Zamach na krzyż
13 maja wieczorem, w rocznicę zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II,
przy papieskim kamieniu na Błoniach stanął ogromny drewniany krzyż. Kilka godzin
później, pod osłoną nocy, został zniszczony – sprawcy ucięli go u podstawy i
wyrzucili za pobliskie ogrodzenie. – Przyszli jak łajdaki, wycięli,
zdewastowali, piłą do metalu zniszczyli śruby, całą konstrukcję i wyrzucili za
ogrodzenie, przykryli czarną plandeką, jak kiedyś ks. Jerzego Popiełuszkę – mówi
wzburzony Kazimierz Cholewa, Prezes Towarzystwa Parku im. Jordana, pomysłodawca
i sponsor krzyża.
Krzyż został umieszczony na krakowskich Błoniach w 29. rocznicę zamachu na
Jana Pawła II (13 maja 1981 r.). Dzisiaj miały się odbyć uroczystości
poświęcenia krzyża, w których uczestniczyć miał ks. kard. Stanisław Dziwisz,
metropolita krakowski.
Wczoraj rano krzyża już nie było. Prezes Kazimierz
Cholewa natychmiast powiadomił o tym policję. – Zabezpieczyliśmy całą
dokumentację dotyczącą krzyża i zostanie ona przekazana prokuraturze, która
zajmie się sprawą. Dopiero kiedy dostaniemy stamtąd wytyczne, będziemy
wiedzieli, jakie kroki zostaną w tej sprawie podjęte – powiedziała „Naszemu
Dziennikowi” podkomendant Katarzyna Padło z zespołu prasowego Komendy Miejskiej
Policji w Krakowie.
Wczoraj w południe na krakowskich Błoniach zgromadzili
się poruszeni zajściem krakowianie, aby odmówić modlitwę „Regina Caeli”.
–
Chcemy modlić się za naszą Ojczyznę, bo to, do czego dzisiaj dochodzi, to
koszmar, jaki przeżywaliśmy za czasów komunizmu. 13 maja stawiamy krzyż,
wspominając zamach na Papieża, a złoczyńcy czekają tylko, byśmy stamtąd odeszli,
i pod osłoną ciemności go niszczą. To koszmar. W tej sytuacji nie mogą nie
powracać wspomnienia z nie tak dawnych czasów komunistycznych, kiedy w Nowej
Hucie ludzie również bronili krzyża – zauważa Kazimierz Cholewa.
Okazało się,
że sprawcami dewastacji byli inspektorzy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i
Transportu (zarządca Błoń). Jak tłumaczyli, konstrukcja trzymająca krzyż nie
posiada dokumentacji, która potwierdzałaby jej wytrzymałość techniczną i
bezpieczeństwo. – Ci, którzy go postawili, zostaną ukarani za samowolę budowlaną
oraz wjazd na Błonia dźwigiem bez zezwolenia – zapowiadają urzędnicy.
Z tą
opinią nie zgadza się Kazimierz Cholewa, który w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”
podkreślił, że posiada wszelkie potrzebne dokumenty potwierdzające możliwość
ustawienia krzyża oraz pisemne pozwolenie kurii krakowskiej. – Sam ks. kard.
Stanisław Dziwisz miał ten krzyż poświęcić – mówi.
Rzecznik krakowskiego
magistratu zapewniał, że krzyż został zabezpieczony i znajduje się w ręku
miasta, a pan Cholewa ma jeden dzień na odebranie go; w innym przypadku będzie
płacił za jego przechowywanie. – Ten krzyż leży wciąż za ogrodzeniem, cały
zniszczony. Nikt się ze mną w tej sprawie nie kontaktował, nie poinformował o
tym, że krzyż zostanie zniszczony, zdemontowany – stwierdza.
Krzyż, który 13
maja stanął na krakowskich Błoniach, miał ok. 6,5 m wysokości, wykonany był z
dębu i ważył prawie tonę.
Małgorzata Pabis
