fot. PAP/Michał Zieliński

A. Poczobut: We wrześniu wracam na Białoruś, w Grodnie jest mój dom

Andrzej Poczobut, działacz mniejszości polskiej na Białorusi, ponownie zadeklarował, że we wrześniu – przed zjazdem Związku Polaków na Białorusi – zamierza wrócić na Białoruś. „W Grodnie jest mój dom, chciałbym wrócić do domu” – mówił Andrzej Poczobut na dzisiejszym briefingu zorganizowanym przez Wspólnotę Polską.

Przez blisko pięć lat Wspólnota Polska współorganizowała comiesięczne akcje wsparcia Andrzeja Poczobuta, gdy ten przebywał w białoruskiej kolonii karnej. W środę Wspólnota Polska podsumowała te działania podczas konferencji prasowej, w której udział wziął Poczobut. Mieszkańcy Białegostoku będą mogli spotkać się działaczem mniejszości polskiej na Białorusi w środę o godz. 18.00 przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki w centrum Białegostoku, gdzie od czerwca 2021 do kwietnia 2026 odbywały się akcje wsparcia.

„Jestem niezmiernie wdzięczny wszystkim, którzy brali udział w akcjach solidarności. Wdzięczny dla Polaków, ale i Białorusinów, którzy przychodzili, żeby okazać swoją solidarność ze mną (…). To zawsze dodawało otuchy i zawsze wiedziałem, że co by się nie działo, o mnie pamiętają” – mówił Andrzej Poczobut.

Wyraził też wdzięczność miastu Białystok za – jak to ujął – przygarnięcie tych osób, które zostały zmuszone do wyjazdu z Białorusi. Poinformował, że aktualna jest jego deklaracja o chęci powrotu na Białoruś.

„We wrześniu, przed zjazdem Związku Polaków, wrócę na Białoruś. Można różnie to oceniać i różnie może się to potoczyć, ale jestem dobrej myśli. Nie zgodziłbym się na wyjazd, gdybym nie dostał paszportu i nie miał zapewnienia, że będę mógł wrócić na Białoruś” – mówił dziennikarzom.

„Chciałbym wrócić do domu, w Grodnie jest mój dom” – podkreślił.

Andrzej Poczobut – jeden z liderów mniejszości Polskiej na Białorusi – od maja 2023 r. odbywał karę ośmiu lat więzienia w kolonii karnej w Nowopołocku za „wzniecanie, podżeganie do nienawiści” i „wzywanie do działań na szkodę Białorusi”. Białoruska prokuratura oskarżyła go o „rehabilitację nazizmu”, a potem także o wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi. Wyszedł na wolność pod koniec kwietnia tego roku i wyjechał do Polski. Jego uwolnienie stało się możliwe dzięki długotrwałym zabiegom dyplomatycznym i skomplikowanej międzynarodowej operacji służb specjalnych kilku krajów, w tym Polski, USA, Mołdawii i Rumunii.

PAP

drukuj