Zbiory mają być dobre

Bardzo dobra aura dla wegetacji roślin spowodowała, że w przyszłość optymistycznie patrzą producenci zbóż. Izba Zbożowo-Paszowa szacuje, że w tym roku zbiory podstawowych zbóż mogą wynieść od 26,9 mln ton do 27,8 mln ton. Podobne prognozy przedstawił też Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Jeśli tak się stanie, będzie to znakomity wynik, bo rok temu na skutek suszy zebraliśmy niespełna 22 mln ton zbóż. To zwiastuje także spadek cen ziarna.



Zboża są uprawiane w Polsce na ponad 8 mln hektarów ziemi i ten areał od kilku lat niewiele się zmienia. Teraz jednak pogoda sprzyja rolnikom, bo gorące i suche dni są przedzielone okresami opadów deszczu. Co prawda czasami opady są bardzo intensywne, towarzyszą im burze i gradobicia, które powodują straty w uprawach, ale na szczęście są one niewielkie. Tym samym nie powinny mieć wpływu na wyniki żniw. Choć z drugiej strony rolnicy z niepokojem obserwują długoterminowe prognozy, czy aby nie zwiastują one suszy. – Zboża potrzebują jeszcze sporo czasu, aby dojrzeć. Jeśli w tym czasie miałaby miejsce choćby krótka susza, może ona spowodować wypalenie części upraw – mówi Bożena Suchocka, która z mężem prowadzi 30-hektarowe gospodarstwo. Część ziemi obsiewa zbożem na pasze dla krów. W tamtym roku z powodu upałów państwo Suchoccy zebrali tylko 6 ton ziarna zamiast planowanych ponad 20. – Mam nadzieję, że w tym roku pogoda będzie łaskawsza, bo na razie zapowiadają się nam największe od 6-7 lat plony – dodaje.

Izba Zbożowo-Paszowa szacuje, że w tym roku nie tylko nie zabraknie nam ziarna na własne potrzeby, ale osiągniemy też nadwyżkę rzędu 0,5 mln ton. Podobne perspektywy rysują się przed rolnikami w całej Europie. Nic więc dziwnego, że rynek oczekuje zapełnienia europejskich spichlerzy pszenicą, żytem, kukurydzą i roślinami paszowymi. To z kolei zwiastuje spadek cen ziarna konsumpcyjnego i paszowego. Tona pszenicy ma kosztować 110-115 euro, czyli niespełna 450 zł za tonę. Teraz pszenica kosztuje w granicach 620 zł za tonę. Gdyby tak się stało, uniknęlibyśmy podwyżek cen pieczywa i innych produktów powstających na bazie mąki, jak np. makarony.

KL


drukuj