fot. PAP/EPA

Boliwia: Opozycja kontestuje wyniki wyborów, bunt w policji

Prezydent Boliwii Evo Morales zwołał w piątek pilną naradę ze swoimi ministrami po antyrządowych buntach w policji. Morales wykluczył na razie stłumienie rebelii przy pomocy wojska. Bunt wybuchł na kanwie protestów opozycji, która domaga się powtórzenia niedawnych wyborów.

Jak informują miejscowe media, w naradzie wziął udział minister obrony Javier Zavaleta i naczelny dowódca sił zbrojnych gen. Williams Kaliman.

Bunt wybuchł po 17 dniach gwałtownych protestów przeciwników Moralesa kwestionujących wyniki ostatnich wyborów i domagających się ich powtórzenia.

Do buntu przeciwko prezydentowi doszło w jednostkach policji w mieście Cochabamba, w środkowej części kraju, w Santa Cruz del Sierra oraz w konstytucyjnej stolicy Boliwii mieście Sucre, stolicy stanu o tej samej nazwie.

W Cochabambie bezpośrednim powodem buntu było żądanie funkcjonariuszy ustąpienia miejscowego komendanta, który miał sprzyjać zwolennikom Moralesa podczas starć z demonstrantami. 1 osoba poniosła wówczas śmierć a ponad 100 zostało rannych.

W Sucre zbuntowani stróże prawa bratali się z manifestantami.

„Zbuntowaliśmy się. Jesteśmy z ludźmi, a nie z generałami” – powiedział dziennikarzom jeden z zamaskowanych policjantów w Cochabambie.

Demonstranci wraz z policjantami powiewali flagami Boliwii i śpiewali hymn narodowy.

Sytuacja w Boliwii staje się coraz bardziej napięta bowiem obie strony politycznego sporu – przeciwnicy i zwolennicy Moralesa – okopały się na swoich stanowiskach. Przywódca opozycji Luis Fernando Camacho oświadczył, że nie opuści faktycznej stolicy kraju – La Paz, dopóki obecny prezydent nie zgodzi się na swoje ustąpienie.

Evo Morales konsekwentnie odrzuca żądania swojej rezygnacji.

Kontestowane wyniki wyborów prezydenckich z 20 października wywołały falę protestów, która ogarnęła cały kraj. Podczas ulicznych zamieszek co najmniej 3 osoby poniosły śmierć, a ponad 300 zostało rannych.

Evo Morales ogłosił się zwycięzcą jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników głosowania. Wykazały one, że otrzymał, bardzo niewielką różnicą głosów, wystarczające poparcie, aby uniknąć drugiej tury i kolejnego starcia z byłym prezydentem Carlosem Mesą.

Wyniki ogłoszono jednak po zwłoce trwającej 24 godziny, co dodatkowo wzmocniło zarzuty opozycji, że zostały zmanipulowane.

PAP

drukuj