W Malezji nadal niespokojnie

Fala przemocy wobec chrześcijan rozlewa się po całej Malezji. W weekend policja odnotowała dwie kolejne próby podpalenia zborów protestanckich i jednego kościoła katolickiego. Do zamachów tym razem doszło już nie w samym Kuala Lumpur, ale w mniejszych miastach – Taiping i Petaling Jaya.

Przy pomocy tzw. koktajli Mołotowa zaatakowano kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Taiping, a także protestancką świątynię w tej samej miejscowości. Jednocześnie próbowano podpalić pobliską szkołę, na szczęście ładunek wrzucony do jej wnętrza nie eksplodował. Nikt nie ucierpiał w wyniku tych zamachów. Wcześniej, w sobotni poranek, w miejscowości Petaling Jaya do podobnego ataku doszło na luterański zbór Dobrego Pasterza. Ładunki miały zostać zdetonowane we wnętrzu budynku, napastnicy jednak chybili, w związku z czym ogień zniszczył jedynie fronton świątyni. Zbór ten jest usytuowany zaledwie 1,5 km od kościoła Wniebowzięcia NMP, który został zaatakowany w ubiegły czwartek.

Jedyne, co są w stanie zrobić władze, to deklarować nadzieję, że akty przemocy nie doprowadzą do eskalacji konfliktu. Minister spraw wewnętrznych Datuk Seri Hishammuddin Tun Hussein uspokaja, iż sytuacja jest całkowicie pod kontrolą. – Wszystko jest opanowane, a jedynie zagraniczne media to wyolbrzymiają – stwierdził. Odrzucił także oskarżenia, jakoby rząd wiedział o akcjach wymierzonych przeciwko chrześcijanom i był w nie zamieszany. Przedstawiciele resortu zaznaczają, że w ich opinii, podpaleń dokonują kryminaliści, nie zaś organizacje ekstremistyczne o podłożu religijnym. Powtarzają, że wszystkie te incydenty należy traktować jako pojedyncze i nieskoordynowane. Jednocześnie dodają, że wzmożona ochrona miejsc modlitwy będzie kontynuowana. Policja podkreśla, iż wobec wszystkich aktów wandalizmu zostaną wszczęte odrębne śledztwa.

Jeśli nawet – jak twierdzi policja – ataki nie są skoordynowane, to fala przemocy wobec chrześcijan rozlewa się po całej Malezji. W niewielkiej miejscowości Rawang miejscowy pastor zgłosił zdemolowanie i ograbienie plebanii. Skradziono m.in. sprzęt liturgiczny, instrumenty (gitara) i… urządzenia klimatyzacyjne.

Do zaostrzenia konfliktu doszło po wyroku sądu, który zniósł zakaz używania przez katolicką gazetę „Herald” słowa „Allah”, które jako jedyne w malajskim oddaje sensownie znaczenie terminu „Bóg”. Wcześniej władze w specjalnym rozporządzeniu orzekły, że słowo to może być w Malezji używane wyłącznie przez muzułmanów.


Łukasz Sianożęcki
drukuj