W nowym roku będzie bezpieczniej
W ciągu pół roku IPN może sporządzić i opublikować listę osób tworzących aparat represji od 1945 roku. Kolejnym krokiem będzie pozbawienie uprawnień emerytalnych tych funkcjonariuszy aparatu bezpieki, którzy dopuszczali się przestępstw
Z posłem Arkadiuszem Mularczykiem (PiS) rozmawia Wojciech Wybranowski
Panie Pośle, w trakcie prac Sejmu przekonywał Pan parlamentarzystów do przyjęcia rządowego projektu ustawy wprowadzającej przyspieszony tryb orzekania w sądach. Parlament zgodził się na to, by sądy w niektórych sprawach pracowały w trybie 24-godzinnym.
– To jest jeden z najważniejszych projektów, jakie pojawiły się w tym roku w parlamencie. Zmieni on oblicze polskiej Temidy przynajmniej w zakresie spraw karnych. Po nowym roku wejdzie on w życie i spowoduje, że sprawcy przestępstw chuligańskich złapani na gorącym uczynku będą od razu karani. Podobnie stadionowi pseudokibice, pijani kierowcy, blokersi – jeżeli zostaną złapani na gorącym uczynku w momencie popełniania przestępstwa, to w ciągu tego samego tygodnia zostaną skazani. Ważne jest też to, że projekt ten przewiduje – w przypadku czynów chuligańskich – karę pozbawienia wolności, a więc jeśli nawet ta kara będzie niewielka, trzy, cztery miesiące pozbawienia wolności, to będzie ona bardziej dotkliwa niż nawet najwyższa kara w zawieszeniu. Jak wiemy, często sprawcy tych drobnych przestępstw, czynów chuligańskich, aktów wandalizmu to ludzie, którzy mają po kilka wyroków i niestety do więzienia nie trafiają. Nasz projekt to pierwszy krok do naprawy polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Ale czy wejście w życie tego pomysłu nie stwarza ryzyka prokuratorskich nadużyć? Pan często interweniował w przypadkach nadużywania władzy przez prokuraturę, m.in. w sprawie przetrzymywania w areszcie prezesów firmy „Bestcom”. Nie obawia się Pan, że przyjęcie przyspieszonego trybu w rzeczywistości da nadmierną władzę prokuraturze?
– Proszę pamiętać, że projekt dotyczy sprawców przestępstw złapanych na gorącym uczynku. To jest bardzo ważne rozróżnienie. Poza tym zawiera on też pewne wentyle bezpieczeństwa dla takich osób. Po pierwsze, muszą zostać przesłuchani przez prokuratora, po drugie, muszą być przesłuchani przez policję i po trzecie, na każdym etapie tym osobom przysługuje obrońca z urzędu. Te trzy gwarancje oraz dwuinstancyjność postępowania sądowego dają pewność, że nie będzie dochodzić do nadużyć.
Przeciwnicy takich rozwiązań mówią, że w ten sposób upodabniamy się do Białorusi, stajemy się państwem policyjnym…
– Zwracam uwagę, że w innych krajach demokratycznych, m.in. w Anglii, Hiszpanii, we Francji też istnieją tryby przyspieszone i tam nikt nie protestuje czy też nie wyraża jakichś obaw w związku z funkcjonowaniem takiego trybu. Nie jest to więc jakaś nowość, wyważanie zamkniętych drzwi, sugerujemy się tym, co obowiązuje w innych krajach europejskich.
Sztandarowe hasła Prawa i Sprawiedliwości z kampanii wyborczej to lustracja, dekomunizacja i pozbawienie funkcjonariuszy peerelowskiego aparatu represji nienależnych przywilejów. Ustawa lustracyjna w nowej wersji została podpisana przez pana prezydenta, ale nadal komunistyczni oprawcy otrzymują wyższe świadczenia emerytalne niż ofiary. Kiedy to się zmieni?
– Pracujemy nad projektem ustawy w tym zakresie. Projekt trafił już do komisji: Pracy i Polityki Społecznej, analizujemy teraz rozwiązania, jakie mogłyby zostać przyjęte, tak by ustawa pozostawała w zgodzie z Konstytucją. Pragnę przypomnieć, że mowa jest o zawieszeniu wypłat świadczeń emerytalnych osobom z peerelowskiego aparatu represji, którym Instytut Pamięci Narodowej postawiłby zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznej. W przypadku skazującego wyroku sądu traciłyby one takie uprawnienia, natomiast jeżeli wyrok byłby uniewinniający, wówczas odzyskiwałyby je wraz z należnymi ustawowymi odsetkami. Taka ustawa, o ile wejdzie w życie, może być jednym, być może najważniejszym sposobem na postawienie przed wymiarem sprawiedliwości osób, którym zarzuca się popełnienie w okresie PRL przestępstw komunistycznych, a które unikają stawienia się przed sądem.
Emeryturę mieli stracić m.in. Salomon Morel, były komendant obozu UB w Świętochłowicach, czy stalinowska prokurator Helena Wolińska. Dużo zapewnień, obietnic, jednak nie do końca udało się ten zamysł zrealizować…
– W najbliższym czasie, w ciągu może pół roku, ten problem zostanie przez nas rozwiązany. Pomocą w tym jest ustawa o udostępnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego, która została już przez pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego podpisana. Proszę pamiętać, że w tej ustawie znajdują się zapisy, które obligują IPN do przygotowania listy funkcjonariuszy SB i prominentów aparatu PZPR. W ciągu sześciu miesięcy IPN będzie w stanie przygotować, mam takie informacje, i opublikować listę osób tworzących aparat represji od 1945 roku, a to jest bardzo dużo. To ważny krok w kierunku ujawnienia i pokazania opinii publicznej tych funkcjonariuszy aparatu bezpieki, kolejnym będzie pozbawienie tych, którzy dopuszczali się przestępstw, uprawnień emerytalnych. To jest jednak, jak mówię, sprawa, z którą będziemy musieli się zmierzyć w najbliższym roku kalendarzowym.
Dziękuję za rozmowę.
