Z szacunku dla darów nieba
W miejscowości Dąbrówka, oddalonej o mniej więcej 40 km od Warszawy,
co roku składane jest szczególne dziękczynienie Panu Bogu za zbiory.
Jej mieszkańcy dumni są z faktu, że w ich kościele ochrzczony został
nasz wieszcz narodowy Cyprian Kamil Norwid. Dziś na terenie Dąbrówki
prężnie działa koło gospodyń, którego członkinie utworzyły zespół
pieśni ludowych o nazwie "Dąbrowianki", a także grupa osób wykonujących
wspaniałe wieńce dożynkowe, które niejednokrotnie były wysoko
oceniane i nagradzane na szczeblu gminnym i powiatowym.
"Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie
dla darów nieba, tęskno mi, Panie" – pisał Cyprian Kamil Norwid. Nasz
wieszcz urodził się w 1821 r. we wsi o ówczesnej nazwie Laskowo-Głuchy,
oddalonej od Warszawy o 40 km w kierunku Wyszkowa. Ochrzczony został
w pobliskim kościele we wsi Dąbrówka.
– To mała, ale piękna miejscowość – mówi pan Stanisław, który przyjechał
odwiedzić córkę. – Jest wszystko na miejscu: kościół, ośrodek zdrowia,
szkoła, urząd gminy, apteka, sklepy itp., a jednocześnie tak cicho,
spokojnie i posesje zadbane, aż miło popatrzeć – chwali. I rzeczywiście,
wszędzie czyściutko, być może jest to pokłosie gminnego konkursu
na najładniejszą posesję. Konkurs już został rozstrzygnięty, przyznano
nagrody i wyróżnienia, a na tegorocznych dożynkach zdjęcia najpiękniejszych
posesji i części ogrodów zaprezentowano na wystawie i udostępniono
zwiedzającym.
"Dąbrowianki"
rozweselają śpiewem
Kilka lat temu w Dąbrówce utworzono koło gospodyń, którego członkiniami
zostało 17 pań. Do jego powstania przyczynił się sołtys Edward Kryszkiewicz.
Jego staraniem powstał również zespół pieśni ludowych "Dąbrowianki",
który za cel stawia sobie propagowanie folkloru ziemi mazowieckiej,
a przede wszystkim pieśni ludowych. Od tego czasu co tydzień we wtorki
zbierają się w remizie strażackiej na wspólnych spotkaniach, także
towarzyskich, ale przede wszystkim na próbach śpiewu. – Śpiewamy różne
pieśni, w zależności od uroczystości są to również utwory religijne
i patriotyczne. Proszę spojrzeć, mam wszystko zebrane w segregatorze
– pokazuje słowa pieśni pani Alina. – Wiele z nich układa Krystyna
Głowacka, która po prostu ma do tego talent – tłumaczy. – O proszę,
tutaj jest pieśń pt. "Nasza wioska" jej autorstwa – dodaje. Z ciekawością
spoglądam na słowa: "Dąbrówki są sławne, są też i mniej znane, ja przy
naszej wiosce na moment zostanę. (…) Nasi pradziadowie Boga Stwórcę
czcili, w kościółku drewnianym wiernie się modlili. Kościółek, choć
mały, dostarczył nam sławy, bo w nim był ochrzczony Cyprian Norwid mały.
Nikt nie myślał wówczas, że to małe dziecię rozsławi Polaków po calutkim
świecie. Na przestrzeni wieków zaszły duże zmiany. Dzisiaj mamy kościół
piękny murowany (…)". W innej pieśni, zatytułowanej "Chleb", autorka
zwraca uwagę na konieczność poszanowania chleba w dzisiejszych czasach,
bo nie do pomyślenia jest, żeby chleb, na który tak ciężko trzeba pracować,
miał się marnować.
Jak widać, są pieśni poważne, które można uznać za edukujące, bardzo
przemawiające szczególnie do młodych ludzi, a także piosenki lekkie,
rozweselające, takie jak np. "Hymn seniora", który "Dąbrowianki"
śpiewają na melodię "Hej, sokoły": "Emerytem być jest miło, wiele
latek nam przybyło, dużo czasu i swobody, ale duchem zawsze młody.
(…) Emerytów zapraszamy do śpiewania wspólnie z nami, my w jesieni
życia swego pocieszymy niejednego". Trzeba dodać, że pani Krystyna
to emerytowana nauczycielka szkoły podstawowej w Dąbrówce. Jest
skromną osobą i nie omieszka, wskazując na panią Alinę Woźniak, podkreślić,
że jest ona jej nauczycielką. – Ja jestem byłą uczennicą pani Aliny
– wyjaśnia – ale teraz wszystkie razem (starsze i młodsze) jako seniorki
spotykamy się w naszym kole, śpiewamy w zespole. Mąż pani Krystyny,
Stanisław Głowacki – rodzynek w gronie pań, upiększa występy zespołu
poprzez akompaniowanie na harmonii trzyrzędowej. Menedżerem zespołu
jest sołtys Edward Kryszkiewicz. – Dobrego mamy gospodarza – chwalą
sołtysa członkinie zespołu i mieszkańcy wsi. Koło może liczyć również
na wsparcie wójta gminy i Gminnego Centrum Kultury.
W kole gospodyń
talenty plastyczne
Oprócz pań uzdolnionych muzycznie w kole gospodyń są także osoby mające
talenty plastyczne. Prym wiedzie wspomniana już pani Alina Woźniak,
emerytowana nauczycielka plastyki w szkole podstawowej. Prawdziwy
pedagog z powołania. Kocha młodzież i sztukę. Z szuflady wyciąga
prace swoich uczniów, przechowywane starannie jako pamiątki. – To
praca mojej uczennicy Joanny Augustyniak – sprzed dwudziestu lat
– tłumaczy. Pamięta przy tym nazwiska i ciekawostki ze szkolnego
życia. – Starałam się z moimi uczniami pracować dobrze, uczyłam starannie
tego, co umiałam sama. Malowanie, rysowanie, wyklejanie i inne
jeszcze zajęcia wymyślałam, aby lekcje były atrakcyjne – wspomina.
Od kilku lat swój talent wykorzystuje, służąc innym poprzez wykonywanie
dożynkowych wieńców. Wypracowała swoją własną technikę, która
polega na wyklejeniu owoców pracy ludzkiej na wcześniej przygotowanym
podłożu (płaskim bądź przestrzennym). Na końcu wszystko dokładnie
lakieruje, aby wieniec był trwały. Tegoroczne dzieło wykonała ze
swoją uczennicą, panią Marią Urbanowską. – Do zrobienia wieńca wykorzystałyśmy
ponad dwadzieścia rodzajów ziaren, owoców, zbóż, kwiatów, pestek,
orzechów. Niektóre wcześniej pomalowałyśmy w różnych odcieniach.
Materiał zbierałyśmy przez cały uprzedni rok – mówią panie.
Wykonany w tym roku wieniec przestawia Matkę Bożą w grocie oraz krzyż.
Wieniec olśniewa blaskiem i mistrzostwem wykonania. Ziarnko przy ziarnku,
groszek przy groszku, orzech przy orzechu, nie byle jak, ale wszystko
misternie przemyślane. – Wcześniej wyklejałyśmy w inny sposób,
łatwiejszą metodą – rozrzucając ziarna bardziej chaotycznie. Tym
razem wyklejałyśmy ziarnko przy ziarnku, jest lepszy efekt – tłumaczą
panie. Poprzez wcześniejsze odpowiednie zróżnicowanie barw ziaren,
różnych rodzajów kasz i ich ułożenie powstał bardzo przemawiający
obraz, ukazujący zmęczenie i ból Ukrzyżowanego. – A wie pani, jak
długo trzeba wykonywać taki wieniec? – pyta mąż pani Marii, Mirosław.
I zaraz sam odpowiada: około trzech miesięcy. – Wiele osób nie zdaje
sobie sprawy z tego, ile wysiłku i cierpliwości zostało włożone,
aby mógł powstać taki wieniec… Najbardziej boli, kiedy uczeni ludzie
nie zauważają naszej pracy – zwykłych, prostych ludzi – mówi smutno
pani Maria. – Wczoraj pół lasu przeszliśmy w poszukiwaniu odpowiedniego
mchu i wrzosu, który potrzebny był do ozdobienia podstawy wieńca,
ale w końcu znaleźliśmy – uśmiecha się pan Mirosław. I mimo wszystko
warto było, bo jest efekt – piękne dzieło, które będzie cieszyło ludzi
i dzięki któremu przetrwa tradycja.
– A jak się Państwo nauczyli tej niełatwej sztuki? – pytam na odchodne.
– Wystarczy mieć zapał i chęci do pracy, wtedy wszystkiego można się
nauczyć, tego jesteśmy pewni – mówią zgodnie.
Chcą budować
Polskę Norwida
W tym roku w Dąbrówce odbyły się gminne uroczystości dożynkowe.
Dziękowano Panu Bogu za dary nieba, za plony, doceniano trud rolników.
Mieszkańcy powiatu mogli obejrzeć wiele wspaniałych wieńców dożynkowych,
wśród których dzieło z Dąbrówki zasługiwało na wyróżnienie. W konkursie
gminnym otrzymało drugie miejsce. Ci, którzy sami wkładają wiele
wysiłku w codzienne życie, dostrzegają także pracę innych i szanują
ją, a nie niszczą. Za taką Polską tęsknił Norwid, przebywając za granicą,
i taką Polskę chcą budować mieszkańcy Dąbrówki, dumni z tego, że
wieszcz urodził się w ich rodzinnych stronach. Wierzą, że w swoich wysiłkach
nie są osamotnieni.
Joanna Bober
