Zabrali dzieciom ojców

Ty, Jezu, już jako dziecko cierpiałeś, kiedy musiałeś z rodzicami
uciekać z ojczyzny przed siepaczami Heroda. Dlatego rozumiesz ból dzieci,
których rodzice muszą ukrywać się jak złoczyńcy, chociaż nimi nie są. Ból
dzieci, których rodzice pozostają w obozach czy więzieniach.

Ty rozumiesz, co znaczy spojrzenie dziecka na ojca zatroskanego o byt
materialny rodziny. Ty rozumiesz. I dlatego, Panie Jezu, wydaje nam się, że
słyszymy Twoją odpowiedź:
Drogie dziecko. Znam twój ból, bo cierpiałem razem
z tobą, kiedy w nocy przyszli źli ludzie uzbrojeni w paragrafy i przepisy stanu
wojennego i zabrali ci ojca. Wiem, że nikt ci nie zwróci tych dni bez niego, i
jemu tych dni bez ciebie. Ale kiedyś dowiesz się, drogie dziecko, że zabrali go
właśnie dlatego, że chciał, aby było sprawiedliwie. I będziesz z niego
dumny.
Dopomóż nam, Panie Jezu, abyśmy stanęli na wysokości zadania wobec
dzieci osieroconych i pokrzywdzonych przez stan wojenny. Aby nie było matek bez
naszej opieki, bez naszego zatroskania o ich troski.
Dodaj siły, męstwa i
mądrości matkom dzieci, których ojcowie są głosem milionów naszych rodaków w
„Solidarności” nadzieję mających. Ty znasz, Panie Jezu, czteroletniego Jacka,
któremu osamotniona matka z godnością mówi: „Syneczku, zabrakło ojca, więc ty to
zrobisz za niego. Ty go zastąpisz”. A na pytanie synka, dlaczego, jeżeli tatuś
nic złego nie uczynił, musi być za drutami, za murem, widzi w oczach matki łzy.
I widząc łzy, rozumie czteroletni Jacek w swoim dziecinnym, wzruszającym
wymiarze. Rozumie i dba o swoją mamę zamiast ojca.
Ty znasz płaczącą
pięcioletnią dziewczynkę, która wołała do ojca w czasie odwiedzin w obozie koło
Warszawy: „Tatusiu, wróć do domu albo pozwól mi zostać tu z tobą”.
Ty, Jezu,
znasz bóle i niepokoje wszystkich dziecięcych osieroconych serc. Dlatego
wierzymy, że cierpienia dzieci i cierpienia całego narodu muszą przynieść
właściwe owoce. To, co wielkie i piękne, rodzi się przez cierpienie. Tak, jak na
cierpieniach, na bólu, na łzach i krwi roku 1970 wyrósł patriotyczny zryw ludzi
młodych, wyrosła „Solidarność”. Dobre drzewo musi dać dobre owoce. Na drzewie
zła muszą wyrosnąć i wyrastają owoce zła.
Stan wojenny został określo ny
przez tych, którzy go wprowadzili, jako zło konieczne, zło mniejsze. Ale
przecież zawsze zło. Dlatego też ich siew wyda złe owoce. Złe plony zbierać
będą.

Ks. Jerzy Popiełuszko

Fragmenty homilii wygłoszonej podczas Mszy Świętej za Ojczyznę
26 września 1982 roku.

drukuj