Zawsze pod prąd

Z o. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem i założycielem Radia Maryja, rozmawia Jacek Dytkowski


Szesnaście lat minęło od czasu, kiedy Radio Maryja rozpoczęło nadawanie audycji. Jakie były jego początki?


– Dużo by trzeba o tym mówić. Najpierw było pragnienie, później modlitwa i takie „dobijanie się”, by ten cel zrealizować. Pan Bóg pokazuje i zaczęło się – tyle mogę powiedzieć. Tak się zaczęło, że modliłem się tutaj, już przy Radiu, był to wtedy taki etap mojej pracy, odprawiając Mszę Świętą tymi słowy: „Daj, Matko Najświętsza, przynajmniej jednego człowieka, który by to rozumiał, który by chciał pomagać, i pomóż rozwiązać wszystkie problemy” – to było tyle. Jak pamiętam, zawsze było pod górkę, a droga do źródła wiedzie pod prąd.


Jak Ojciec Dyrektor postrzega tę stację w porównaniu z innymi mediami?


– Nie chciałbym porównywać. Niech każdy porówna sobie sam. Niech każdy sobie sam pomyśli. Chcielibyśmy, by był to środek komunikowania się ludzi i żeby głosić prawdę. Chodzi o komunikowanie, nawet gdybyśmy popełnili błąd – bo wtedy nas ludzie sami skorygują. Komunikowanie, by dojść do „communio”, do jedności z wszystkimi w prawdzie. A szczytem tej prawdy jest przyjęcie Chrystusa.


Spośród trzech ogólnopolskich stacji radiowych tylko Radio Maryja wypełniło warunki koncesyjne.


– Nie chciałbym już o tym mówić, bo od tego są kompetentne czynniki. Cieszę się, że tak się stało. My chcemy po prostu służyć.


Jakie są Ojca wrażenia po uroczystościach?


– Cieszę się. Cieszę się tyloma dobrymi ludźmi, których jest bardzo dużo. Powiedziałbym tak, jak mówił poeta: „Jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi; niechże w nie duch twój wstąpi i śpiące niech pobudzi”. Dzisiejsza rocznica cieszy mnie w sposób szczególny, bo Radio Maryja to ludzie, oni to robią i tylko dziękować Panu Bogu, także za to, że służą Kościołowi, trwają w nim i idą naprzód. Są znakiem Chrystusa i Kościoła.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj