Wolność w Polsce jest zagrożona
Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia
Małgorzata Rutkowska
Co Ojca najbardziej zaskoczyło podczas posiedzeń sejmowej i senackiej
Komisji Kultury i Środków Przekazu?
– Na komisji w Sejmie, zresztą kultury, na początku usłyszałem od jej
przewodniczącej, że nie jestem zaproszony, kierownictwo nie zgodziło się, żeby
na posiedzeniu byli przedstawiciele Fundacji Lux Veritatis. Mogliśmy wejść
dlatego, że wprowadzili nas posłowie, którzy mają do tego prawo. Odniosłem
wrażenie, że jest gorzej niż w czasach komunistycznych.
Już nie ma wątpliwości, że Telewizja Trwam nie dostała miejsca na
multipleksie ze względów politycznych.
– To jest jasne nie od dzisiaj, nam się tylko wydawało, że wszystko się w Polsce
zmieniło po roku 1989. Nieprawda, to były złudzenia, pewne manipulacje. W latach
80. zamieniono władzę na własność i na media, co najwyżej przywdziano tylko inne
szaty. Trzeba pamiętać "nocną zmianę", czyli zamach na rząd pana Jana
Olszewskiego, kto w tym brał udział. Teraz jest tego kontynuacja. Pamiętamy, że
nie chcieli nam dać koncesji na Radio Maryja. Już wtedy mówili, że "nie damy
rady finansowo". To samo powtórzyło się teraz.
Użyto podobnych wykrętów?
– Najpierw robi się opinię Kościołowi, jaki jest bogaty, jakie to imperium. A z
drugiej strony mówią, że nic nie mamy i dlatego odmawiają nam miejsca na
multipleksie; jednocześnie dają tym, którzy rzeczywiście nic nie mają, są na
minusie. Te sprawy są ustawione. Widzimy to, choć jeszcze nie mówimy o tym, bo
nie chcemy komplikacji.
Kto "ustawia" proces koncesyjny? Układ rządzący?
– Tak, do którego doszli ci, którzy nam się jawili kiedyś jako prawica, siły
patriotyczne, katolicy. Okazuje się, że to wszystko było przygotowane – widać,
że oni są po stronie jakiejś ideologii, grup interesu.
Przewodniczący Jan Dworak nie miał żadnych argumentów wobec ujawnionych
przez Fundację Lux Veritatis szokujących informacji o nieprawnych decyzjach
Krajowej Rady.
– Widzę tu jeszcze jedną nieprawidłowość. My tak walczymy o to jedno miejsce na
multipleksie. To jest minimalizm. A jeszcze pokazują, jak wielkimi są naszymi
dobrodziejami, jeśli nam dadzą koncesję. Po pierwsze, trzeba pamiętać, ile
procent katolików i ile procent Polaków jest w Polsce. Będzie normalnie dopiero
wtedy, gdy mediów polskich, nie polskojęzycznych, będzie tyle procent, ile jest
procent Polaków, i katolickich tyle, ile jest katolików. A katolickie to nie
znaczy, że tylko pobożnościowe, ale dostępne dla wszystkich, zgodne z prawem
naturalnym, które jest prawem Bożym. Katolickie, czyli pozytywne, w duchu
najlepszej Polski, która przez 1000 lat budowała na Chrystusie i wydała
wspaniałych ludzi, bohaterów, którzy do dzisiaj nas zachwycają. Katolicy i
Polacy niech walczą o media.
Co możemy zrobić?
– Pierwsze to potężna modlitwa. Drugie, wszyscy, którzy pragną wolności w
Polsce, dialogu – nawet jeżeli się różnimy w myśleniu, niech zbierają podpisy w
proteście przeciwko takim działaniom Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,
działaniom w interesie jakiejś grupy zawłaszczającej dobro narodowe. Prosimy
zbierać podpisy, ale jednocześnie kopie przysyłać do Radia Maryja. Jak się
dowiedziałem, wczoraj, tylko jednego dnia, przyszło do Radia ponad 3 tys.
listów. W każdym z nich jest ileś podpisów – od kilku, kilkunastu, kilkuset do
kilku tysięcy. Niech to będzie swoiste referendum, żeby Polacy sami powiedzieli,
czy chcą wolności. Bo dziś wykluczają nas, a jutro innych. To jest śmierć
Telewizji Trwam, a potem Radia Maryja, działanie przeciwko wolności słowa.
A kto może, niech działa na drodze prawnej, są sądy, prokuratury, jest Sejm,
Senat. Ci, którzy decydują, też mają rodziny, nie wierzę, że wszyscy z rodzin
decydentów są przeciwko nam. Ci, którzy są za Polską, za wiarą, niech im
tłumaczą, niech rozmawiają z tymi, którzy tego nie rozumieją lub sprzedali się
ideologii czy grupom interesu.
Profesor Krystyna Pawłowicz przedstawiła pomysł, aby każdy nadawca
społeczny, mógł ubiegać się o finansowanie swojej działalności w jakiejś części
z puli abonamentu publicznego, którym dysponuje KRRiT. To dobre rozwiązanie?
– Oczywiście, że tak, jeżeli jest wolność, demokracja, nie może być przemocy.
Jeżeli by to uchwalił parlament, to czemu nie. To nie jest nierealne. Prawo ma
być pomocne człowiekowi, społeczeństwu, a nie być zniewalaniem. Nienormalne jest
to, że z podatków Polaków, w większości katolików, utrzymują się ci, którzy
niszczą Kościół, patriotyzm, Ojczyznę. Co dzieje się w Warszawie, jakie
pieniądze dają minister kultury czy prezydent Warszawy tym, którzy są
antypolscy. Wyszło to w czasie Marszu Niepodległości. Również Krajowa Rada,
Sejm, ci, którzy walczą z krzyżem, z Kościołem, są utrzymywani z naszych
podatków. Nie mówi się, że proboszczowie płacą podatki ze swojej parafii za
wszystkich mieszkańców na terenie parafii, nie tylko katolików, ale i za
ateistów, wojujących z Kościołem, członków sekt – a oni poniewierają Kościołem.
Coś nienormalnego!
Niszczenie niezależnych mediów katolickich wpisuje się w destrukcyjną
politykę.
– W innych dziedzinach to samo się dzieje. Mówi się: "uwłaszczyli się", a oni
rozkradli dorobek wielu pokoleń Polaków. Co dzieje się z polityką zdrowotną,
rodzinną, z szansami dla młodzieży? Młodzież po studiach nie ma miejsca dla
siebie, poniewiera się po świecie w poszukiwaniu pracy, spada w drabinie
społecznej. To jest eksterminacja Narodu. Pewna minister chwaliła się, że nie
sprowadziła szczepionek na ptasią grypę, ale ile ludzi wtedy zmarło właśnie w
wyniku objawów takich jak przy ptasiej grypie. Media o tym dziwnie milczą.
Pytanie: dlaczego? My chcemy poszanowania wszystkich obywateli, dialogu ze
wszystkimi, wierzącymi i niewierzącymi, i to jest pluralizm. Ale w pluralizmie
potrzeba dialogu na argumenty prawdy, dobra, poszanowania Pana Boga i człowieka.
W obronę Telewizji Trwam mocno włączyli się parlamentarzyści opozycji,
ale mamy też pospolite ruszenie wielu organizacji społecznych, nawet dalekich
ideowo od Kościoła.
– Jestem bardzo wdzięczny parlamentarzystom Prawa i Sprawiedliwości oraz
Solidarnej Polski, dziękujemy tym posłom i senatorom, którzy otworzyli swoje
biura dla tych, którzy chcą złożyć podpisy pod protestem do Krajowej Rady.
Prosimy, żeby nam przesyłali kopie, bo już dzisiaj słyszałem nieprawdę, jak
zaniżają liczbę protestów. Dziękuję Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich,
Stowarzyszeniu Dziennikarzy Katolickich, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka,
wielu organizacjom katolickim i świeckim.
Ludzie widzą, że jest zagrożona także ich własna wolność.
– Dzisiaj my jesteśmy ograniczani, a jutro będą następni. To idzie metodą
"salami".
Stare, sprawdzone metody totalitarne?
– Niejednokrotnie jest tak: kto ma władzę, ten ma rację, a inny się nie liczy.
Historia uczy, że takie ideologie zawsze przegrywają.
– Różnie może być. To jest bitwa o Polskę, o prawdę. O naszą przyszłość.
Dlatego musimy być solidarni, nie dać się podzielić?
– Nie bójmy się jeden drugiego, tylko we wzajemnym szacunku prowadźmy dialog na
argumenty prawdy, przyszłości, dobra wspólnego. Trzeba, abyśmy byli jeden z
drugim, a nie jeden przeciwko drugiemu. W tej chwili trwa walka z duchem
katolickim. To wszystko dzieje się po tym, co usłyszeliśmy od Jana Pawła II, co
nam przekazali ks. kard. Stefan Wyszyński, ks. Jerzy Popiełuszko i tylu innych.
Dostrzega Ojciec nadzieję na przerwanie tej spirali nienawiści wobec
katolickich mediów?
– Widzę potworny beton. Ci ludzie zachowują się tak, jakby Polska była ich
prywatnym ranczem. Zapamiętajmy, kto to robi, jakie ugrupowania. Prezes Dworak w
Senacie wyraźnie powiedział, że konsultuje się w tych sprawach z rządem. Trzeba
widzieć, kto jest w Krajowej Radzie, jakie owoce wydaje. To są ludzie
prezydenta, przez niego naznaczeni, to są ludzie z PO, SLD, PSL. Trzeba to
wiedzieć, zapamiętać, wyciągać wnioski. Mam jednak nadzieję, że dojdzie do
refleksji i dobro zwycięży.
Dziękuję za rozmowę.
