Zastrzyk optymizmu

Zbliża się wiosna. Tylko patrzeć, jak bocian na gnieździe stanie, dni
staną się jeszcze dłuższe, słońce będzie wspinało się coraz wyżej, dzięki
czemu postępactwo przestanie odczuwać dysonans poznawczy i ze zdwojoną energią
oraz czystym sumieniem przystąpi do walki z globalnym ociepleniem. Bardzo
zresztą możliwe, że dojdzie do kompromisu między przeciwnikami globalnego
ocieplenia a przeciwnikami globalnego oziębienia; walka z ociepleniem będzie
się nasilała od wiosny do lata, podczas gdy jesienią i zimą postępactwo będzie
zwalczało globalne oziębienie. W ten sposób i wilk będzie syty i owca cała,
to znaczy – starsi i mądrzejsi będą już na całego wypłukiwać złoto z
powietrza, a konkretnie – nie tyle z powietrza, co ze znienawidzonego dwutlenku
węgla. Jeśli premier Tusk sprzeda trochę limitów, to może uda mu się załatać
rozmaite dziury budżetowe i nie trzeba będzie niczego ruszać w finansach, żeby
nie narażać interesów "układu", którego zresztą od roku przecież
już "nie ma". Od razu widać, że krytyka średniowiecznych alchemików
była niesprawiedliwa. Skoro złoto można wypłukiwać nawet z dwutlenku węgla,
to dlaczego nie z miedzi czy z ołowiu? Zresztą – dlaczego tylko z materii nieożywionej?
Postępowe kobiety wpadły na pomysł wprowadzenia parytetu, co oznacza, że złoto
będzie można wypłukiwać również z materii organicznej – bo przecież zarówno
mandaty w organach przedstawicielskich, jak i posady w administracji rządowej i
samorządowej przekładają się na brzęczącą monetę – identyczną jak w
handlu limitami
.

W książce Antoniego de Saint-Exupery’ego "Mały Książę" jest
scena, w której tytułowy bohater odwiedza planetę zamieszkaną przez Króla
przedstawiającego się jako władca absolutny i nieznoszący sprzeciwu. Mały
Książę prosi go zatem, by zarządził mu zachód słońca. Król zagląda do
kalendarza, po czym oświadcza: "To będzie dziś wieczorem o godzinie
19.40. I zobaczysz, jaki mam posłuch". Warto pamiętać o tej scenie, zwłaszcza
w roku tubylczych wyborów prezydenckich, bo na pewno usłyszymy przechwałki,
przy których blednie nawet absolutyzm Króla. Na szczęście, niezależnie od
rezultatu tych niezwykle ważnych wyborów, słońce będzie wschodziło i
zachodziło zgodnie z kalendarzem, podobnie jak będą następowały po sobie z
uporczywą regularnością pory roku.
I chociaż kandydaci oraz ich
zausznicy będą usiłowali sprawiać wrażenie, jakoby ta regularność była
rezultatem ich wysiłków, a w najlepszym razie – zbiorowej mądrości partii,
to przecież nie musimy im od razu wierzyć, nawet jeśli jesteśmy na państwowej
lub samorządowej posadzie. Przyjdzie nam to tym łatwiej, że nawet w telewizji
zapanuje pluralizm; stacje dyrygowane przez razwiedkę będą lansowały
kandydatów obozu zdrady i zaprzaństwa, podczas gdy telewizja państwowa,
zgodnie z ustaleniami koalicjantów, na jednym oddechu będzie lansowała zarówno
płomiennych obrońców interesu narodowego, jak i Wielką Nadzieję Czerwonych.
Słowem – wszystko będzie tak jak zawsze, łącznie z tym, że telewizja kłamie.
Ale
to nie ma znaczenia w porównaniu z dającą się ostatnio zauważyć aktywnością
niezawisłych sądów. Nie chodzi już nawet o jurydyczną atmosferę, która za
sprawą transmisji posiedzeń sejmowych komisji śledczych nasila się do tego
stopnia, że nawet dzieci szkolne, którym nauczyciele mówią, że dwa dodać
dwa równa się cztery, domagają się na to świadków. Nie chodzi nawet o
pojawienie się osobliwej logiki, której przykłady znajdujemy nie tylko w
orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego, lecz także w sprawie z powództwa pani
Alicji Tysiąc. Nie chodzi też i o to, że dzięki tej osobliwej logice, która
zapanowała w niezawisłych sądach, pani Alicja Tysiąc, podobnie jak pani
Aneta Krawczyk zostaną – a właściwie już zostały – autorytetami moralnymi.
Najważniejsze bowiem jest zapewnienie, którego zaniepokojonej ludzkości
udzielił niemiecki Trybunał Konstytucyjny, orzekając, iż Ziemia jest
bezpieczna i nie zagrozi jej nawet eksperyment z Wielkim Zderzaczem Hadronów.
Świat odetchnął z ulgą, no bo czegóż chcieć więcej?

Stanisław Michalkiewicz

drukuj