PAP/EPA

Będą polityczne zmiany w Turcji?

Kryzys wywołany trzęsieniem ziemi może przebudować scenę polityczną w Turcji. Tamtejsza opozycja jednoczy siły i wystawia wspólnego kandydata w majowych wyborach prezydenckich.

6 lutego Turcję nawiedziło największe trzęsienie ziemi w historii. Zginęło niemal 45 tys. osób, zniszczonych zostało 200 tysięcy. W związku z tą tragedią pojawiły się głosy, aby przełożyć zbliżające się wybory prezydenckie. W ostateczności nie zdecydowano się na ten krok.

– Wybory prezydenckie i parlamentarne odbędą się 14 maja 2023 roku – oznajmił prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.

Obecna głowa państwa będzie ubiegać się o kolejną kadencję. Kontrkandydatem Recepa Tayyipa Erdogana w wyścigu o fotel prezydenta będzie lider centrolewicowej Republikańskiej Partii Ludowej – wspólny kandydat sześciu partii opozycyjnych, 74 – letni ekonomista Kemal Kilicdaroglu. Od 2010 r. stoi na czele Republikańskiej Partii Ludowej. Należy do religijnej mniejszości Alawitów, czyli wyznawców synkretycznej religii wywodzącej się z szyickiej odmiany islamu. Tymczasem większość w Turcji stanowią bardziej radykalni sunnici. Głównym postulatem opozycji jest zwiększenie kompetencji rządu i parlamentu przy jednoczesnym ograniczeniu roli prezydenta. Opozycja zapowiada też uwolnienie więźniów politycznych oskarżanych o udział w puczu Fethullaha Gülena.

– Osiągniemy zwycięstwo razem. Będziemy rządzić Turcją przy pomocy konsultacji i konsensusu – zaznaczył Kemal Kilicdaroglu.

Problemem dla prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana może być nagminne nieprzestrzeganie norm sejsmicznych w budownictwie. Przez wiele lat w tym obszarze królowała korupcja, a państwo na to nie reagowało – zaznaczył politolog dr Bogdan Pliszka.

Nic nie zrobił. Trzęsienie ziemi pokazało nieprzygotowanie Turcji do tego wydarzenia. Oczywiście nie można się w stu procentach przygotować do trzęsienia ziemi, nie ma takiej możliwości. Natomiast widzimy wstrząsy chociażby w takich krajach jak Japonia i nie mamy do czynienia z ogromną liczbą ofiar – podkreślił ekspert.

Drugi problem dla obecnych władz to stan tureckiej gospodarki. Inflacja jest na poziomie 60 procent. Wśród Turków pojawiają się wątpliwości co do polityki obecnego prezydenta. Widać to sondażach. Kandydat opozycji, Kemal Kilicdaroglu ma na ten moment 57 proc. poparcia, zaś Recep Tayyip Erdogan– 43 procent. Zjednoczona opozycja ma też sondażową przewagę nad Partią Sprawiedliwości i Rozwoju obecnej głowy państwa w wyborach do parlamentu.

– Pytanie czy nie jest to wyłącznie takie chwilowe, czasowe podbicie, nie tyle popularności opozycji, co rozczarowania aktualną polityką wewnętrzną prezydenta Erdogana – zwrócił uwagę dr Radosław Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej.

Wybory w Turcji mają istotne znaczenie międzynarodowe. Ważą się losy akcesji Szwecji i Finlandii do NATO. Zgody nie wydały tylko Węgry i Turcja. Recep Tayyip Erdogan zapowiedział, że w najbliższym czasie Helisinki dostaną zielone światło na wejście do Sojuszu.

– Zrobimy co do nas należy. Spełnimy naszą obietnicę – oznajmił.

Tę obietnicę turecki prezydent ponowił w czasie wizyty prezydenta Finlandii Saulego Niinisto w Ankarze.

– W obecnych warunkach nie jesteśmy w stanie pozytywnie podejść do Szwecji. Nie widzimy takich samych problemów z Finlandią. Ponieważ w Finlandii nie ma takich działań, musieliśmy oddzielić Finlandię od Szwecji – zaznaczył prezydent Turcji.

– Członkostwo Finlandii w NATO nie jest kompletne bez Szwecji, mamy tak wiele wspólnych interesów, będąc sąsiadami – odpowiedział fiński prezydent.

Recep Tayyip Erdogan nie chce Szwecji w NATO. Zarzuca jej wspieranie terroryzmu przez współpracę władz w Sztokholmie z Partią Pracujących Kurdystanu. Zjednoczona turecka opozycja deklaruje, że po wygranych wyborach niezwłocznie wyda zgodę na wejście do Sojuszu zarówno dla Finlandii, jak i Szwecji. W sprawie wojny na Ukrainie Ankara także stroi pośrodku – podkreślił wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk.

– Turcja stara się z jednej strony zachować neutralność, ale z drugiej strony wypracowywać jakieś formuły porozumienia tam, gdzie to jest możliwe – wskazał wiceszef MSZ.

Turcja jest m.in. współorganizatorem wywozu ukraińskiego zboża do Afryki Północnej i na Bliski Wschód, dostarcza Ukrainie broń i nie uznaje aneksji ukraińskiej ziemi przez Rosję. Z drugiej strony prezydent Recep Tayyip Erdogan utrzymuje stosunki z Kremlem, spotyka się z Władimirem Putinem i – według rożnych źródeł – pomaga Rosji obchodzić sankcje.

TV Trwam News

drukuj