15 SIERPNIA

Ta data to zupełnie wyjątkowe święta. Właśnie święta, bowiem 15 sierpnia łączy w sobie zarazem trzy święta: kościelne, wojskowe i państwowe. Nie ma takiej drugiej daty w kalendarzu.

Od półtora tysiąca lat dzień ten jest obchodzony jako uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W polskiej, ale nie tylko, tradycji to święto zwane jest również świętem Matki Boskiej Zielnej. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, poświęca się kwiaty, zioła, kłosy zbóż. Lud od stuleci wierzył, że zioła poświęcone właśnie w tym dniu – za pośrednictwem Najświętszej Panny – mają moc leczniczą, chronią od chorób i zarazy. Rolnicy w tym dniu tradycyjnie dziękowali za plony, które zebrali z pól.

W sierpniu 1920 r. – właśnie w tym dniu – dowodzone przez Marszałka Piłsudskiego Wojsko Polskie ruszyło do uderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy najpotężniejszą, najliczniejszą i najbardziej nieludzką machinę wojenną, jaką znały dzieje świata. Święto Wojska Polskiego 15 sierpnia ma upamiętnić największe zwycięstwo oręża polskiego w całej naszej historii, a jednocześnie jako święto państwowe ma przypominać, że dzięki temu zwycięstwu ocalone zostały wolność i niepodległość Rzeczypospolitej.

15 sierpnia 1920 r. pewne już sukcesu bolszewickie dywizje szły nie tylko na Warszawę, nie tylko na Polskę. Celem ich dalszego marszu były Berlin, Paryż, Wiedeń, a nawet Rzym, ponieważ – według strategicznych planów podboju i dyrektyw rządu Rosji sowieckiej – skomunizowana miała zostać cała Europa. To nie przypadek, że główne hasło agresji Rosji bolszewickiej brzmiało tak złowieszczo: „Naprzód na Zachód – przez trupa Polski do serca Europy”. Dowodzący Armią Czerwoną marszałek Tuchaczewskij na odprawie dowódców brygad kawalerii kozackiej zagrzewał do boju: „Nie minie lato, a przemkniecie ze stukotem kopyt ulicami Paryża”.

Geniusz strategiczny Józefa Piłsudskiego, męstwo żołnierza polskiego, determinacja całego Narodu zatrzymały na linii Wisły te sowieckie plany. Pokonanie milionowej nawały Armii Czerwonej uratowało nie tylko Polskę, ale i całą Europę przed zbrodniczym totalitaryzmem komunistycznym. Było to nawiązanie do najwspanialszych tradycji Rzeczypospolitej, kiedy to Polska była powszechnie nazywana w krajach Zachodu przedmurzem chrześcijaństwa albo przedmurzem Europy, co było wówczas równoznaczne. Tak jak przed wiekami, latem 1920 r. na terytorium Rzeczypospolitej toczyła się w rzeczywistości bitwa o losy Europy. Decydujące historyczne znaczenie polskiego zwycięstwa zrozumieli najszybciej i najlepiej ci, którzy rozpętali wojnę i znali jej strategiczne cele – przegrani przywódcy Rosji sowieckiej. Premier i komunistyczny dyktator Lenin na posiedzeniu rządu Rosji na Kremlu 20 września mówił wprost na temat sytuacji w Niemczech, Francji, Anglii i Europie: „Wszystko tam było gotowe do wzięcia. Lecz Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną klęskę sprawy światowej rewolucji. (?) W przyszłości nadal będziemy przechodzić od strategii defensywnej do ofensywnej bez ustanku, aż wykończymy tych Polaków na dobre”. Piłsudski i jego Polacy?

Dzisiaj, kiedy na Kremlu rządzi nowy dyktator Rosji – wywodzący się ze zbrodniczego, bandyckiego KGB, generał prezydent Putin – to słowa jego poprzednika Lenina powinny stanowić dla polskiej polityki zagranicznej, dla Polski w ogóle, bardzo groźne polityczne ostrzeżenie. Szczególnie w kontekście szybkiej odbudowy imperium rosyjskiego przez Putina oraz jego pogróżek i szantażu nie tylko pod adresem Polski, lecz także całego Zachodu.

Józef Szaniawski
drukuj