Z katakumb na ołtarze
W historycznej katedrze we Lwowie rozpocznie się dziś proces
beatyfikacyjny o. bp. Rafała Kiernickiego, wielkiego Polaka i franciszkanina,
który jest symbolem trwania Kościoła katolickiego w czasach sowieckiego
totalitaryzmu na ziemiach kresowych. Ten niezłomny duszpasterz nigdy nie poddał
się bezbożnemu systemowi, w najtrudniejszych warunkach z ogromną ofiarnością
prowadził szeroko zakrojoną działalność duszpasterską. W stopniu heroicznym
praktykował miłość Boga i bliźniego.
Władysław Kiernicki urodził się 3 maja 1912 r. w polskiej wielodzietnej (11
rodzeństwa) rodzinie rzemieślniczej w Kułaczkowcach, miejscowości położonej w
dawnym powiecie kołomyjskim, województwie stanisławowskim. W 1930 r. zgłosił się
do Zakonu Ojców Franciszkanów z prośbą o przyjęcie. Nowicjat odbył w
Łagiewnikach koło Łodzi, otrzymując imię zakonne Rafał. W 1934 r. złożył
wieczyste śluby zakonne, łącząc swoje życie na stałe z zakonem. 25 czerwca 1939
r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk metropolity lwowskiego ks. abp. Bolesława
Twardowskiego. W tym samym roku uzyskał stopień magistra teologii moralnej na
Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie.
Cudem ocalony
Początki kapłaństwa o. Rafała przypadły na trudny czas II wojny światowej.
Pracę duszpasterską we lwowskiej parafii Chrystusa Króla połączył z
działalnością konspiracyjną pod kolejnymi okupacjami Lwowa: najpierw sowiecką,
potem niemiecką i znowu sowiecką. Mimo trudnych warunków w klasztorze
kontynuowano studia filozoficzno-teologiczne – o. Rafał został wychowawcą
kleryków, ponadto wykładał historię filozofii oraz teologię moralną i prawo
kanoniczne.
W czerwcu 1941 r., po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej został aresztowany
przez Sowietów i osadzony w więzieniu "u Brygidek". Po kilku dniach udało mu się
uciec w czasie pożaru, który wzniecili uciekający przed Niemcami funkcjonariusze
NKWD. Likwidację osadzonych we lwowskich więzieniach aresztantów Sowieci
rozpoczęli 24 czerwca. Szacuje się, że zostało wtedy zamordowanych od 3 do 7
tysięcy osób. Ojciec Rafał jako więzień był świadkiem tej rzezi. Sam stwierdził,
że wydostał się cudem z więzienia.
Okupacja niemiecka przyniosła nową rzeczywistość, także we lwowskim
klasztorze. Ojciec Rafał skierowany został do pracy duszpasterskiej w nowo
poświęconym kościele w Kozielnikach (obecnie jedna z dzielnic Lwowa). Prowadził
też nadal wykłady w seminarium franciszkańskim, ponadto nauczał konspiracyjnie
religii i łaciny, opiekował się tajnymi młodzieżowymi organizacjami, jak
harcerstwo czy Krucjata Eucharystyczna. Po aresztowaniu ks. Bogdanowicza o.
Rafał przejął opiekę nad lwowskimi studentami zgromadzonymi w organizacji
katolickiej "Juventus Christiana". Ponadto był spowiednikiem sióstr i
zaangażował się w pracę konspiracyjną.
W konspiracji i w łagrach
Kontakty o. Rafała Kiernickiego z podziemiem polskim rozpoczęły się w
październiku 1939 roku. Kiedy przełożeni zakonni zamierzali przenieść o. Rafała
do klasztoru w Czyszkach, dowództwo Armii Krajowej zwróciło się do władzy
zakonnej z propozycją, aby pozostał niedaleko Lwowa. Zdecydowano, że zostanie
przeniesiony do pobliskich Kozielnik. Ojciec Kiernicki oprócz pracy
duszpasterskiej zaangażował się w działalność konspiracyjną i wszedł w struktury
Armii Krajowej, przyjmując pseudonim "Dziunio". Zorganizował dobrze
funkcjonującą sieć łączników, którzy działali na terenie Lwowa i okolic. Tak
pomyślana sieć konspiracyjna zapewniała sprawną łączność, a jej skuteczność
można było potwierdzić w czasie akcji "Burza".
31 lipca 1944 r., po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną, o. Rafał wraz z
dowództwem lwowskiej AK został aresztowany przez Smiersz. Początkowo umieszczono
ich w piwnicach budynku byłego sądu przy ul. Stefana Batorego, a później
przewieziono do więzienia przy ul. Łąckiego.
We wrześniu 1944 r. o. Rafał został zesłany do obozu w Charkowie, a następnie
do Riazania, skąd usiłował zbiec, ale bez skutku. W obozie riazańskim znajdowało
się około 3 tys. polskich oficerów AK. Ojciec Rafał niósł im opiekę duchową:
wcześnie rano, przed pobudką odprawiał Mszę św. przed barakiem albo w barakowej
umywalni. Przybory liturgiczne wykonywali więźniowie. Niektóre z nich, jak
kielich czy ornat wykonany z płaszcza oficerskiego, ozdobiony drucikami
elektrycznymi, o. Rafał w 1990 r. przekazał do Muzeum Wojska Polskiego w
Warszawie.
W obozie "Dziunio" spowiadał swoich podopiecznych współwięźniów, zorganizował
bractwo różańcowe, a także interesował się uwięzionymi członkami lwowskiej "Juventus
Christiana". Podnosił innych na duchu, często jednał skłóconych ze względu na
polityczne poglądy, ratował nawet przed załamaniem czy samobójstwem. Miejsce,
które wybrał w baraku, tj. prycza naprzeciw drzwi wejściowych, było dobre do
kontaktów z innymi, także do spowiedzi. Działalność duszpasterska w obozie, jaką
prowadził o. Rafał, pozwalała odnaleźć się wielu więźniom w nowej rzeczywistości
obozowej.
Panujące w obozie wprost nieludzkie warunki życia doprowadziły do wybuchu
buntu w 1947 roku. Więźniowie zorganizowani przez o. Kiernickiego podjęli
tygodniową głodówkę. Fakt ten przyczynił się do likwidacji obozu. Część więźniów
odesłano do Polski, pozostali zostali przeniesieni do innych obozów. Ojca Rafała
oraz innych oficerów wyższych stopni przewieziono do Griazowca, a innych do
Czerepowca. W marcu 1948 r. obóz w Griazowcu został rozwiązany, część więźniów
wróciła do Polski, a o. Rafał udał się do Lwowa. W obozowym ubraniu skierował
swe pierwsze kroki do katedry. "Kiedy przyszedłem do katedry, jeden z dwóch
księży powiedział: "Wkładaj sutannę i idź spowiadać!". I tak się zaczęło" –
wspominał. Pozostał we Lwowie, nie zważając na zachęty rodziny, która wzywała go
do Polski. Był przekonany, że jego miejsce jest na Ukrainie.
Duszpasterz Lwowa i okolic
Z terytorium włączonego do ZSRS po przymusowej ekspatriacji wiernych i
duchowieństwa na miejscu pozostali nieliczni Polacy i kapłani, głównie
rzymskokatoliccy. Mimo represji zdecydowali się nie wyjeżdżać; tak też uczynił
o. Rafał.
Na terenie archidiecezji lwowskiej zaledwie w kilku miejscowościach były
otwarte kościoły, gdzie oficjalnie duchowni mogli prowadzić pracę duszpasterską,
ale w bardzo ograniczonych warunkach. Pozwolenie na prace duszpasterskie wydawał
urzędnik państwowy od spraw kultu. Było ono ograniczone do określonego terenu i
wyznaczonych miejsc, w których pracował przydzielony i zatwierdzony kapłan. W
każdej chwili, nawet bez uzasadnienia, władza sowiecka mogła cofnąć
zatwierdzenie i w takiej sytuacji funkcje kapłańskie można było spełniać jedynie
potajemnie, podejmując duże ryzyko. W 1949 r. o. Rafał został proboszczem
katedry we Lwowie, która stała się jego domem. Mały pokoik obok zakrystii służył
mu jako miejsce odpoczynku po całodziennej pracy duszpasterskiej. Dotkliwym
ciosem było pozbawienie go w latach 1958-1965 prawa sprawowania funkcji
duszpasterskich przez władze sowieckie. Ojciec Rafał kontynuował wtedy swoją
posługę jako stróż w Parku Stryjskim, potem jako tragarz, wreszcie jako stróż w
sanatorium przeciwgruźliczym we Lwowie. W 1968 r. za pomoc udzieloną kapłanowi z
Polski znowu odebrano mu prawo publicznego duszpasterzowania, ale na skutek
usilnych starań wielu ludzi po miesiącu mu je przywrócono. Po powrocie do
katedry z godną podziwu odwagą, w niezwykle trudnych warunkach prowadził
wieloaspektową działalność, łącznie z kosztownym remontem katedry. Codziennie
wiele godzin spędzał w konfesjonale, niosąc pomoc duchową ludziom z odległych
terenów pozbawionych kapłanów. W nabożeństwach brali udział zamieszkali we
Lwowie Polacy, a także wielu Ukraińców, którzy nie zaakceptowali przymusowego
wprowadzenia prawosławia. Jako grekokatolicy chcieli dochować wierności swojej
wierze i dołączali się do nabożeństw katolickich. Na Msze św. niedzielne
przyjeżdżali także Polacy z odległych terenów Ukrainy. W katedrze w ukryciu
chrzcili dzieci, niekiedy dorastające, zawierali związki małżeńskie. Szczególnym
charyzmatem o. Rafała było apostolstwo chorych. Nigdy nie odmawiał wyjazdu do
oczekujących kapłana, mimo zakazu władz w czasie okupacji sowieckiej, jako
"profesor specjalista" udawał się do szpitali i przy pomocy umówionych lekarzy
zaopatrywał chorych. W latach 80., gdy był już w podeszłym wieku, rocznie
odwiedzał 1500 chorych, nawet mieszkających ponad 250 km od Lwowa. Niezłomność,
poświęcenie, wielka otwartość zjednywały mu miłość wiernych, był prawdziwym
autorytetem i opiekunem katolików we Lwowie, ostoją polskości w sowietyzowanym
brutalnie mieście. Szykany i prześladowania znosił z wiarą, że jest potrzebny
ludziom. W1974 roku na pogrzebie księdza Zygmunta Hałuniewicza powiedział,
żegnając go: "Chowam ostatniego, poza mną, księdza na Ukrainie Zachodniej, akto
mnie pochowa?".
Pan Bóg sprawił, że zasługi o. Rafała zostały wynagrodzone za jego życia. 16
stycznia 1991 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji
lwowskiej. Sakrę biskupią otrzymał 2 marca 1991 r. w katedrze lwowskiej. Głównym
konsekratorem był pierwszy po II wojnie światowej metropolita lwowski ks. kard.
Marian Jaworski. Lata posługi biskupiej wypełnione były ciężką, ale radosną
pracą nad odrodzeniem życia religijnego, przywracaniem do kultu zwracanych przez
władze zdewastowanych kościołów.
Ojciec Rafał Kiernicki zmarł 23 listopada 1995 roku. Na jego pogrzeb przybyły
rzesze ludzi z różnych stron Polski, Ukrainy, Rosji, a nawet Syberii. Wielkie
zasługi o. Rafała dla Kościoła lwowskiego podkreślił Jan Paweł II w specjalnym
liście, w którym między innymi napisał: "Odszedł do Pana po zasłużoną nagrodę
wielki kapłan, gorliwy biskup, wierny świadek Mistrza Jezusa Chrystusa i
nieustraszony obrońca wiary. Bp Rafał miłował Kościół, któremu poświęcił całe
swoje życie, wszystkie siły i zdolności. Dla niego znosił długie lata
prześladowania, cierpienia, syberyjskie łagry, więzienne cele i nieludzkie
upokorzenia. Pozostanie w żywej pamięci i w sercach ludu Bożego Lwowa jako dobry
ojciec, pełen franciszkańskiej prostoty i pokorny sługa, który do końca był
wierny, zabezpieczając ciągłość Kościoła w tych trudnych i naznaczonych
męczeństwem czasach".
O. dr hab. Zdzisław Gogola
OFMConv
