Wiceminister Massel nie zna ustawy
Z Bogusławem Kowalskim (PiS), wiceministrem transportu w latach 2006-2007,
członkiem sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Paweł Tunia
Jakie będą konsekwencje nowelizacji ustawy zezwalającej na ogłoszenie
upadłości spółek kolejowych?
– Spółki kolejowe są traktowane jako spółki publiczne specjalnego przeznaczenia
wykonujące służbę publiczną, które nie mogą być podane likwidacji na skutek
trudności płatniczych. Powołując się na przepisy unijne, rząd występuje o
zniesienie tej blokady (ogłoszenia upadłości), co oznaczałoby w praktyce, że
Przewozy Regionalne musiałyby ogłosić upadłość natychmiast, a spółka PKP
Intercity byłaby zagrożona taką upadłością, bo też ma w tej chwili problemy z
płynnością finansową. Nie trzeba dodawać, że w kontekście tego, co dzieje się na
kolei, byłoby to tylko pogłębienie chaosu i zamętu.
Ale sam zakaz upadłości nie uzdrowi sytuacji na kolei.
– Tego typu zakaz upadłości można zdjąć, ale dopiero wtedy, kiedy sytuacja
finansowa tych spółek zostanie uzdrowiona. Czyli Przewozy Regionalne zostaną do
końca oddłużone i wyposażone w majątek, by mogły funkcjonować na zdrowych
zasadach ekonomicznych, to samo dotyczy PKP Intercity. Wprowadzenie takich
rozwiązań (jak upadłość) bez uzdrowienia finansowego jest działaniem szkodliwym.
W tej chwili trudno określić skutki, jakie mogłoby to wywołać. W przypadku
ogłoszenia upadłości przychodzi syndyk, który nie kieruje się interesem
publicznym, tylko wykonuje swoją robotę, a więc wyprzedaje majątek, zwalnia
ludzi. Więc pojawia się zagrożenie i masowymi zwolnieniami, i wyprzedażą
składników majątkowych, i ogólną destabilizacją całego systemu.
Ustawa ma być przygotowaniem do prywatyzacji kolei polskich?
– Można powiedzieć, że upadłość oznacza otwartą możliwość do różnych
przekształceń, nie tylko do prywatyzacji. Poprzez upadłość można wyprzedawać
części majątku, jak przykładowo było ze stoczniami. Biorąc pod uwagę, że w tych
spółkach: PR i Intercity, pracuje ok. 40 tys. ludzi plus fakt, że obie spółki
wykonują ok. 80 procent wszystkich przewozów pasażerskich na polskim rynku, to
na usta cisną się jak najmocniejsze słowa krytyczne wobec tych pomysłów.
Ewidentnie widać, że nikt nad procesami zmian na kolei nie panuje i widać
wyraźnie, że brakuje gospodarza.
Jak ocenia Pan wyjaśnienia wiceministra infrastruktury Andrzeja Massela,
który odpowiadał w Sejmie na wątpliwości posłów?
– Wypowiedź w Sejmie nowego wiceministra świadczy o tym, że nie zna dokładnie
ustawy i nie był zorientowany w temacie, bo nie odniósł się do najważniejszych
pytań, tak jakby nie wiedział, na jakim etapie jest przygotowanie do
prywatyzacji PKP Intercity czy jak wygląda sytuacja w Przewozach Regionalnych.
To, co udało się uzyskać od ministra, to była deklaracja, że nie ma żadnego
porozumienia z marszałkami województw w zakresie dokończenia oddłużenia PR i
dalszego losu tej spółki.
Dziękuję za rozmowę.
