22 grudnia sąd ogłosi wyrok w procesie o „wypranie” 358 mln zł ze SKOK Wołomin
Warszawski sąd 22 grudnia ma ogłosić wyrok w sprawie dotyczącej zarzutu „wyprania” 358 milionów złotych ze SKOK Wołomin. W piątek zakończyły się mowy końcowe w tym procesie.
Sprawa przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga toczyła się przez ponad pięć lat – od lata 2020 roku. Oskarżonym jest były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych, który zasiadał we władzach SKOK, Piotr Polaszczyk (wyraził zgodę na publikację nazwiska w swoich sprawach – przyp. red.).
Przewód sądowy został zamknięty w końcu sierpnia br. Wówczas sąd wysłuchał mowy prokurator Agnieszki Leszczyńskiej. Prokurator zawnioskowała o zastosowanie tzw. nadzwyczajnego obostrzenia kary i wymierzenie oskarżonemu 15 lat pozbawienia wolności. Wskazywała, że działanie oskarżonego trwało wiele lat.
„Było to działanie przemyślane, wyrachowane, bardzo skomplikowane i na ogromną skalę” – oceniała Agnieszka Leszczyńska.
Prokurator przypominała też, że w ramach tej sprawy oskarżonemu zarzucono łącznie popełnienie 227 czynów.
Na początku października br. głos zabrała obrona, która wniosła o uniewinnienie.
„Złożyłam w tej sprawie wiele wniosków dowodowych i nie spowodowało to jakiejkolwiek refleksji” – mówiła wtedy mec. Agnieszka Żebrowska.
W piątek – jako ostatni w mowach końcowych – głos zabrał Piotr Polaszczyk.
„Akt oskarżenia w tej sprawie został wydzielony sztucznie (z głównej sprawy SKOK Wołomin – przyp. red.) i jest przykładem politycznego gangsterstwa” – ocenił oskarżony.
Jego zdaniem skierowanie do sądu wydzielonego z głównego śledztwa wątku było „emanacją politycznych oczekiwań”.
Jak mówił, prokuratura dokonała zabezpieczeń na przypisywanym mu mieniu na kwotę około 5 milionów złotych.
„Skoro miałem >>wyprać<< około 360 milionów złotych, to jak to się stało, że zostało mi około 5 mln złotych i gdzie są te środki?” – mówił Piotr Polaszczyk.
„Kara 15 lat więzienia to w moim przypadku dożywocie. To odwet, a nie wymierzanie sprawiedliwości” – ocenił ponadto oskarżony, odnosząc się do żądania prokurator.
Zdaniem Piotra Polaszczyka także sposób rozpatrywania sprawy przed sądem „naruszył wszelkie reguły rzetelnego procesu”. Przypomniał, że m.in. składał wnioski o połączenie postępowania z główną sprawą SKOK Wołomin, a następnie także o zawieszenie procesu do rozpoznania głównego oskarżenia. Jednak wnioski te nie zostały uwzględnione. Ocenił również, że w tej sprawie nie ma dowodów jego winy i także wniósł o uniewinnienie.
Główny proces ws. afery SKOK Wołomin rozpoczął się tymczasem na początku grudnia br., także przed praskim sądem okręgowym. Łączna kwota wyłudzeń jest tam szacowana przez prokuraturę na ponad 3 miliardy złotych. Na ławie oskarżonych w głównym procesie zasiada ponad 60 osób, w tym Piotr Polaszczyk, a sam akt oskarżenia liczy 29 tomów, ponad 5,5 tysiąca stron.
W procesie, w którym wyrok ma zapaść 22 grudnia br., chodzi zaś o zarzut „wyprania” 358 milionów złotych. Według śledczych oskarżony prowadził działalność zmierzającą do ukrycia przestępczego pochodzenia pieniędzy z wyłudzonych pożyczek i kredytów w SKOK w Wołominie.
Jeszcze w grudniu 2019 roku, gdy akt oskarżenia trafiał do sądu, Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim informowała, że według jej ustaleń działania Piotra Polaszczyka miały polegać na tym, iż „na rachunek swój i innych członków SKOK Wołomin, do których posiadał pełnomocnictwa, przyjmował lub polecał przyjmować różne kwoty pieniężne, wpłacane zarówno w gotówce, jak i przelewem”.
„Kwoty te pochodziły z korzyści związanych z wyłudzeniami pożyczek i kredytów ze SKOK w Wołominie” – wskazywano.
Pieniądze – jak podawała prokuratura – były następnie transferowane dalej, a dla nadania tym działaniom pozorów legalności zawierano fikcyjne umowy pożyczek, umowy przejęcia wierzytelności, umowy inwestycyjne, związane z działalnością podmiotów gospodarczych.
Informowano, że „celem tych zachowań było ukrycie i dalsze przeniesienie własności środków pieniężnych z jednoczesnym ich lokowaniem w zakup mienia ruchomego i nieruchomości na terenie Polski i za granicą”. W ramach całego procederu – jak wskazywali śledczy – były na przykład zakładane spółki na Cyprze.
Sędzia Marek Dobrasiewicz ze względu na „zawiłość sprawy” odroczył w piątek ogłoszenie orzeczenia do poniedziałku, 22 grudnia, do godz. 10.00.
Z kolei w marcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok skazujący w sprawie napaści w 2014 roku na wiceszefa KNF, Wojciecha Kwaśniaka, nadzorującego kontrolę w SKOK Wołomin, skazując prawomocnie Piotra Polaszczyka – któremu prokuratura zarzuciła nakłanianie do pobicia wiceszefa KNF – na 8 lat więzienia. Zdaniem obrony Piotra Polaszczyka wersja przyjęta przez sądy w sprawie napaści na Wojciecha Kwaśniaka była nielogiczna, gdyż metoda siłowa nie mogła zatrzymać działań kontrolnych KNF. Obrona sformułowała kasację.
PAP



