Za mało czerpiemy z jego mądrości
Ks. Feliks Folejewski SAC, opiekun duchowy Ruchu Apostolskiego
Rodzina Rodzin, założonego przez ks. kard. Stefana Wyszyńskiego:
Gdy tylko modlę się o beatyfikację Jana Pawła II czy ks. Jerzego
Popiełuszki – czekamy już na datę tej uroczystości – to zawsze w sercu mam osobę
ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. I pamiętam te słowa, które wypowiedział Jan
Paweł II, że nie byłoby na Stolicy Piotrowej Papieża Polaka, gdyby nie wiara i
zawierzenie Maryi księdza Prymasa. Jego beatyfikacja jest więc dla mnie czymś
oczywistym i konsekwencją tego, co się w Polsce wydarzyło.
Miałem to szczęście, że właściwie już jako kleryk wzrastałem w
promieniach obecności Prymasa Tysiąclecia i on jest rzeczywiście tym, który
poprzez swoje słowo, swoją modlitwę, cierpienie powiedział to, co ma w herbie
biskupim „Soli Deo” – Jedynemu Bogu, a życie – jak sam ksiądz Prymas powiedział
– dopisało „Per Mariam”. Od niego powinniśmy się uczyć tego bezgranicznego
zaufania Matce Bożej, przez które uratował Kościół i Naród Polski. Ten charyzmat
jasnogórski jest ciągle tak bardzo potrzebny, byśmy będąc świadomi tej obrony i
mocy Matki Bożej – jak nas uczył ksiądz Prymas – byli też Jej
pomocnikami.
Jego nauczanie jest dla nas także dzisiaj światłem, mocą, nauką
miłości do Boga i wreszcie do Polski. W „Zapiskach więziennych” napisał:
„Ojczyznę kocham bardziej niż własne serce”, i był gotów dla dobra Kościoła i
Narodu oddać życie. Ksiądz Prymas i dzisiaj jest orędownikiem wstawiającym się
za naszą Ojczyzną. Jego nauczanie jest ciągle aktualne – i to we wszystkich
wymiarach. Niestety, według mnie za mało wzywamy jego pomocy, za mało czerpiemy
z jego mądrości, z jego nauczania. Dlatego to, że ten proces tak się ciągnie,
jest dla nas wezwaniem do większej mobilizacji i wdzięczności dla tego
człowieka, który rzeczywiście „zasłaniał” sobą Naród i ukazywał mu drogę. Brał
odpowiedzialność za polski Kościół i Naród nie tylko w słowie, ale i w czynie,
swoim cierpieniu. To mąż Boży bardzo potrzebny Polakom także dzisiaj.
not. MMP
