Warszawa opóźnia projekt
Pozorowaniem działań nazywa opozycja zabiegi czynione przez Platformę
Obywatelską w sprawie budowy polskiego odcinka szybkiej międzynarodowej linii
kolejowej Rail Baltica. Do zagrywek z dziedziny marketingu politycznego zalicza
m.in. pismo Roberta Tyszkiewicza, lidera podlaskiej PO, który występuje z
brzmiącym serio apelem do rządu o wsparcie Unii Europejskiej w jej dążeniach do
budowy Rail Baltica. Tymczasem zaledwie w lutym br. rząd wycofał środki
przeznaczone na budowę tej inwestycji. W pierwotnych planach miała ona powstać w
całości do roku 2014, aby m.in. odciążyć zdezelowane podlaskie drogi od
natężonego ruchu tirów.
Dziwnym trafem apel w sprawie Rail Baltica został przedstawiony opinii
publicznej w momencie, kiedy w Wilnie trwa międzynarodowa konferencja dotycząca
projektu budowy tej szybkiej linii kolejowej. W konferencji biorą udział
przedstawiciele miast, które ma połączyć Rail Baltica, m.in. przedstawiciel
Helsinek Olli Keinanen, Jurgen Murach z Berlina i prezydent Białegostoku Tadeusz
Truskolaski. Rząd PO – PSL w tej sprawie naprawdę nie ma czym się pochwalić,
gdyż pierwszy niewielki odcinek tej trasy z Warszawy do Tłuszcza ma powstać,
jeśli dobrze pójdzie, dopiero za trzy lata.
Robert Tyszkiewicz zwrócił się do wszystkich podlaskich parlamentarzystów, aby
podpisali się pod apelem jego konstrukcji. Jednak parlamentarzyści PiS są
zdania, że ten wniosek ma jedynie pokazać, jakoby rządzącej partii szczerze
zależało na budowie szybkiej linii kolejowej. Dlatego posłowie i senatorowie PiS
odmówili złożenia swoich podpisów. – Apel, w którym prosi się rząd, aby łaskawie
umieścił budowę Rail Baltica w nowym, odległym czasowo programie, kiedy tę
inwestycję ten sam praktycznie rząd wyrzucił z programu poprzedniego i zawiesił
ją w próżni, jest naszym zdaniem kpiną – tłumaczy poseł Krzysztof Jurgiel. –
Podpisanie tego apelu oznaczałoby, że zgadzamy się z decyzją rządu, który de
facto odstąpił od planów I etapu budowy tej trasy do roku 2015. My się na to nie
zgadzamy – dodaje.
Tyszkiewicz chce wpłynąć na ministrów, aby "wsparli inicjatywy Komisji
Europejskiej, zmierzające do jak najszybszej budowy Rail Baltica". Ma to związek
z niedawną propozycją KE, by w unijnej perspektywie budżetowej na lata 2014-2020
wydzielić fundusz służący przyspieszeniu budowy głównych elementów sieci
transportowej Wspólnoty – w tym Rail Baltica. – W apelu, do którego podpisania
próbowano nas skłonić, w rzeczywistości prosi się rząd nie o to, aby wziął się
jak najszybciej za budowę tej trasy, ale żeby wsparł mglisty pomysł KE – mówi
Dariusz Piontkowski, poseł PiS.
Dziś kolejny dzień na temat projektu Rail Baltica rozmawiają na międzynarodowej
konferencji w Wilnie przedstawiciele miast, które ma połączyć ta linia kolejowa.
Miejsce spotkania wybrano nieprzypadkowo: Litwini w budowie tej inwestycji
wyprzedzają inne kraje. Nie czekając na Polskę, w ciągu roku zbudowali swój
pierwszy odcinek od Mockawy do Szestokai, został oddany do użytku w sierpniu.
Ten fragment kosztował 21 mln litów, w tym 6 mln litów pochodziło z funduszy
unijnych. Zgodnie z zatwierdzonym przez Litwę planem działań sieć kolejowa Rail
Baltica na odcinku Szestokai – Mariampol – Kowno ma zostać uruchomiona do 2013
roku.
Rail Baltica to międzynarodowa trasa kolejowa E75 o priorytetowym znaczeniu,
łącząca Berlin, Warszawę z Kownem, Rygą, Tallinem i Helsinkami. Jest fragmentem
pierwszego transeuropejskiego korytarza transportowego. W Polsce ma to być (nie
wiadomo kiedy) 341 km trasy kolejowej, z czego 172 km linii dwutorowej i 169 km
linii kolejowej jednotorowej. Na razie 96 procent polskiego eksportu na rynek
bałtycki i 90 proc. na rynek rosyjski jedzie tirami zamiast koleją. Transport
kolejowy byłby o wiele tańszy i bezpieczniejszy, szczególnie dla użytkowników
podlaskich dróg, na których niemal codziennie dochodzi do tragicznych wypadków z
udziałem tirów.
10 listopada podczas spotkania w Tallinie premierzy Litwy, Łotwy i Estonii
postanowili, że zawiążą spółkę państw bałtyckich, która będzie wdrażała projekt
Rail Baltica. Siedziba spółki będzie na Łotwie. Podczas spotkania zaakceptowano
tryb finansowania poprzez specjalny instrument finansowy – 85 proc. środków ma
pochodzić z Unii Europejskiej.
Adam Białous
