Fot. PAP

Biegli dementują kłamstwa o gen. Błasiku

Dopiero po czterech latach badań prokuratura przyznała, że oskarżenia i kłamstwa wobec gen. Andrzeja Błasika były fałszywe – zauważył poseł Antoni Macierewicz.

Przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej otworzył w ten sposób dzisiejsze posiedzenie zespołu. Jest ono poświęcone opinii biegłych krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, ujawnionej wczoraj przez prokuraturę. Wynika z niej, że gen. Andrzej Błasik, jak i pozostałe osoby objęte badaniem, byli trzeźwi w chwili zgonu.

– Oskarżenia, kłamstwa wobec gen. Błasika, które miały na celu uderzenie w pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w Polskę, w szczególności w Wojsko Polskie, ale także w naród i państwo polskie, są fałszywe, nieprawdziwe. Konsekwencje tego będziemy zapewne analizowali, są one naprawdę bardzo daleko idące. Temu chcielibyśmy poświęcić pierwszą część naszego spotkania – podkreślił Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.

W posiedzeniu zespołu biorą udział bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej. Nieobecna jest jednak wdowa po tragicznie zmarłym generalne, Ewa Błasik. Jej list odczytała Ewa Kochanowska, wdowa po tragicznie zmarłym Rzeczniku Praw Obywatelskich.

– Jestem szczęśliwa, że zostały ujawnione wyniki ekspertyz polskich biegłych, które powtarzają rosyjską opinię publiczną dotyczącą mojego męża. Ale to jest szczęście przez łzy, bo 10 kwietnia 2010 roku straciłam kochanego męża, a moje dzieci ojca. W jednej chwili życie naszej rodziny legło w gruzach. Do tej straszliwej tragedii doszły jeszcze kalumnie. Na całym świecie kłamano o rzekomych naciskach polskiego prezydenta na załogę, rozpowszechniano oszczerstwa o winie dowódcy Polskich Sił Powietrznych. Mój mąż był fałszywie oskarżany o to, że był w kokpicie, że wydawał nieodpowiedzialne rozkazy naszym pilotom, a nawet osobiście przejął stery i sam lądował – czytała Ewa Kochanowska.

Deptano dobre imię Polski, hańbiono mundury naszych lotników – a władze RP biernie się temu przyglądały. Niestety polski rząd nie reagował na te pomówienia – napisała w liście Ewa Błasik.

Kłamstwa i oszczerstwa wypuścił rosyjski MAK. W swym raporcie końcowym wskazał w styczniu 2011 r., że we krwi Błasika wykryto 0,6 promila alkoholu.

RIRM

drukuj