Upamiętniono Zbigniewa Wassermanna

Był człowiekiem zaangażowanym w budowanie Polski sprawiedliwej, w swoich
działaniach kierował się prawdą, a w ferowanych ocenach miał na względzie
godność drugiego człowieka. Spokojem i wyważeniem potrafił łączyć, szukał
rozwiązań, ażeby PiS mogło być tą partią, z którą chciał być związany i której
był wierny. Dziś zapewne stałby przy Jarosławie Kaczyńskim – tak o Zbigniewie
Wassermannie mówili jego przyjaciele i najbliżsi współpracownicy. Wczoraj na
fasadzie budynku przy ul. Brackiej 15 w Krakowie, gdzie przez szereg lat
pracował, odsłonięto uroczyście tablicę poświęconą jego osobie.

Osiem miesięcy po katastrofie samolotu Tu-154M krakowscy działacze i sympatycy
PiS w bazylice Mariackiej w Krakowie modlili się za wszystkie ofiary katastrofy
smoleńskiej. W sposób szczególny uroczystości zostały poświęcone śp. Zbigniewowi
Wassermannowi, posłowi ziemi krakowskiej. Jak przypomniał ks. dr Jan Pasierbek,
duszpasterz środowisk prawniczych, Zbigniew Wassermann był zaangażowany w
budowanie Polski sprawiedliwej i uważał, że nie może ona być biała, tzn. nijaka,
nie może być czerwona, tak jak chciała tego Moskwa, nie może być zielona, tak
jak chce tego Zachód, ale ma być biało-czerwona, jak polska flaga, taka, jaką
była Polska w minionych wiekach. – Zbigniew Wassermann walczył o taką Polskę,
ale nie powinienem używać tu słowa "walczył", bo ono do tej pięknej postaci nie
pasuje. Z nikim nie walczył ani w parlamencie, ani w życiu osobistym. On tylko
szukał poważnych argumentów, przekonywał i zawsze czynił to ze spokojem i wielką
kulturą oraz z poszanowaniem godności drugiego człowieka – mówił. Jak zauważył
ks. dr Pasierbek, dziś w polskim parlamencie mało jest osób, które w podobnym
stylu potrafiłyby prowadzić polemikę. Jest za to lekceważenie przeciwnika i
poglądów innych. – Zbigniew Wassermann liczył się ze słowami. Każde jego słowo
miało właściwy ciężar gatunkowy. Nie wypowiadał słów bez zastanowienia, brał za
nie wielką odpowiedzialność – stwierdził. Jak dodał, gdyby dziś tragicznie
zmarły poseł mógł przemówić, zapewne przyznałby, że "trzeba przywrócić
prawdziwość polskich słów, niech słowo prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość –
sprawiedliwość".
Także Beata Szydło, wiceprezes PiS, podkreślała ogromne doświadczenie i
zaangażowanie Wassermanna w budowanie Polski w oparciu o prawdę i wartości
chrześcijańskie. – Dla PiS to był człowiek instytucja, który swoim spokojem i
wyważeniem potrafił łączyć, szukał rozwiązań, które wpisywały się w to, ażeby
PiS mogło być tą partią, z którą chciał być związany i której był wierny –
mówiła. Z kolei Beata Kempa, poseł PiS, zapamiętała Wassermanna jako wielkiego
orędownika prawdy i sprawiedliwości. Jak wspominała, uważał on, że tylko na
prawdzie można zbudować prawdziwy dom – Polskę. – O tę prawdę zabiegał, jej się
domagał i o tę prawdę pytał – stwierdziła Kempa. Zaznaczyła, że dzisiaj te
obowiązki na swe barki wzięła rodzina zmarłego, która dąży do wyjaśnienia
okoliczności kwietniowej katastrofy. Beata Kempa odniosła się także do ostatnich
wydarzeń na arenie politycznej związanych z inicjatywą Polska Jest
Najważniejsza. – W Polsce nie dzieje się najlepiej, kiedy nie ma prawdy, nie ma
sprawiedliwości i wielu z nas to czuje, kiedy szaleje coś, co jest najbardziej
bolesne w sytuacji, kiedy dotyka nas życie i los, kiedy szaleje zdrada… mocno
w to wierzę i wiem, że gdyby żył, stałby przy Jarosławie Kaczyńskim – zauważyła.
Wystąpienie spotkało się z gorącym aplauzem zebranych przy ul. Brackiej
krakowian. W uroczystościach, oprócz działaczy PiS, obecni byli też
przedstawiciele PJN – m.in. Paweł Kowal, którego biuro poselskie znajduje się
właśnie przy ul. Brackiej 15. Po zakończeniu uroczystości posłowie PJN na
konferencji prasowej ogłosili, że ich klub chce powołania w Sejmie nadzwyczajnej
komisji do zbadania okoliczności katastrofy smoleńskiej.
 

Marcin Austyn

drukuj