W cieniu krzyża jesteśmy bezpieczni

Określenie Jezusa jako Baranka Bożego pojawia się w modlitwie liturgicznej
i paraliturgii wielokrotnie. Występuje w antyfonach mszalnych, hymnach, w
końcowych wezwaniach litanii, podczas Eucharystii – w hymnie "Chwała na
wysokości Bogu". Towarzyszy łamaniu konsekrowanej Hostii.

Aklamację "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata…" wypowiada kapłan
tuż przed Komunią Świętą. Także prefacja wielkanocna (Exultet) nazywa Chrystusa
Prawdziwym Barankiem, który "przez swoją śmierć zniweczył śmierć naszą, a
zmartwychwstając, przywrócił nam życie". W Wielki Piątek podczas adoracji krzyża
kapłan oznajmia, że drzewo to zostało poświęcone krwią Chrystusa Baranka, przez
to stało się "arką wybawienia dla rozbitego i tonącego świata". Przykładów jest
bardzo wiele. Wiele jest też obrazów biblijnych ukazujących w taki sposób
Jezusa. Chrystus Baranek to również częsty motyw w sztuce.
Dlaczego właśnie ten symbol tak mocno jest obecny w teologii i liturgii? Trudno
nam do końca pojąć pełny kontekst obrazu, ponieważ jest on nierozerwalnie
związany z tradycją biblijną, której początki zrodziły się przecież w Izraelu.
Był to naród w zdecydowanej większości trudniący się pasterstwem. Składając Bogu
ofiarę, przynoszono właśnie baranka. Z czasem przepisy Prawa określiły
dokładnie, jakie cechy powinien posiadać baranek przeznaczony Jahwe i jakie temu
winny towarzyszyć obrzędy. Księga Kapłańska złożenie zeń ofiary traktowała jako
ofiarę zastępczą składaną za grzechy (por. Kpł 4, 28.32). Myśl podejmuje Nowy
Testament. Jezus jest Barankiem Paschalnym. Zostaje wydany za grzechy ludzi.
Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie mamy pełny przystęp do Ojca. W Nim otwiera
się dla nas Niebo.
Obraz Jezusa jako Baranka Bożego to więcej niż kontynuacja tradycji biblijnej.
Zamyka się w nim nie tylko koncepcja zbawienia, które jest dobrowolnym
przyjęciem na siebie zła, postawieniem mu tamy poprzez posłuszeństwo woli Boga.
Jest codziennym umieraniem dla siebie po to, aby bardziej być dla innych.
Uzdalnia nas do takiej postawy chrzest. Jest to też obraz pomagający zrozumieć,
jaką misję ma dziś do spełnienia Kościół. W świecie, gdzie rządzą okrutne zasady
opierające się na dominacji, ekonomicznej potędze, gdzie prawda dawno już
przestała być ważna, a słabi się nie liczą, Kościół proponuje zupełnie inny styl
życia, diametralnie inną hierarchię wartości. Nic dziwnego, że w ten sposób
staje się znakiem sprzeciwu. Wbrew obiegowym opiniom nie jest potężny ludzką
władzą, nie posiada jej atrybutów. Jego siłą jest gotowość do realizacji woli
Bożej – nie nominalnie, deklaratywnie, ale poprzez codzienne życie swoich
członków. Będą za to napiętnowani, prześladowani, wykpiwani, wydawani światu –
tak było, jest i będzie. "Grzech świata" nie lubi być obnażany, ujawniany.
Przykład bł. ks. Jerzego Popiełuszki jest bardzo czytelny. Zawsze też będzie
istniała dla chrześcijan bardzo realna pokusa odpłacania złem za zło. Będziemy
wciągani w dialog, kuszeni złudnymi kompromisami, mamieni nowoczesnością,
wkręcani w mechanizmy świata, ponieważ jest to przestrzeń, w której nie mamy
najmniejszych szans na zwycięstwo. Szatan to doskonale wie. Jest świadom, iż
przegrał pod krzyżem – zrobi wszystko, aby nas od niego odciągnąć jak najdalej,
tak by nawet jego cień nie przecinał ścieżek, po których kroczymy.
Potrzebna jest wielka mądrość: najpierw rozeznawania tego wszystkiego, co się
wokół dzieje, potem umiejętność podejmowania właściwych wyborów. Nigdy nie wolno
jednak stracić z oczu Chrystusa. Dopóki On wyznacza horyzont, jesteśmy
bezpieczni.

 

ks. Paweł Siedlanowski
 

drukuj