Wojenne Betlejem

Wyszukiwanie poloników w czasie wędrówek po rzymskich antykwariatach złączyło się już na trwałe z moimi „soggiornami” w Wiecznym Mieście. Pośród wielu nabytków z ostatniego pobytu znalazło się także zdjęcie, które reprodukuje – jak świadczą zamieszczone napisy – rysunek polskiej artystki Kazimiery Dąbrowskiej wykonany w Rzymie w 1941 r., przedstawiający symboliczną szopkę bożonarodzeniową. W legendzie rysunku napisano, że został on wykonany „z obrazu malowanego przez nieznanego jeńca polskiego z roku wojny 1939”. Niestety, nie udało mi się ustalić, czy zachował się wspomniany obraz i oryginalny rysunek, z którego zrobiono odnalezione zdjęcie wykonane w „Fotografia Pontificia – G. Felici” w Rzymie.

Zdjęcie skłoniło mnie najpierw do zainteresowania się autorką rysunku, o której już wcześniej słyszałem jako o projektantce znaczków dla Poczty Watykańskiej. Niestety, w krajowych publikacjach prawie w ogóle się o niej nie wspomina i w muzeach nie wystawia się jej prac. Dopiero w 2001 r. ukazała się praca Wiktora Dziulikowskiego „Kazimiera Kinga Dąbrowska. Polska miniaturzystka” (Oficyna Gryf, Wrocław 2001), która w pewnym stopniu wypełnia istniejącą lukę, umożliwiając poznanie tej ciekawej i wybitnej artystki, która zasłynęła misteryjnie tworzonymi miniaturami.

„Piękna jest bezsprzecznie polska kultura narodowa. Jej bogactwo zawiera w sobie w licznych dziedzictwach minionych wieków również wymowę ogólnoludzką. Ten zasób wzbogaca się nowymi dziełami członków Narodu Polskiego. Do tego wkładu przyczyniła się niewątpliwie swoją twórczością Kazimiera Dąbrowska, polska miniaturzystka”. Tymi słowami 1 marca 1970 r. syntetycznie charakteryzował twórczość K. Dąbrowskiej ks. bp Wincenty Urban z okazji wystawy zorganizowanej w 80. rocznicę jej urodzin w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu. Urodziła się w 1890 r. w Radomiu. Pierwsza wystawa jej twórczości została zaprezentowana w 1916 r. w warszawskiej Zachęcie. Do 1936 r. jej prace artystyczna wyrażały się głównie w portretowym malarstwie miniaturowym i w grafice użytkowej. Portretowała dyplomatów, mężów stanu i ich rodziny. Owoce jej prac były wielokrotnie eksponowane, między innymi na Salonach Paryskich w latach 1928-1931 w Grand Palais.

W grudniu 1936 r. wyjechała do Rzymu. Pierwotnie pobyt był przewidziany na trzy miesiące, ale została tam już do końca życia. W ciągu kilku pierwszych miesięcy wykonała między innymi portrety Papieża Piusa XI, ks. kard. Eugenio Pacellego (późniejszego Piusa XII), o. Włodzimierza Ledóchowskiego, generała jezuitów. Kontynuowała pracę w czasie wojny, tworząc znaczną liczbę portretów wybitnych i zasłużonych Polaków oraz bohaterów walk na frontach II wojny światowej. Wyszły z jej pracowni liczne miniatury o tematyce religijnej, zwłaszcza maryjnej. W 1950 r., z woli Papieża Piusa XII, przygotowała wystawę w Watykanie, na którą złożyło się 100 miniatur i 75 rysunków. Sama powiedziała, że było to najważniejsze wydarzenie w jej życiu i twórczości artystycznej. W latach 1953-1972 opracowywała dla Poczty Watykańskiej projekty znaczków; łącznie zaprojektowała 102 znaczki i jeden blok.

Kazimiera Dąbrowska zmarła 4 lutego 1972 r. w Rzymie; została pochowana na rzymskim cmentarzu Prima Porta.

Efektem twórczości K. Dąbrowskiej było ponad tysiąc miniatur, a więc prac należących do rzadkiej, trudnej i wymagającej wyjątkowych kwalifikacji dziedziny twórczości artystycznej, która z tego powodu nie ma dzisiaj zbyt wielu kontynuatorów. Wśród miniatur znajdują się portrety, sceny krajobrazowe, projekty znaczków, kopie rozmaitych dzieł sztuki. Wiele z nich znalazło się w galeriach prywatnych i wielkich muzeach, takich jak Muzea Watykańskie, Muzea Narodowe w Krakowie i Warszawie. Duża część jej dorobku, zwłaszcza z okresu polskiego twórczości, uległa niestety zniszczeniu (artystka wspominała o ponad czterystu pracach).

Przejdźmy teraz do spojrzenia na wspomniany rysunek, który staje się okazją do niniejszych refleksji. Już bardzo wcześnie polskie szopki zaczęły łączyć motyw Bożego Narodzenia z polskimi zwyczajami i zjawiskami kulturowymi oraz wydarzeniami historycznymi bądź też z aktualnie przeżywanymi doświadczeniami, zwłaszcza o zasięgu ogólnonarodowym. Taką samą charakterystykę posiadają polskie kolędy i pastorałki, zarówno jeśli chodzi o ich warstwę treściową, jak też melodyjną (na przykład wykorzystują one tradycyjne melodie ludowe). Obraz-rysunek, który jest tutaj omawiany i reprodukowany, łączy w swojej treści temat Bożego Narodzenia z dramatem wojny 1939 roku. Tocząca się walka, wzywanie do boju, ranni i załamani żołnierze przychodzący i padający na kolana przed nowo narodzonym Dzieciątkiem na kolanach Maryi Matki, kolanach okrytych żołnierskim płaszczem, i św. Józefem, który czule okrywa Maryję jakimś kocem. A wszystko to dzieje się pośród ruin będących nieodłącznym efektem działań wojennych, które jakby spajają w jedno dzieje boskiego zstępowania do ludzi z ludzkimi doświadczeniami, niejednokrotnie tak bardzo bolesnymi, poprzez które człowiek urzeczywistnia swoje wstępowanie do Boga.

Obraz-rysunek ilustruje rzecz bardzo znamienną – wspólnotę losów wcielonego Słowa, Jezusa Chrystusa, i człowieka, który doświadcza tragedii osobistej i narodowej. Słowo stało się ciałem, jak lapidarnie stwierdza św. Jan Ewangelista, przyjmując tym samym wszystko, co ludzkie. Nie chodzi tutaj tylko o rozmaite aspekty natury ludzkiej, lecz także całość ludzkich doświadczeń, w tym rozmaitych dramatów, które są współnaturalne z życiem ludzkim i ludzkim byciem w świecie. Oznacza to, w świetle najbardziej tradycyjnej teologii, że wszystkie ludzkie doświadczenia, wymownie również te najbardziej dramatyczne, zostały objęte przemieniającym promieniowaniem odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Stanowią więc „tworzywo” ludzkiego wstępowania do Boga. Mogą być wykorzystane duchowo do tego, by człowiek zdołał osiągnąć cel, dla którego istnieje i do którego z trudem zmierza poprzez to, co niosą dzieje. Tajemnica odkupienia urzeczywistniona przez wcielenie Słowa wpisuje się najbardziej wewnętrznie w tajemnicę ludzkiego losu naznaczonego cierpieniem, bólem, niepowodzeniem, przegraną, a więc tym wszystkim, co zaciemnia ludzką pielgrzymkę przez ziemię. Tym samym dokonuje się również odkupienie tego losu, stając się, trudną wprawdzie do odkrycia, niezastąpioną pociechą dla człowieka w jego ziemskim pielgrzymowaniu.

Szopka ukazana przez nieznanego artystę i utrwalona przez Kazimierę Dąbrowską łączy tajemnicę wcielenia Słowa z naszym życiem osobistym i narodowym, przypominając, że nasze życie wraz z wszystkimi jego doświadczeniami jest objęte jej zbawczym wpływem, a więc ma sens i w każdych warunkach może zmierzać do celu, którym jest Bóg. Dramaty pozostają dramatami, wywołując ból i cierpienie, ale ponad tym wszystkim dominuje tajemnica Bożego Narodzenia, której nic nie zdoła przyćmić i osłabić w jej zbawczym oddziaływaniu. Dlatego mają sens wszelkie poszukiwania duchowe i kulturowe, które starają się wpisać Boże Narodzenie w ludzkie doświadczenia, dramaty, duchowe zmagania, ale także w ludzkie dążenia, wysiłki, prace, osiągnięcia. Tajemnica Boga i tajemnica człowieka dogłębnie splatają się ze sobą w ludzkich dziejach. Pozostaje naszym zadaniem odkrywanie i pogłębianie zbawczego przenikania się tych dwóch tajemnic.


ks. prof. Janusz Królikowski
drukuj