Z buldożerami na koptyjskie klasztory

Egipska armia zaatakowała trzy koptyjskie klasztory, niszcząc chroniące je
ogrodzenia wybudowane po kilku napadach dokonanych przez więźniów zbiegłych z
zakładów karnych, kiedy kraj ogarnęła fala przemocy związana z żądaniem
ustąpienia ze stanowiska prezydenta Hosniego Mubaraka. Ostrzelano także
wzniesiony w V w. koptyjski klasztor św. Biszoi w Wadi el-Natroun, 110 km od
Kairu. Rannych zostało dwóch mnichów i sześciu pracowników klasztoru.

Jak podała agencja Assyrian International News, informując o sytuacji
koptyjskich klasztorów w Egipcie, armia zniszczyła ogrodzenia trzech
starożytnych klasztorów koptyjskich. W ten sposób mnisi pozostali zupełnie
bezbronni wobec ataków uzbrojonych Arabów, złodziei i więźniów, wśród których są
fanatycy islamscy. – Trzy klasztory zostały w lutym zaatakowane przez bandytów.
Mnisi poprosili o ochronę sił zbrojnych, ale odmówiono im i poradzono, by
bronili się sami – powiedział w rozmowie z agencją Assyrian International News
Mark Ebeid, koptyjski działacz. Przerażeni mnisi wybudowali więc ogrodzenia, by
zapewnić sobie ochronę. – Te klasztory są jednymi z najstarszych w Egipcie, w
swoich zasobach mają cenne ikony i koptyjskie rękopisy o ogromnej wartości –
podkreśla Ebeid.
Według agencji, przy wyburzaniu ogrodzenia klasztoru św. Biszoi użyto ręcznych
granatników przeciwpancernych. Tamtejszy mnich o. Hemanot powiedział, że w
wyniku 30-minutowego ostrzału rannych zostało w sumie 8 osób przebywających na
terenie klasztoru, 4 kolejne aresztowano – w tym 3 mnichów i prawnika
pomagającego koptyjskim zakonnikom. – Żołnierze byli zaskoczeni, jak zobaczyli
mnichów, którzy nie uciekali, ale stali przed klasztorem i modlili się: "Panie,
zmiłuj się nad nami" – powiedział ojciec Hemanot. – To było to, co ich naprawdę
zdenerwowało – zauważył, dodając, że żołnierze, niszcząc ogrodzenie, skandowali:
"Allah jest wielki!" i "Zwycięstwo!". Nadto armia próbowała uniemożliwić wyjazd
samochodu z rannymi z terenu klasztoru do szpitala w Kairze. Na jednym z portali
społecznościowych przedstawiciele egipskiej armii zaprzeczyli, jakoby na
klasztor dokonano ataku. Wyjaśnili, że celem działań armii było jedynie
zniszczenie płotu ogradzającego budynki klasztorne. Jednak na zamieszczonym w
internecie filmie z tego wydarzenia wyraźnie słychać strzały.
Armia pojawiła się pod klasztornymi zabudowaniami z buldożerami, którymi
zniszczono ogrodzenia, tłumacząc swoje działania m.in. tym, że ogrodzenia
monastyrów znajdują się na terenach państwowych, będących także częścią
rezerwatu przyrody, która "wymaga ochrony". W minioną niedzielę egipskie siły
zbrojne zniszczyły ogrodzenie klasztoru z IV wieku położonego w rejonie Morza
Czerwonego. Mnichom skonfiskowano telefony komórkowe, by nie mogli fotografować
niszczenia chroniącego ich płotu. – Pomysł budowy ogrodzenia zrodził się po tym,
jak zostaliśmy zaatakowani 13 lutego przez 5 więźniów uzbrojonych w pałki i
broń. Część mnichów uciekła w pobliskie góry, jednemu to się nie udało, został
złapany i po 3 dniach przyprowadzony przez policję – relacjonuje ojciec Botros
Anba, jeden z tamtejszych mnichów. Wojsko pozostawiło przy klasztorze 4
żołnierzy, by rzekomo pilnowali klasztorów. Jednak jak twierdzą mnisi, wojskowi
zostali pozostawieni po to, by nikt nie odbudował zniszczonego ogrodzenia. W
poniedziałek zburzono także mur okalający klasztor w Wady el-Rayan.
W środę wieczorem prawie 7 tys. Koptów wzięło udział w pokojowym marszu, który
rozpoczął się przed koptyjską katedrą w Kairze. Po przemówieniu patriarchy
Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego Szenudy III zebrani przeszli na plac Tahrir,
by protestować przeciwko atakom sił zbrojnych na koptyjskie klasztory.

 

Maria Popielewicz

drukuj