Za mało czasu na odpowiedź
Pułkownik Edmund Klich ma do końca listopada przedstawić swoje stanowisko
w sprawie projektu raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK)
dotyczącego okoliczności katastrofy smoleńskiej. Poprawki Klicha trafią
następnie do ministra Jerzego Millera, przewodniczącego komisji badającej
przyczyny katastrofy, która opracuje polską odpowiedź na projekt. Termin końcowy
mija 19 grudnia.
Licząca 34 członków polska komisja badająca okoliczności wypadku na lotnisku
Siewiernyj ma około miesiąca na przygotowanie polskich poprawek do projektu
raportu MAK. Termin ich przekazania mija 19 grudnia. Tymczasem liczący ponad 200
stron raport został dopiero przetłumaczony na język polski. Co więcej, polska
odpowiedź będzie musiała zostać przetłumaczona na rosyjski, co również potrwa. –
Oceniam, że ten termin jest krótki, i proponowałem w liście do ministra Jerzego
Millera wystąpienie o minimum 120 dni – mówi nam Edmund Klich, który był
akredytowany przy komisji MAK.
Również poseł Jerzy Polaczek (PiS) domagał się od ministra Millera wystąpienia o
wydłużenie tego terminu. Załącznik 13 do konwencji chicagowskiej, który określa
całą procedurę, przewiduje, że jeżeli w ciągu 60 dni rosyjska komisja nie
otrzyma odpowiedzi, ma prawo opublikować raport bez polskich uwag. Ale też za
porozumieniem obu krajów można wydłużyć ten termin. Jednak minister Miller
uznał, że podejmowanie takich działań nie jest konieczne, a jego komisja zdąży
przygotować odpowiedź na raport w ciągu dwóch miesięcy.
Komisja nie informuje o szczegółach swojej pracy, ale Edmund Klich podkreśla, że
opracowanie jego autorskich uwag w tak krótkim terminie jest bardzo pracochłonne
i wymaga od niego kilkunastu godzin pracy dziennie. Ekspert uważa także, że po
przekazaniu polskich uwag powinno się odbyć spotkanie z przedstawicielami MAK
celem ich przedyskutowania. Rosyjska komisja bowiem nie jest zobowiązana, aby
uwzględnić je w końcowym raporcie. – Najlepiej by było, gdyby nasze stanowisko
było uwzględnione w raporcie – podkreśla Klich. Jeżeli tak się nie stanie,
Polska powinna domagać się przewidzianego w konwencji chicagowskiej prawa
załączenia uwag do końcowego raportu. – Moim zdaniem, powinno się wówczas
zamieścić je w załączniku – mówi ekspert lotniczy.
Pod koniec listopada posłowie PiS chcą zgłosić wniosek o wysłuchanie przez Sejm
informacji na temat działań związanych z wyjaśnieniem okoliczności katastrofy,
którą mieliby przedstawić ministrowie: Jerzy Miller i szef MON Bogdan Klich, a
także przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich. – Nie
zrezygnowaliśmy z tych zamierzeń, chcemy informacji bieżącej – mówi nam poseł
Krzysztof Tchórzewski (PiS) z Komisji Infrastruktury, inicjator wniosku. –
Oczywiście, jak posłowie sobie tego zażyczą, to przedstawię taką informację, ale
wolałbym po 30 listopada – mówi Edmund Klich.
Z kolei polska prokuratura czeka na kolejne cztery tomy akt rosyjskiego śledztwa
w sprawie katastrofy smoleńskiej. Na temat przekazania tych akt prokurator
generalny Andrzej Seremet rozmawiał z rosyjskim wiceprokuratorem generalnym
Wiktorem Grinem. – Liczymy na to, że w materiałach tych znajdzie się pozostała
dokumentacja odnośnie do sekcji zwłok i opinii sądowo-medycznych dotyczących
ofiar katastrofy – powiedział rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk.
Seremet zwrócił się także do strony rosyjskiej "o przekazanie materiałów
pozwalających na jednoznaczne ustalenie statusu lotniska w Smoleńsku".
Zenon Baranowski
