Wydalony za uczciwość

Amerykański naukowiec żydowskiego pochodzenia Norman Finkelstein, znany z krytycznego podejścia do organizacji żydowskich czerpiących korzyści finansowe z tragedii narodu żydowskiego, jest prześladowany przez izraelskie władze

Norman Finkelstein, wykładowca uniwersytecki mający na swoim koncie liczne publikacje, w tym słynną książkę „Przedsiębiorstwo holokaust”, został zatrzymany na międzynarodowym lotnisku Ben Gurion, w pobliżu Tel Awiwu. Izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet poddała go wielogodzinnym przesłuchaniom, po czym odmówiła prawa wjazdu na teren państwa Izrael. Swoją decyzję tłumaczyła względami bezpieczeństwa. Z tego samego powodu naukowiec został deportowany. Zgodnie z izraelskim prawem oznacza to, że profesor nie będzie mógł wjechać do tego kraju przez najbliższe 10 lat.

Profesor Norman Finkelstein przyleciał do Izraela z Amsterdamu, gdzie w czwartek, w ramach cyklu wykładów zorganizowanych na uczelniach w całej Europie, mówił na temat stosunków Izraela z resztą świata. Wcześniej w Rotterdamie omawiał konflikt z Palestyną i atmosferę, jaką wokół niego tworzy izraelska propaganda. W piątek profesor odleciał do Izraela, aby tam spotkać się ze znajomymi zarówno z żydowskiej, jak i arabskiej strony. Na lotnisku Ben Guriona został jednak zatrzymany i przez wiele godzin przesłuchiwany w lotniskowej celi. Następnie odesłano go z powrotem do Amsterdamu.

Nie umożliwiono mu nawet zawiadomienia adwokata. Dopiero przy pomocy pożyczonego od współaresztanta telefonu komórkowego skontaktował się z przyjacielem, z którym zamierzał się spotkać w Izraelu, dziennikarzem Allanem Nairnem. To jemu udało się sprowadzić prawnika Michaela Sfarda. Adwokat doradzał profesorowi odwołanie się od decyzji, ale Finkelstein odmówił. Michael Sfard określił postępowanie żydowskich władz jako „przywodzące na myśl praktyki dawnego bloku sowieckiego”.

– W celi na lotnisku przetrzymywali mnie przez blisko 24 godziny. Nie był to ani luksusowy hotel, ani Auschwitz. Przeżyłem kilka nieprzyjemnych momentów zarówno przy spotkaniu z ochroną lotniska, jak i później w areszcie, lecz skoro męczeństwo nie stało się moim udziałem, oszczędzę wam szczegółów – powiedział w rozmowie z dziennikarzem izraelskiej gazety „Haaretz”. – Starałem się udzielić jak najbardziej uczciwych i wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie zadane mi pytania. Jestem przekonany, iż nie mam niczego do ukrycia. Jeżeli pominąć moje poglądy polityczne oraz działalność uczelnianą, nie mam zbyt wiele więcej do powiedzenia o sobie. Niestety: żadnych misji samobójczych ani potajemnych spotkań z organizacjami terrorystycznymi. Zawsze popierałem rozwiązanie w postaci dwóch państw, których granice byłyby oparte na stanie z 1967 r. – tłumaczył. Podkreślał, iż nie jest nieprzyjacielem Izraela.

Deportację Normana Finkelsteina skrytykowało Stowarzyszenie Praw Obywatela w Izraelu (ACRI). – Decyzje, aby powstrzymać kogoś od wyrażania własnych poglądów, stosując takie metody, jak areszt i deportacja, są charakterystyczne dla reżimów totalitarnych. Państwo demokratyczne, gdzie wolność słowa stanowi najwyższą wartość, nie wyklucza krytycyzmu i nie odrzuca idei tylko dlatego, że są one niewygodne dla władz, ale stawia im czoło w publicznej debacie – oświadczył pełnomocnik organizacji Oded Peler.

Odmienny pogląd na tę kwestię miały jednak izraelskie władze. Funkcjonariusze Szin Bet tłumaczyli Finkelsteinowi, że „nie wolno mu wjechać na terytorium Izraela ze względu na podejrzenie utrzymywania związków z wrogimi elementami w Libanie”. Do zadań Szin Bet należy wprawdzie m.in. działalność kontrwywiadowcza, ochrona dostojników państwowych i gmachów rządowych, a także ambasad Izraela na obcych terytoriach oraz walka z terroryzmem, jednak wydaje się, że tym razem rząd w Tel Awiwie posłużył się służbami w celu niedopuszczenia jakiegokolwiek głosu krytyki w toczących się rozmowach na temat przyszłego pokoju w regionie. Należy w tym momencie przypomnieć niedawną konferencję w Jerozolimie i jej stricte proizraelski i antypalestyński, a nawet antyarabski wydźwięk. Osoba Normana Finkelsteina oraz głoszone przez niego poglądy mogłyby nie tylko popsuć budowany tak wielkim nakładem mit Izraela jako narodu pokrzywdzonego ze strony „palestyńskich terrorystów”, ale także wpłynąć na nastroje po stronie arabskiej, a do tego Izrael najwyraźniej nie chciał dopuścić. Przedstawiciele izraelskich władz potwierdzili, że decyzja o deportacji Finkelsteina była związana z jego antysyjonistycznymi poglądami i zaciekłym krytykowaniem na całym świecie państwa Izrael.

Norman Finkelstein rozgniewał środowiska żydowskie, oskarżając Żydów, Izrael i USA o wykorzystywanie holokaustu do celów politycznych i przynoszących finansowe korzyści. Wielokrotnie wyrażał też pogląd, iż Izrael używa wrzawy spowodowanej doszukiwaniem się antysemityzmu dla zagłuszenia fal krytyki.


Anna Wiejak
drukuj