Gazprom górą
Prezydent Dmitrij Miedwiediew złożył oficjalną, dwudniową wizytę w Polsce w
drodze na szczyt Unia Europejska – Rosja. Osłabiona kryzysem i wewnętrznymi
barierami rozwoju Rosja znów potrzebuje dobrych relacji z zachodnimi
demokracjami, a raczej z ich gospodarkami. Musiała wykazać się widoczną poprawą
stosunków z Polską, której zastrzeżenia mogłyby np. zahamować wejście sąsiada do
WTO. Nic takiego się nie stało, istotny priorytet gościa został zrealizowany.
Sielankę psuły nieco protesty przed rosyjskimi placówkami i w okolicy Parlamentu
Europejskiego – domagające się prawdy o Smoleńsku. W zachodnich mediach wizyta
Miedwiediewa była określana jako gospodarcza. Jaki jej obraz utkwił w polskiej
świadomości i jakie były jej istotne elementy? Jakie polskie priorytety
zrealizowano?
Na użytek polskiej opinii publicznej debata wokół wizyty skoncentrowała się na
"pojednaniu", niemal rozwiązaniu sporów historycznych. Uchwała Dumy Państwowej
pozwoliła stworzyć iluzję "rozwiązania problemu". W sensie prawnym i
proceduralnym nic nowego nie nastąpiło. Siłę narzucanej narracji poznał nawet
tak doświadczony polityk jak Paweł Kowal, przez kilkanaście minut wałkujący z
Moniką Olejnik sprawę Katynia.
Co miał "przykryć" Katyń? Po pierwsze, skandaliczne zaniedbania po obu stronach
w sprawie katastrofy smoleńskiej. Tak skandaliczne, że usprawiedliwiałyby
przełożenie wizyty. Po drugie, jej komponent gospodarczy. Miedwiediewowi
towarzyszył m.in. szef Gazpromu. Toczą się rozmowy na temat zakupu Lotosu. To
jedna z niewielu wielkich firm, jakie pozostały w rękach państwa. Jest ona
istotnym elementem lokalnego krajobrazu, nie tylko jego gospodarczych aspektów.
Sponsoruje wydarzenia gospodarcze, sportowe, kulturalne. Jakie priorytety
realizowałby Gazprom? Nieważne jakie, członkowie PO są otwarci i ideologicznie
oddani prywatyzacji. Na unijnym nieformalnym spotkaniu ministrów spraw
zagranicznych w fińskim Lappeenranta (2006 r.) z niemal trzymiesięcznym
wyprzedzeniem anonsowałam możliwość zgłoszenia polskiego weta do umowy UE –
Rosja. Mówiłam wówczas, że dążąc do modernizacji Rosji, państwa UE mogą
odwzajemnić się udzieleniem dostępu do polskiego sektora energetycznego, jedynej
białej plamy na liście inwestycji Gazpromu. Teraz, jak rozumiem, dokonujemy tej
"kosmetycznej" korekty. Omawiany udział w projekcie elektrowni atomowej w
Kaliningradzie skazuje państwa bałtyckie na kompletne uzależnienie od Rosji. Nic
dobrego nie dzieje się również z Możejkami. Jak na jedną wizytę to wielki bagaż
zagrożeń suwerenności gospodarczej.
Przed wizytą odbył się koncert propozycji globalnego – wspólnego bezpieczeństwa.
Wszystkie groźne dla Polski – odbierające jej status i pozycję. Kiedy w 2009
roku to samo zrobił Putin, usłyszał godną odpowiedź prezydenta Lecha
Kaczyńskiego. Teraz cisza dzwoniła w uszach, już nikt nie przeszkadzał…
Na jeden dzień z roboczą wizytą przyleciał prezydent Niemiec Christian Wulff.
Wszyscy niemal komentatorzy zgadzali się, że była ona kurtuazyjna. Wydaje się
jednak, że kolejna "pojednaniowa" narracja przykryła rzecz niemal najważniejszą:
podróż Donalda Tuska do Berlina. W rozmowach z Angelą Merkel i w wywiadzie dla
gazety "Handelsblatt" poparł promowany przez Niemcy mechanizm antykryzysowy.
Wsparł nie tylko dominację gospodarczą Niemiec, ale nawet niebywały pomysł
głosowania w Radzie "odwróconą większością". Już nam wystarczy tego
dyplomatycznego kunsztu. Pora odpocząć od Platformy!
Anna Fotyga
Anna Fotyga w latach 2006-2007 była ministrem spraw zagranicznych w rządach
Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego; w latach 2007-2008 – szefową
Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
