Żółte i czerwone kartki na dwudziestolecie

Pikieta zorganizowana wczoraj przed ambasadą Litwy w 20. rocznicę
odzyskania niepodległości przez ten kraj przypomniała władzom w Wilnie o
dyskryminacji Polaków tam mieszkających. Protestujący ukarali żółtymi i
czerwonymi kartkami tych polityków litewskich, których działalność w ciągu
ostatnich dwudziestu lat najbardziej boleśnie dała się we znaki Polakom
zamieszkującym Wileńszczyznę.

Przedstawiciele litewskiego Sejmu zaprosili polskich parlamentarzystów na
specjalne konsultacje w sprawie przestrzegania polsko-litewskiego traktatu o
współpracy i dobrym sąsiedztwie. Na jego mocy w 1994 roku Republika Litwy, która
wczoraj obchodziła 20-lecie swojej niepodległości, zobowiązała się przestrzegać
prawa polskiej mniejszości narodowej zamieszkującej na terytorium tego państwa,
a w szczególności rejony wileński i solecznicki. – W tym celu został
wyodrębniony specjalny zespół parlamentarny, który w dniach 7-8 kwietnia
pojedzie do Wilna w celu dokonania wspólnej analizy, artykuł po artykule,
stopnia wykonania tego traktatu przez obie strony – informuje Artur Górski,
poseł PiS, który brał udział we wczorajszej pikiecie w obronie praw polskiej
mniejszości na Litwie pod ambasadą tego kraju w Warszawie.
Dziś Polacy mieszkający na Litwie nie mogą używać polskiego języka przy
załatwianiu spraw urzędowych, a ich imiona i nazwiska muszą być zapisane w
litewskiej transkrypcji językowej. Największym problemem jest jednak
konsekwentne ograniczanie możliwości nauki w szkołach w języku polskim, które
jest dziś zagrożone przez przygotowaną ustawę oświatową. – W tej chwili nie ma
symetrii między tym jak wykonywane są postanowienia traktatu w Polsce a jak na
Litwie – podkreśla poseł Górski. Do tego dochodzi kwestia reprywatyzacji.
Zdaniem organizatorów pikiety, na Litwie dochodzi do faktycznej litewskiej
kolonizacji okolic Wilna poprzez skandaliczną prywatyzację. Polega ona na
przekazywaniu ziemi podwileńskiej osadnikom narodowości litewskiej. Proces
zwrotu ziemi prowadzony jest przez administrację państwową bez jakiejkolwiek
społecznej kontroli, a informacja o skali tego procederu jest skrzętnie ukrywana
– podkreśla Aleksander Szrycht z portalu internetowego polskiekresy.pl
Podczas wczorajszej pikiety protestujący ukarali żółtymi i czerwonymi kartkami
tych polityków litewskich, których działalność najbardziej boleśnie dała się we
znaki polskiej większości zamieszkującej Wileńszczyznę. I tak żółtą kartkę
otrzymał m.in. premier Andrius Kubilis za nieudolność i dopuszczenie do
sytuacji, że posłowie koalicji rządowej, kierowani przez ministra jego rządu
Audroniusa Aěubalisa, odrzucili rządowy projekt pisowni polskich nazwisk
uwzględniający oczekiwania Polaków. Czerwoną kartkę pikietujący postanowili
pokazać Audroniusowi Aěubalisowi za objęcie funkcji przewodniczącego Organizacji
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w 2011 roku i wykorzystywanie jej do
publicznego szerzenia kłamstw o sytuacji Polaków na Litwie. Największe gwizdy
oraz czerwoną kartkę otrzymał oczywiście były prezydent Vytautas Ladsbergis. To
kartka za "całokształt", a w szczególności: za wybitną rolę w zainfekowaniu
Sajudisu agresywnym antypolonizmem, za przeniesienie sobie ziemi spod Kowna pod
Niemenczyn, za apel o odebranie władzy Polakom w rejonie wileńskim przed
poprzednimi wyborami samorządowymi – tłumaczył Adam Chajewski, wiceprezes
Federacji Organizacji Kresowych.

 

Maciej Walaszczyk

drukuj