W Rosji już nikt nie gra w demokrację
Rozmowa z rosyjskim opozycjonistą i dysydentem Władimirem Bukowskim
Jak Pan odbiera obecną sytuację polityczną w kraju – „Jedyna Rosja” i „Jedyny Putin” i tę grę w rosyjską demokrację?
– Jaka tam gra w demokrację. O demokracji już nikt nawet w Rosji nie wspomina.
Ale w Rosji nadal odbywają się wybory do parlamentu, w przyszłym roku będą wybory prezydenckie. Czy pozwolą Panu zarejestrować się jako kandydat w wyborach prezydenckich?
– Obawiam się, że nie. Władze putinowskie powiedziały mi już szczerze, że nie mam szans na zarejestrowanie.
Dlatego, że ma Pan dwa obywatelstwa – rosyjskie i brytyjskie?
– To tylko jedna z przyczyn. Zawsze w Rosji znajdą się powody, żeby nie dopuścić do rejestracji niewygodnego kandydata.
Co w takim razie będzie z Pańskim planem kondolidacji opozycji rosyjskiej. Przecież dziś sytuacja w Rosji wygląda gorzej niż w ZSRS, gdzie przecież za genseka Breżniewa była opozycja…
– Nie zgadzam się z panem, że dziś sytuacja w Rosji jest gorsza od okresu ZSRS. W Związku Sowieckiem nawet ust publicznie nie wolno było otworzyć, bo od razu wsadzano do pudła. Teraz w Rosji wolno rozmawiać i nikt za to nie wsadza do więzienia. Jakby tam nie było, ale są jednak media rosyjskie, które wypowiadają własne zdanie. Natomiast w ZSRS można było wypowiadać się w wolny sposób jedynie za pomocą „Samizdatu”. Teraz wolności jest nieporównanie więcej. Ale to nie jest wolność rozumiana w kategoriach europejskich. Mnie z kolei bardziej niepokoi stosunek zwykłych Rosjan do opozycji. Ludzie teraz po prostu nie wierzą w zmianę kraju. Brak wiary powoduje apatię i paraliż wszelkiego działania. Beznadzieja, która panuje w Rosji, nie wróży nic dobrego na przyszłość.
Z tego wynika, że Pan już nie wierzy w konsolidację rosyjskiej opozycji?
– Cóż, będziemy próbować działać w obecnych warunkach. Jakie będą plony naszej działalności opozycyjnej, na razie trudno powiedzieć, ale będziemy starać się obudzić Rosję z letargu.
Czy można powiedzieć, że to tylko kwestia czasu, a niebawem kult Putina będzie podobny do kultu Stalina lub Breżniewa?
– Ten kult jednostki w stosunku do Putina jest już rzeczywistością polityki rosyjskiej. Temu teraz nikt w kraju nie zaprzecza.
Można zatem powiedzieć, że Putin będzie rządził Rosją przez najbliższe kilkadziesiąt lat…
– Chyba nikt nie może w stu procentach tego przewidzieć. Wszystko zależy od losu i różnych okoliczności.
Ale możemy stwierdzić, że teraz alternatywy dla Putina w Rosji nie ma…
– Tak, teraz nie ma. Jednak trudno przewidzieć do końca, jak zdarzenia potoczą się w przyszłości. Przecież na Ukrainie też był stan beznadziei i nagle doszło do zrywu społecznego „pomarańczowych”.
Jednak skutki tej „rewolucji pomarańczowej” nie są aż tak optymistyczne.
– Tak, zgadzam się. Ale gdyby to zwycięstwo demokracji na Ukrainie dobrze zagospodarowano, to i skutki mogły być lepsze.
Czy Rosja będzie się normalnie rozwijać pod rządami Władimira Putina?
– Nie, bo Putin i jego KGB-owskie otoczenie nie będzie dbać o lepsze życie dla przeciętnego Rosjanina, ale o to, żeby Rosja znowu była potęgą militarną świata. A doświadczenia Rosji świadczą o tym, że mocarstwowość nie chodzi w parze z dobrobytem własnych obywateli.
Eugeniusz Tuzow-Lubański,
Cambridge
