Wyborczy kamień węgielny

W Łańcucie, Mielcu i Rzeszowie gościła minister Ewa Kopacz. W
przedwyborczym "koncercie życzeń" obiecywała, że w przyszłym roku podkarpacki
oddział NFZ dostanie 400 mln zł więcej na leczenie chorych. A w perspektywie
trzech najbliższych lat kwota wzrośnie do ponad pół miliarda złotych. Twierdziła
również, że jest niedopuszczalne, by brakowało pieniędzy na leczenie chorych na
raka, podczas gdy największa placówka, w której leczy się nowotwory na
Podkarpaciu – Brzozowski Ośrodek Onkologiczny – zmuszona była wstrzymać
przyjęcia pacjentów.

Szefowa resortu uczestniczyła też w otwarciu nowej drogi powiatowej w
Łańcucie. Przekonywała do przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego,
ale jak dotąd tylko szpital w Łańcucie jako jedyny na Podkarpaciu się na to
zdecydował. Tymczasem, jak podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł
Stanisław Ożóg (PiS), wcale nie jest to takie korzystne, jak deklaruje Kopacz. –
Minister odważyła się powiedzieć, że sprywatyzowany szpital w Łańcucie świetnie
funkcjonuje. Tymczasem po tej wypowiedzi zgłosiło się do mnie kilkudziesięciu
pracowników placówki: pielęgniarki, a także lekarze, którzy mówili mi o
obniżkach płac – ripostuje.
Szefowa resortu zdrowia to nie jedyny minister wojażujący po Podkarpaciu. Głosów
poparcia szukają tu także inni, jak chociażby Aleksander Grad, który specjalnie
przybył do Jarosławia, by otworzyć zmodernizowaną tłocznię gazu przeznaczoną do
sprężania importowanego surowca. Z kolei na uroczystość wmurowania kamienia
węgielnego pod budowę nowej wieży kontroli ruchu na lotnisku w podrzeszowskiej
Jasionce pofatygował się sam marszałek Grzegorz Schetyna. I pewnie nie byłoby w
tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że budowa trwa już od dwóch miesięcy, a kamień
węgielny z taką pompą wmurowuje się właśnie teraz, niby przypadkiem, na dwa
tygodnie przed wyborami. O tym, że PO potrafi wykorzystać wszystko do swoich
PR-owskich celów, świadczy też niedawna wizyta ministra Cezarego Grabarczyka,
który w Leżajsku wziął udział w oddaniu do użytku tzw. łącznika – niespełna
kilometrowej drogi, która ma połączyć miasto z przyszłą obwodnicą.
W wyborczy objazd po Podkarpaciu ruszył też szef MON Tomasz Siemoniak, który
podczas dwóch eskapad na Podkarpacie w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu w
kontekście przetargu na śmigłowiec dla polskiej armii podkreślał, że
ministerstwu obrony zależy, by były to śmigłowce produkowane w Polsce. Z kolei w
Przemyślu obiecywał żołnierzom nowy sprzęt. Wszystkie te spotkania odbywają się
w otoczeniu kandydatów PO w zbliżających się wyborach.
Podkarpacie to klasyczny przykład, gdzie przedstawiciele rządu PO – PSL za
publiczne pieniądze prowadzą kampanię wyborczą. – Przed czterema laty, kiedy śp.
Grażyna Gęsicka i sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego wzięli
urlopy i prywatnym samochodem przybyli na Podkarpacie i brali udział w kampanii,
ze strony polityków PO pojawiły się zarzuty, że minister w czasie, kiedy powinna
pracować, prowadzi kampanię. Teraz, kiedy ministrowie z PO w dywanowych nalotach
niespotykanych w żadnej innej części Polski ściągają na Podkarpacie, szukając
poparcia dla swoich partyjnych kolegów, jakoś nie widzę oburzenia – akcentuje
Ożóg. Niby przypadkowe odwiedziny poseł nazywa nalotami dywanowymi, podczas
których pojawiają się kolejne obietnice, w sytuacji gdy nie spełniono tych
sprzed czterech lat. Chociażby z kampanii samorządowej. – Minister Kopacz
jeszcze podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego zapewniała, że do końca
2009 r. podkarpackie szpitale będą miały wypłacone pieniądze za tzw.
nadwykonania. Niestety nie dotrzymała słowa. W tej sytuacji naiwnie byłoby
wierzyć w kolejne obietnice bez pokrycia – komentuje parlamentarzysta. Jego
zdaniem, trudno też wierzyć w obietnice ministra Grabarczyka czy premiera
zapewniających o dotrzymaniu terminów budowy, np. drogi ekspresowej S-19 czy
budowy podkarpackiego odcinka A-4, który, jak wiadomo, nie zostanie oddany przed
Euro 2012. Inwestycje te odwlekają się w czasie, a Polska staje się
pośmiewiskiem wśród siedmiu krajów Europy, których ministrowie transportu
podpisali ponadnarodowe porozumienie dotyczące budowy o strategicznym znaczeniu
drogi S-19 ze Skandynawii na Bałkany i dalej do Grecji. Przed czterema laty
premier w swoim exposé (określanym jako najdłuższe w dziejach nowożytnej
Europy), jak obliczyli co bardziej dociekliwi, złożył 337 obietnic. Rząd
wywiązał się zaledwie z trzech.

Mariusz Kamieniecki
 

drukuj