Zwycięstwo Jana Pawła II

Z prof. dr. Manfredem Wilkem, niemieckim historykiem, socjologiem i
publicystą, rozmawia Bogusław Rąpała

Jak określiłby Pan rolę Jana Pawła II w społeczno-politycznych przemianach w
Europie?

– Myślę, że bez polskiego Papieża nie dałoby się zrozumieć genezy i przebiegu
europejskiej rewolucji z jesieni 1989 roku. W życiorys Karola Wojtyły wpisane są
bowiem losy jego kraju: najpierw niemiecka okupacja, a następnie sowietyzacja
Polski. Był kapłanem i intelektualistą, profesorem krakowskiego uniwersytetu i
biskupem. Poszczególne etapy jego życia nacechowane są sprzeciwem i oporem
przeciwko zniewoleniu Polski.

Choć był świadkiem okrucieństw II wojny światowej, dążył do pojednania między
narodami polskim i niemieckim.

– Ksiądz Karol Wojtyła w latach 60. uczestniczył w inicjatywie polskich i
niemieckich biskupów mającej na celu doprowadzenie do polsko-niemieckiego
pojednania. Mimo że miliony jego rodaków straciły życie podczas okupacji
narodowosocjalistycznych Niemiec, potrafił patrzeć w przyszłość i szukał dróg
pojednania z demokratycznymi Niemcami.

Pochodząc z kraju tak bardzo doświadczonego przez totalitaryzmy, zdawał sobie
sprawę, że Polska i inne kraje Europy Wschodniej potrzebują przemian.

– Z chwilą wyboru Karola Wojtyły na Papieża przewodnictwo w Kościele katolickim
objął człowiek z sowieckiego bloku wschodniego, dla którego ówczesny podział
Europy, komunistyczny reżim w jego Ojczyźnie i przyszłość Kościoła w obliczu
szerzącego się ateizmu miały znaczenie egzystencjonalne. Dobrze wiedział, że
polityka status quo prowadzona przez zachodnie demokracje wobec Związku
Sowieckiego i europejskich komunistów na dłuższą metę nie przyniesie rozwiązania
problemów i wyzwań. Dlatego był gotowy wesprzeć swoim autorytetem przemiany
zachodzące w krajach socjalistycznych, a tym samym przyczynić się do powrotu
tych państw do demokratycznej Europy. Z jego błogosławieństwem "Solidarność"
mogła zwyciężyć w 1980 r. i wskazać drogę do zmian innym krajom.

Zmian, które stały się początkiem końca komunizmu w Polsce i Europie.
– Choć upadku sowieckiego imperium nie da się sprowadzić do działania jednej
konkretnej osoby, to niewątpliwie wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową był
jednym z tych ważnych czynników, które przyczyniły się do pokojowego obalenia
komunizmu w Polsce i w Europie.

Jaki czynnik – Pańskim zdaniem – zadecydował o tym, że na Papieża wybrano
kardynała z "dalekiego kraju"?

– W 1978 r. zgromadzenie kardynałów zgodnie z wielowiekową tradycją na Papieża
wybrało Włocha Jana Pawła I, który jednak po kilku tygodniach zmarł. W związku z
tym kolejne konklawe na urząd papieski wyznaczyło kardynała z Krakowa. Jednym z
motywów takiego wyboru był przypuszczalnie jego relatywnie młody wiek. Ale jeśli
mógłbym tutaj wyrazić swój prywatny pogląd, to chciałbym wskazać na – moim
zdaniem – jeszcze ważniejszy czynnik. W tamtym czasie w Europie były tylko dwa
kraje, w których Kościół katolicki zachował znaczący wpływ na ich kulturową
tożsamość. Były to Irlandia i Polska. W odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej,
w których Kościół katolicki przechodził proces dopasowywania się do coraz
bardziej laicyzującej się kultury, Karol Wojtyła wywodził się z Kościoła
walczącego, który zdołał utrzymać swoją pozycję w starciu z narzucanym przez
komunistyczne władze ateizmem. Tak więc kardynałom, którzy w 1978 r. wybrali go
na Stolicę Piotrową, chodziło przede wszystkim o jedno: o wzmocnienie autorytetu
Kościoła katolickiego przez Papieża, którego wiara jest bardzo silna.

Wielu ludzi na świecie nie wiedziało do tamtej pory, że taki kraj jak Polska
w ogóle istnieje. Pontyfikat bł. Jana Pawła II był przebogaty w podróże,
encykliki. Czy Papieżowi udało się zmienić świat?

– Nie jestem w stanie ocenić, jakie znaczenie dla świata miał wybór Karola
Wojtyły na Papieża. Nie da się jednak nie zauważyć tego, że szukał on
konfrontacji z komunizmem nie tylko w sferze politycznej, ale również
intelektualnej. A z drugiej strony, co miało szczególnie duże znaczenie dla
Ameryki Łacińskiej, Jan Paweł II odseparował Kościół od teologii wyzwolenia.
Ważne było wyraźne podkreślanie nauki Kościoła w kwestii obrony życia. Papież
Polak umocnił pozycję Kościoła w polityce międzynarodowej. Liczono się z jego
zdaniem. O radę pytał go nawet sekretarz generalny KPZR Michaił Gorbaczow.

To świadczy o autorytecie, jakim się cieszył nie tylko wśród katolików.
Dodawał siły tym, którzy dążyli do demokratycznych przemian w krajach
socjalistycznych, a przede wszystkim w Polsce.

– Ojciec Święty poprzez swój autorytet umocnił chrześcijan w wierze. Natomiast
katolików mieszkających w krajach socjalistycznych zachęcał do aktywnego
wystąpienia przeciwko komunistycznej dominacji i opowiedzenia się za prawami
człowieka. Zarówno pod względem moralnym, jak i politycznym było to nieocenione
wsparcie sił antykomunistycznego oporu i zmian zachodzących w społeczeństwach
tych krajów. Żyjąc w Polsce Ludowej, Papież dokładnie wiedział, jak myślą
komuniści i nie bał się z nimi rozmawiać, spierać się i pertraktować.
Respektował przy tym panujący układ sił, ale się mu nie podporządkowywał.

Co decydowało o tym, że w konfrontacji z komunistami zwyciężał?
– Zatrzymał komunistów zakorzenioną w wierze pewnością siebie. Początkowo żądał
od nich zgody na uzasadnione postulaty Kościoła w Polsce. Komuniści na to
przystali i zostali zmuszeni do oddawania władzy kawałek po kawałku.
Porozumienie Gdańskie zawarte między rządem a "Solidarnością" w 1980 r. było
pierwszym przełomem na drodze do pokojowego odebrania władzy komunistom. Dzięki
temu, że Papież nie wahał się prowadzić rozmów z komunistami, wskazał drogę do
obalenia ich władzy bez rozpętania krwawej wojny domowej. Tą drogą stała się
walka o ludzkie dusze pomiędzy Kościołem i partią komunistyczną, którą komuniści
w Polsce ostatecznie przegrali. Właśnie taką duchowo-moralną walkę zdecydował
się prowadzić Jan Paweł II. Różnił się tym od innych głów Kościołów
chrześcijańskich, którzy zadowolili się milczącym przyzwoleniem na działanie
władz komunistycznych.

Komuniści nie spodziewali się takiego zwrotu wydarzeń. Wystarczy sobie
przypomnieć zaskoczenie i panikę, jaka wybuchła w całym bloku wschodnim w chwili
wyboru Karola Wojtyły na Papieża.

– Na początku lat trzydziestych ubiegłego stulecia Stalin miał szyderczo
zapytać: "A ile dywizji ma Papież?". Kiedy Jan Paweł II obejmował swój urząd,
opozycji w krajach socjalistycznych nie chodziło o rozpętanie wojny domowej, ale
o dopuszczenie do głosu niezależnych grup interesu, o otwartą dyskusję na temat
bieżących problemów gospodarczych i politycznych, a ostatecznie o złamanie
komunistycznego monopolu władzy. Wraz z nowym Papieżem, któremu te konflikty nie
były obce, na drodze władzy komunistycznej pojawił się przeciwnik zdecydowany
wesprzeć siły dążące do przemian w krajach socjalistycznych. Partyjni przywódcy
odczuli to bardzo różnie. Najpierw zmiany nastąpiły w Polsce, ale Sowieci
musieli zacząć liczyć się z Kościołem nie tylko na terenie Europy. Człowiek,
który nie miał żadnej dywizji, był w stanie obudzić w wierzących siłę do
przeciwstawienia się komunistom. Breżniew otrzymał odpowiedź na pytanie
postawione przez Stalina. Jednak nie w rozumieniu militarnym, ale na polu wiary.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj