fot. PAP/Radek Pietruszka

A. Macierewicz. Komisja nie przedstawi winnych katastrofy, gdyż nie jest to jej zadaniem

W Warszawie odbyła się pierwsza konferencja podkomisji ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, powołanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Komisja nie przedstawi winnych katastrofy, gdyż nie jest to jej zadaniem – podkreślił szef MON Antoni Macierewicz.

Jak wyjaśniał minister Macierewicz podczas konferencji prasowej podkomisji smoleńskiej, powody jej powołania wynikały z „niesolidności działań” podejmowanych przez komisję powołaną przez Federację Rosyjską, jak i trzy kolejne komisje i zespoły powoływane przez polskie władze, którymi kierował premier Donald Tusk, w tym komisję Jerzego Millera.

„Materiał dowodowy wskazujący na to, że były to działania niesolidne, został ujawniony przez bardzo wielu badaczy, analityków, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych w ciągu ubiegłych sześciu lat wielokrotnie, ale bezsporne dowody fałszowania, manipulowania, a przede wszystkim omijania, ukrywania prawdy na temat rzeczywistego przebiegu wydarzeń znajdowały się głównie w archiwach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego kierowanej przez pana ministra Jerzego Millera” – powiedział Macierewicz.

Jak akcentował szef resortu obrony, zadaniem podkomisji nie jest wskazanie winnych katastrofy smoleńskiej.

„Proszę nie spodziewać się, że komisja przedstawi winnych, bo to nie jest zadaniem tej komisji” – powiedział Antoni Macierewicz.

Minister obrony narodowej poinformował również, że materiały dotyczące katastrofy smoleńskiej zostaną odtajnione i udostępnione opinii publicznej.

„Jako minister obrony narodowej postanowiłem przekazać całą dokumentację, jaka znajduje się w dostępnych archiwach ministerstwa – łącznie z dokumentacją Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która zajmowała się poprzednio tym wydarzeniem – nowo powołanej komisji” – mówił minister Macierewicz.

Następnie głos zabrał dr Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji. Podkreślił, że zespół nie przyjmuje na wstępie żadnych hipotez ani założeń.

„Nie przyjmujemy żadnych wstępnych hipotez, ani żadnych założeń, nie wiemy co się stało. Po to nas powołano, żebyśmy wyjaśnili co się stało, bez żadnych wstępnych założeń” – akcentował dr Wacław Berczyński.

dr Wacław Berczyński stwierdził, że niektóre dane, które otrzymała podkomisja, mogą być zmanipulowane.

„Katalogując dane staramy się również ocenić ich prawdziwość, dlatego że wiele danych otrzymaliśmy np. ze źródeł rosyjskich czy zagranicznych i musimy sobie zadać pytanie, czy nie były manipulowane.[…] Znaleźliśmy już dowody, że były manipulowane niektóre dane” – zwrócił uwagę przewodniczący podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej.

Ekspert podkomisji Frank Taylor ocenił, że poprzedni raport dotyczący katastrofy smoleńskiej „był przygotowany niewłaściwie”, dlatego – jak zaznaczył – „istnieje konieczność ponownego sprawdzenia sprawy”.

Mówiąc o nieprawidłowościach Taylor wskazywał, że z analizy zdjęć satelitarnych wynikało, iż elementy wraku były przesuwane. Dodatkowo – sprecyzował – szczątki wraku odnajdywane były jeszcze sześć miesięcy po katastrofie.

„To było bardzo nieprofesjonalne zachowanie i utrudniało wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Cieniem na postępowanie rzucają się też braki w identyfikacji niektórych ofiar katastrofy smoleńskiej” – powiedział ekspert.

Nawiązując do działań, które powinny zostać ponownie przeprowadzone, powiedział, że trzeba przefiltrować dźwięki, „które zebrał mikrofon przestrzenny z kabiny pilotów”.

Wiceprzewodniczący podkomisji prof. Kazimierz Nowaczyk poinformował, że nie stwierdzono, że na nagraniach z kokpitu samolotu TU-154 M faktycznie słychać głos gen. Andrzeja Błasika.

„Wobec twierdzeń o obecności generała Andrzeja Błasika w kokpicie stwierdzamy, że jego głos nie został zidentyfikowany po pierwsze przez żadną z trzech osób z podkomisji dobrze ją znających, po drugie przez żadną ze specjalistycznych ekspertyz” – zaznaczył prof. Nowaczyk.

Podkomisja ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej przedstawiła nagranie z komisji Jerzego Millera, z którego wynika, iż minister Miller miał naciskać na członków komisji, aby polska wersja zdarzeń była taka, jak rosyjska.

„Prosiłbym, żeby przedyskutować zmianę raportu państwowego. Mamy ustalenia komisji rosyjskiej, prokuratora rosyjskiego i stronę polską. Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie służy budowaniu mitów, spójność dialogu ze społeczeństwami – szczególnie polskim – albo ukręcimy bicz na siebie” – mówił w kwietniu 2010 roku Jerzy Miller.

Prof. Kazimierz Nowaczyk wskazał, że odkryto różnice w zapisach polskiej i rosyjskiej czarnej skrzynki.

„Znaleźliśmy pełne zapisy polskiej i rosyjskiej skrzynki. Widać, że z polskiej wycięto 3 sekundy, a z  rosyjskiej 5 sekund. […] Znaleźliśmy sygnały niesprawności silnika i wysokościomierzy jeszcze 15 metrów nad gruntem” – wyjaśniał prof. Nowaczyk.

Jak dodał, z rejestratorów usunięto informacje m.in. o niesprawności pierwszego silnika, niesprawności pierwszego generatora oraz niesprawności wysokościomierzy radiowych.

Dr Wacław Berczyński zwrócił również uwagę na fakt znalezienia elementów samolotu 60 metrów przed brzozą, w którą rzekomo miał uderzyć TU-154 M.

Spalone i okopcone szczątki Tu-154m zostały znalezione 60 metrów przed brzozą, „pancerną brzozą”, następny odłamek 30 metrów przed brzozą” – powiedział przewodniczący podkomisji ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

PAP/RIRM

drukuj