Benjamin Netanjahu coraz bliżej reelekcji

Rosną szanse Benjamina Netanjahu na utrzymanie większości w izraelskim parlamencie. Najnowsze szacunki mówią o minimalnej przewadze Likudu nad centrolewicowym ugrupowaniem Niebiesko-Białych.

Wybory w Izraelu odbywają się w cieniu skandalu korupcyjnego z udziałem premiera Benjamina Netanjahu.

– Postanowiono przeciąć te wszystkie spekulacje, przeciąć całą sprawę polityczną, przyspieszając wybory o pół roku – wskazał dr Grzegorz Piątkowski, politolog.

Zaraz po głosowaniu tradycyjnie pojawiły się pierwsze sondaże. Wyniki były rozbieżne. Wskazywały jednak na wygraną centrolewicowych Niebiesko-Białych. Tylko kanał 13 informował, że Likud uzyskał taki sam wynik, jak jego najgroźniejszy konkurent: po 36 mandatów. Liderzy obu ugrupowań ogłosili zwycięstwo.

– Jestem bardzo wzruszony, że obywatele Izraela po raz piąty mi zaufali. To nawet większe zaufanie niż wcześniej – mówił Benjamin Netanjahu.

– W wyborach są i przegrani i zwycięzcy, ale to my jesteśmy zwycięzcami – akcentował Benny Gantz, lider Niebiesko-Białych.

Wraz z upływem czasu media donosiły o rosnących szansach Benjamina Netanjahu. Ostatnie informacje mówią o tym, że zarówno Likud, jak i Niebiesko-Biali uzyskali co najmniej 35 mandatów w Knesecie.

– Ten podział na prawicę, ciążącą ku partiom religijnym, i centrolewicę, ciążącą ku wartościom republikańskim oraz liberalnym, czyni te wybory jednymi z ważniejszych, jakie odbywały się w Izraelu w ciągu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat – zauważył prof. Krzysztof Kubiak.

Pierwsze sygnały wskazują jednak, że w Izraelu nic się nie zmieni. Times of Israel przekonuje, że oba ugrupowania dzieli 13 tys. głosów, ale na korzyść Benjamina Netanjahu.

– Zamierzam szybko zakończyć pracę nad utworzeniem stabilnego rządu – przekonywał premier Izraela.

Netanjahu ma szansę utworzyć stabilną większość. Razem z pięcioma innymi prawicowymi i ultraortodoksyjnymi ugrupowaniami może zająć łącznie 65 miejsc w 120-osobowym Knesecie.

– Największą partią jest ta, która zostanie upoważniona przez prezydenta do utworzenia rządu – mówił Benny Gantz.

Niebiesko-Biali wciąż nie rezygnują z walki o większość w izraelskim parlamencie. Według oficjalnych danych, w głosowaniu udział wzięło blisko 68 proc. obywateli Izraela.

TV Trwam News/RIRM

drukuj