandii.

Brytyjski kontyngent liczył 6 myśliwców Eurofighter Typhoon oraz ok. 200 żołnierzy. Samoloty RAF przyleciały do Polski z bazy Lossiemouth w północnej Szkocji.

PAP

drukuj