Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (2)Bóg jest miłością

Przyzwyczailiśmy się do tego stwierdzenia św. Jana
tak bardzo, że nie czujemy jego całej nowości i mocy. Trzeba pamiętać o tym,
że zdanie
to odwraca niemalże
wszystkie koncepcje Boga (bóstw), jakie funkcjonowały w świecie starożytnym.
Bogowie egipscy, asyryjscy, a potem także rzymscy i greccy nie mieli serca
dla swoich wyznawców. Żyli swoim życiem, zajęci własnymi sprawami. Ich czciciele
starali się pozyskać ich łaskawość, przychylność, coś "utargować"…
Bali się ich, czasami wręcz nienawidzili. Nigdy jednak nie przyszło im do głowy,
że ich bogowie mogliby kochać
.
"W kulturach, które otaczają świat Biblii, obraz boga i bogów pozostaje
ostatecznie mało wyraźny i sam w sobie sprzeczny" (Deus caritas est, nr
9). Izrael otrzymał niezwykły dar poznania prawdziwego Boga. Dzięki objawieniu
naród wybrany odrzucił
różne pogańskie wyobrażenia o Bogu. Pisze Benedykt XVI: "Natomiast Bóg
jedyny, w którego wierzy Izrael, miłuje osobiście" (tamże). Historia zbawienia
stała się historią miłości Boga do ludzi, niewierności i zdrady, powrotów i
odnowień
wierności… Starożytny Izrael za czasów Mojżesza, Dawida i proroków odkrywał
ze zdumieniem i radością, że Bogu zależy na Jego ludzie. To Bóg sam pouczył
swój lud, że nie zależy Mu na ofiarach, całopaleniach i kulcie zewnętrznym,
ale na
miłości Izraela. On jawił się wobec swego ludu jak Oblubieniec wobec swej Oblubienicy.
Stary Testament to dialog między Bogiem a człowiekiem. Owiany jest tęsknotą
– i to nie tylko człowieka za Bogiem – ale (może jeszcze bardziej) tęsknotą
Boga
za człowiekiem. Była ona tak wielka, że stała się przynagleniem: "Słuchaj,
Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga
twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił" (Pwt
6, 4-5). Chrystus przychodząc na świat, stał się czytelnym znakiem miłości Boga
do człowieka. Mówił o tym św. Jan: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna
swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał
życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony" (J 3, 16-17). To pierwsza
i najważniejsza prawda chrześcijaństwa: Bóg kocha! Jest to miłość stwarzająca:
dzięki niej istnieje wszystko. To ona stwarza "rzeczy widzialne i niewidzialne".
To ona stanowi fundament istnienia wszechświata i człowieka.
Wiedział już o tym autor Księgi Mądrości i za to wysławiał Boga: "Nad wszystkim
masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się
nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co
uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby
coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie
wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!" (Mdr
11, 23-26). To miłość przebaczająca – jej niezaprzeczalnym i najczytelniejszym
znakiem jest krzyż Chrystusa, który wyrósł na Golgocie, i słowa: "Ojcze,
przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 23, 34). To miłość, która pragnie
bliskości – jej znakiem jest Eucharystia, sakrament obecności Boga pośród swego
ludu. To miłość obdarzająca życiem – jej pieczęcią jest zmartwychwstanie Chrystusa
i nadzieja, jaką daje Jego pusty grób.
Co to wszystko znaczy dla mnie? Co wnosi w moje życie prawda o tym, że Bóg
jest miłością? Przede wszystkim to, że jestem kochany. Istnieje Ktoś, kto mnie
kocha.
Kto o mnie pomyślał, zapragnął mnie i dlatego żyję. Istnieje Ktoś, kto z miłości
do mnie oddał swe życie i wiele wycierpiał. W świecie ludzi, którzy nie czują
się kochani przez nikogo, którzy żyją w poczuciu samotności, opuszczenia, bezsensu
nie ma dla mnie miejsca. Mam Kogoś, kto ukochał mnie pierwszy. Moje życie ma
sens, ponieważ jestem przez Niego kochany. Wiem, że dla Boga coś znaczę. Bardzo
wiele.

ks. Zbigniew Sobolewski

Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (1) – Odpowiedzieć na Bożą miłość

drukuj