By John Lewin - From a collection at State Library of NSW's Pictures and Manuscripts. Digital order no. : a928146, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2477285

Australia: Siedliska dziobaków zmniejszyły się o 22 proc. od 1990 r.

Siedliska dziobaka australijskiego zmniejszyły się w ciągu trzech dekad o prawie jedną czwartą – informuje BBC. Naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii za przyczyny podają susze oraz działalność człowieka i apelują o większą ochronę gatunku.

Składający jaja ssak z rzędu stekowców, znany ze swojego przypominającego kaczy dzioba, zamieszkuje rzeki i tereny rzeczne we wschodniej Australii – przypomina BBC.

Badacze twierdzą, że naturalne siedliska dziobaków są niszczone m.in. przez przekształcanie i regulacje tych terenów przez człowieka, susze oraz działalność nieobecnych tam wcześniej drapieżników.

Od 1990 r. siedliska dziobaków zmniejszyły się o ok. 200 tys. kilometrów kwadratowych.

„Ochrona dziobaków i rzek, od których jest zależny, musi być narodowym priorytetem” – powiedział kierujący badaniami prof. Richard Kingsford, dodając, że jest to jedno z najbardziej znanych zwierząt świata.

Jego wyjątkowe jak na ssaka cechy, takie jak jajorodność, jadowitość czy posiadanie dzioba, sprawiły, że jest on ważnym obiektem badań biologii ewolucyjnej i jednocześnie jednym z symboli kontynentu.

Naukowcy i działacze organizacji chroniących przyrodę apelują do władz Australii o sklasyfikowanie przez władze tego państwa dziobaka jako gatunku zagrożonego i podjęcie większego wysiłku na rzecz ochrony tych zwierząt. Według Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, dziobak jest gatunkiem „bliskim zagrożenia”.

„Istnieją poważne obawy, że jeśli nasze rzeki będą nadal niszczone przez susze i zapory, z niektórych z nich dziobaki mogą zniknąć bezpowrotnie” – ostrzegł prof. Richard Kingsford.

Według badań naukowców z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w ciągu ostatnich 30 lat w tym stanie odnotowano 32-proc. spadek zaobserwowanej obecności dziobaków. W stanie Queensland wynosił on 27 proc., w Wiktorii 7 proc., a w niektórych miejscach w okolicach Melbourne aż 65 proc.

PAP

drukuj