Wygrał w Wielkiej Brytanii i w więzieniach

Bronisław Komorowski, kandydat Platformy Obywatelskiej na
prezydenta, tradycyjnie osiągnął najlepszy wynik w pierwszej turze
wyborów na zachodzie Polski. Wygrał także w Wielkiej Brytanii, Izraelu
oraz w więzieniach. Socjologowie podkreślają jednak, że wynik, który
osiągnął marszałek Sejmu – 41,22 proc. głosów, jest niższy od
prognozowanych i oczekiwanych przez PO.

Według danych
Państwowej Komisji Wyborczej na Bronisława Komorowskiego w pierwszej
turze wyborów zagłosowało ok. 6,5 mln osób. Socjolog dr Barbara
Fedyszak-Radziejowska podkreśla, że jest to wynik słabszy, niż Platforma
Obywatelska zakładała i jaki prognozowano w sondażach. – Nieoficjalnie
mówi się, że oni jeszcze w dniu wyborów mieli nadzieję, iż wygrają w
pierwszej turze – zauważa także prof. Zdzisław Krasnodębski. W jego
ocenie, to efekt wystawienia przez partię Donalda Tuska niewłaściwego
kandydata. – Niewątpliwie jest tak, że PO nie ma dobrze wybranego
kandydata na te czasy nie ma on żadnego przesłania, trudno powiedzieć
nawet, co on proponuje, w pamięci zostały tylko te wpadki, no i nie
przyciąga raczej młodzieży, także jego siła jest siłą jego partii –
podsumowuje prof. Krasnodębski.
Komorowski największe poparcie
uzyskał na zachodzie i północy Polski. W województwie pomorskim zdobył
52,6 proc. głosów, opolskim – 51,6 proc., a lubuskim – 51 procent.
Małopolska, Lubelskie i Podlasie tradycyjnie głosowały na Jarosława
Kaczyńskiego, kandydata odbieranego jako bardziej konserwatywny.
Jak
zwraca uwagę prof. Krasnodębski, tego rodzaju podział występuje w
każdych kolejnych wyborach – południe i wschód głosują na prawicę, a
zachód i północ – na lewicę. Chociaż oczywiście zdarzały się pojedyncze
gminy, gdzie te wyniki były odmienne od całych województw. – Zawsze jest
ten sam podział terytorialny. Często oceniano, że te zachodnie
województwa są bardziej lewicowe z racji tego, że mają większe
nastawienie socjalne. Ale ta opinia się nie sprawdza. W grę wchodzą
raczej inne elementy: to ciągle brak poczucia zakorzenienia – podkreśla
socjolog. Dodaje, że o wygranej decyduje wynik osiągnięty w centralnej
części kraju. – Ten środek jest zawsze zmienny. I wygrywa ten, kto
zdobywa środek – mówi.
Kandydat Platformy najlepsze wyniki osiągnął w
większości obwodów zagranicznych. Zdecydowaną przewagę uzyskał w
Wielkiej Brytanii, nieco słabsze wyniki w Moskwie, Bułgarii czy Izraelu.
Marszałek Sejmu został jednak wyraźnie zdystansowany w Stanach
Zjednoczonych, gdzie także zagłosowało trzy razy więcej Polaków niż w
dotychczasowych wyborach.
Komorowski zwyciężył w aresztach i
zakładach karnych, gdzie głos oddało na niego 75,4 proc. osadzonych.
Frekwencja wśród więźniów była wysoka i wyniosła 64,8 proc.
uprawnionych. Drugie miejsce w zakładach karnych uzyskał Grzegorz
Napieralski, a dopiero trzecie Jarosław Kaczyński.
Komorowski miał
największe poparcie w dużych miastach, wyraźnie mniejsze w małych
miastach i na wsi. Więcej głosów niż jego kontrkandydaci zyskał wśród
kobiet i osób młodych.
Pytany, czy głosy Napieralskiego przejdą w
drugiej turze na Komorowskiego, prof. Krasnodębski powiedział, że nie
jest to wcale przesądzone. Jak podkreślił, na kandydata SLD głosowało
wiele osób, które nie chciały oddać głosu na żadnego innego kandydata.
Nie do końca też jest pewne, czy grupa ta w ogóle pójdzie do urn w
drugiej turze.

Zenon Baranowski

drukuj